Prawda i Dobro
Zemsta w imię sprawiedliwości. Czy to naprawdę działa?
02 kwietnia 2026

Każdy z nas ma momenty, w których chce się poddać. Ale są też ludzie, którzy w najtrudniejszej chwili robią coś odwrotnego. Ta historia zmienia sposób myślenia o sile człowieka. I pokazuje, że granice częściej powstają w naszym umyśle niż w rzeczywistości.
Zwyczajny poranek, którego doświadcza każdy z nas. Budzisz się, ale zanim wstaniesz, zadajesz sobie pytanie: po co zrywać się z łóżka? Czasami życie naprawdę potrafi przycisnąć: utratą kogoś bliskiego, problemami w pracy, bólem ciała lub duszy. To wszystko sprawia, że wolimy zostać w łóżku i się poddać. A mimo to codziennie wstajemy i zmagamy się z przeciwnościami losu. Miliony ludzi na całym świecie tak robi. Tylko skąd czerpiemy siłę? Co sprawia, że nie poddajemy się, lecz przemy do przodu i przekraczamy własne możliwości?
Poeta William Ernest Henley w swoim najtrudniejszym momencie życia, po amputacji nogi, napisał wiersz Invictus, którego fragment przytoczony poniżej, jest swego rodzaju manifestem ludzkiej odwagi:
W okrutnych szponach zdarzeń pełnych ciosów
Tkwiłem bez jęku; ból mnie nie pokonał:
Pod bezlitosnym gradem razów losu
Ma głowa krwawi, lecz trwa – podniesiona.
Podobna sytuacja spotkała Jaśka Melę, podróżnika i działacza społecznego, który w wieku 13 lat musiał zmierzyć się z amputacją nogi i ręki. W autobiografii Poza horyzonty opisał historię swojego życia, która udowadnia, że granice ludzkich możliwości nie istnieją. Wystarczyła chwila, aby ze zdrowego aktywnego nastolatka, stał się człowiekiem, który nie rozpoznaje samego siebie, a niepełnosprawność stała się jego wiernym towarzyszem.
W takich momentach wielu z nas by się poddało. Przyjęło nową rzeczywistość taką, jaką jest, a zamiast żyć, wolelibyśmy wegetować. Ale nie on. Dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół, a także determinacji, zaczął wracać do normalnego życia, a później przekroczył kolejne bariery.
Prawie dwa lata po amputacji wraz z Markiem Kamińskim zdobył Biegun Północny, by już kilka miesięcy później stanąć na szczycie Bieguna Południowego. Tym samym został najmłodszym wspinaczem w historii, który wspiął się na oba bieguny w tak krótkim czasie. Później przebiegł maraton w Nowym Jorku, zdobył Kilimandżaro, Elbrus oraz trudną ścianę El Capitan w Kalifornii. Zwieńczeniem jego licznych celów jest założona przez niego fundacja Poza horyzonty, która pomaga innym niepełnosprawnym przekraczać ich własne możliwości.
Książka Jaśka Meli pokazuje, że człowiek, jeśli tylko chce, może dokonać wielkich rzeczy. Widzimy tutaj siłę determinacji i woli walki, która była większa, niż wszystkie przeszkody. Młody mężczyzna z niepełnosprawnością, a nie pomimo niej, osiągnął wszystkie swoje cele. To już na zawsze pozostanie część jego, którą oswoił, a nie ukrył. Bo da się w każdym wieku i stanie. Kluczem nie jest brak przeszkód, ponieważ ich nigdy nie brakuje, lecz decyzja, że utrudnienie nie będzie dyktowało nam to, kim mamy być.
Psychologia tłumaczy, że to klasyczny mechanizm zdolności do odbudowy samego siebie po traumie. Jednak patrząc na sprawę pod kątem holistycznym mamy do czynienia z czymś głębszym, z sensem. To, co filozof i psychiatra Viktor Frankl określał mianem „woli sensu”, odnosi się do tego, co sami wnosimy do życia, a nie do tego, co ono nam daje. Kiedy tracimy kontrolę nad swoim życiem, często pozostaje nam tylko jedno, czyli wybór postawy. Czy będą twórcą swojej nowej historii, czy stanę się ofiarą trudnych doświadczeń?
Dla filozofów to stary dylemat, nad którym pochylają się, nie otrzymawszy jednoznacznej odpowiedzi. Czy człowiek jest panem własnego przeznaczenia, czy tylko produktem losu? Jasiek Mela swoją determinacją i historią życia pokazał, że prawda leży gdzieś pośrodku. Bo może los i potrafi mocno uderzyć, ale nigdy nie zadecyduje o finale. O tym rozstrzygnie wewnętrzny ogień i nasza potęga.
A przytoczony wcześniej fragment wiersza Henleya, to istny akt determinacji oraz odwagi. Wersy stały się inspiracją dla pokoleń, a zakończenie:
Jestem panem swego losu: Jestem kapitanem mojej duszy
stały się ważnym przesłaniem.
Mimo że ten wiersz został napisany ponad 100 lat temu, nadal jest ostoją i siłą dla ludzi, którzy mierzą się z wyzwaniami współczesnego świata. Bo w życiu nie chodzi o to, aby nigdy nie upaść, ale by powstać po każdym upadku oraz zrobić następny krok. Pomimo bólu, przeciwności świata i braku wsparcia innych. To właśnie często jest przekraczaniem własnych możliwości. A Jasiek Mela właśnie to udowodnił, że koniec nastąpi dopiero wtedy, kiedy my sami go ogłosimy. Jednak dopóki tli się w nas chęć walki, zawsze może nastąpić początek czegoś wielkiego.
Warto przeczytać: Liczą się: determinacja, akceptacja porażek i umiejętność podnoszenia się z kolan. Wola walki – wtedy, gdy nic nie idzie
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Prawda i Dobro
01 kwietnia 2026


Zmień tryb na ciemny