Nauka
Po lekach waga wraca szybko. Konieczna zmiana stylu życia
25 stycznia 2026

Wszystko zaczęło się za sprawą niepokojącego znaleziska. „Ten widok mocno mną wstrząsnął. Bałem się, że ludzi może czekać podobny los” – wyznał „Leśny Człowiek”.
Wcześniej było wypalone słońcem pustkowie, teraz jest bujny las. Wszystko dzięki wysiłkom jednego człowieka – Jadava Payenga, który od 40 lat temu na wyspie Majuli w stanie Assam każdego dnia sadzi jedno drzewo.
Wszystko zaczęło się w 1979 r. Jadav Payeng, który był wtedy nastolatkiem, dokonał niepokojącego odkrycia. Na brzegu wyspy Majuli w dorzeczu Brahmaputry w północno-wschodnich Indiach znalazł kilka martwych węży.
Zostały one wyrzucone przez powódź i zdechły, bo nie udało im się znaleźć schronienia przed palącym słońcem. Ten widok wstrząsnął nastolatkiem. Chłopak postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i obiecał sobie, że zrobi wszystko, aby uratować Majuli – swoją wyspiarską małą ojczyznę.
„Kiedy zobaczyłem martwe węże, pomyślałem, że ludzi może czekać podobny los. Ten widok mocno mną wstrząsnął”– powiedział w jednym z wywiadów. To zdarzenie ukształtowało jego przyszłe losy. Payeng postanowił poświęcić życie, by zamienić piaszczystą wyspę w kwitnący ogród i las. Każdego dnia sadził jedno małe drzewko.
Po 40 latach efekt prac przeszedł najśmielsze oczekiwania – Payeng posadził tyle drzew, że samodzielnie odtworzył dżunglę! W tej chwili posadzony przez niego las zajmuje powierzchnię 550 ha i jest siedem razy większy niż Łazienki Królewskie w Warszawie. Wraz z drzewami wróciły też zwierzęta, które znalazły tutaj bezpieczny azyl. Las zapewnia teraz schronienie m.in. tygrysom bengalskim, nosorożcom i słoniom.
Majuli to jedna z największych wysp rzecznych świata. Na powierzchni ok. 400 km kw. mieszka prawie 200 tys. osób. Wielu z nich w najbliższym czasie może stracić swoje domy, ponieważ teren jest niezwykle podatny na erozję gleby. Potężna Brahmaputra powoli szarpie brzegi, kawałek po kawałku, zatapiając wyspiarski świat. Według ekspertów w ciągu 20 lat wyspa może całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi.
Ratunkiem są właśnie drzewa, które są w stanie powstrzymać wodny żywioł. Z tego właśnie powodu poświęcenie i praca Payenga są tak ważne. Mężczyzna przez wiele lat pozostawał jednak szerzej nieznany. Jego wysiłki w przywracaniu drzewostanu stały się znane kilka lat temu dzięki jednemu z indyjskich dziennikarzy, który przeprowadził z nim wywiad.
Historia odbiła się szerokich echem na świecie. Payeng stał się sławny i zyskał przydomek Forest Man of India (pol. Leśny Człowiek z Indii) Mężczyzna nadal pozostaje niezwykle skromnym człowiekiem i upiera się, że nie może przypisać sobie zasług w odtwarzaniu lasu. „To nie tak, że zrobiłem to sam” – mówił z pewną przekorą. „Gdy sadzisz jedno lub dwa drzewa, to one same wiedzą, co robić dalej. Wiatr wie, jak sadzić drzewa, zwierzęta również, nawet rzeka Brahmaputra” – dodał.
Źródło: „The Guardian”, mymodernmet.com
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: