Ukryta przemoc w domu. „To przecież tylko kłótnia…”

Osoby stosujące przemoc próbują bronić swoich metod argumentami: „Mnie kiedyś też ojciec bił, a wyrosłem przecież na porządnego człowieka”, „Za moich czasów tak się robiło, i co? Żyję” – wskazuje dr hab. Danuta Rode, psycholog kliniczna, biegła sądowa z wieloletnim stażem, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS. W rozmowie z Holistic News zwraca uwagę, że destrukcyjna przemoc domowa to niekiedy także „zwykłe” kłótnie, w których deprecjonujemy wartość drugiej strony.

Czy to na pewno tylko drobny spór? Ktoś jednak cierpi

Anna Bobrowiecka: Przypadki przemocy domowej — zwłaszcza tej wobec dzieci — zawsze szokują opinię publiczną. Co sprawia, że człowiek jest w stanie wyrządzić krzywdę własnym, często słabszym od niego, bliskim?

Dr hab. Danuta Rode: Inne są czynniki powodujące agresję i przemoc wobec dzieci, a jeszcze inne są te, które motywują sprawców przemocy np. małżeńskiej czy partnerskiej. Dla jaśniejszego obrazu tego zjawiska należy je rozdzielić. Trzeba przyznać, że czynników jest bardzo dużo, ale możemy tu szerzej opisać te najczęstsze i podstawowe.

Jednym z nich jest coś, co w psychologii nazywamy „modelowaniem przemocy” – czyli wyniesienie takiego wzorca zachowań z domu. Dziecko lub nastolatek, wychowywany w rodzinie, w której stosuje się przemoc, dochodzi do wniosku, że takie działania odnoszą pożądany skutek. Bo gdy tata krzyknął lub uderzył mamę, to ucichła kłótnia i zapanował spokój. Gdy mama obraziła czy zwyzywała tatę, to on wykonał jej polecenia.

I takie dziecko później, już jako osoba dorosła, uznaje przemoc jako sposób spełniania swoich potrzeb i oczekiwań. Agresja staje się w jego oczach dobrym narzędziem do podporządkowywania sobie innych. Musimy pamiętać jednak o tym, że często nie postrzegamy przemocy w sposób pełny.

Przemoc w rodzinie: słowa też zostawiają trwałe blizny

To znaczy?

Chodzi o coś, na co zawsze kładę akcent w moich wykładach dla studentów i w pracy psychologa ogólnie. Przemoc to nie tylko fizyczność. To nie tylko bicie i popychanie. Wciąż zbyt często kojarzymy słowo „przemoc” tylko z obrazkiem fizycznej agresji”. Do zachowań przemocowych zalicza się także określony sposób komunikacji — na przykład umniejszanie komuś, poniżanie, upokarzanie. To sprawianie, że druga osoba czuje się gorsza, niezasługująca na nasz szacunek.

Rozwiązania przemocowe to często — pozornie — „zwykłe” kłótnie, w których deprecjonujemy wartość tej drugiej strony. Mówimy często: „przecież to tylko kłótnia”, „każdy się czasem kłóci”, „byliśmy w emocjach”. Tylko że podczas tych niby nieznaczących sprzeczek mogły z naszych ust paść bardzo bolesne słowa, które w partnerze zostaną

Takie awantury czy przepychanki słowne, w trakcie których przestajemy się kontrolować i — co gorsza — chcemy „wygrać” za wszelką cenę, to też zalążek przemocy. I takim właśnie sytuacjom zwykle przysłuchują się dzieci, wynosząc taki sposób komunikacji w swoje dorosłe życie. Tym bardziej, jeśli nie pada po tym słowo „przepraszam” i dziecko nie widzi, że rodzice próbują naprawić szkody oraz w jakiś sposób wytłumaczyć swoje zachowanie. To również jest niestety częste — że nie przepraszamy i zostawiamy taką sytuację bez prób wyjaśnienia i naprawienia, zamiatając ją pod dywan i idąc dalej.

Polecamy również: Przemoc wobec dzieci. Koszmar, od którego chętnie odwracamy wzrok

Przemoc w rodzinie. Fot. Alena Darmel/Pexels
Fot. Alena Darmel/Pexels

Co dzieje się w mózgu sprawcy przemocy domowej

Wróćmy jeszcze do przyczyn stosowania przemocy. Jest pani autorką publikacji m.in. o rysach osobowości skłonnych do szeroko pojmowanych zachowań przemocowych. Co je charakteryzuje?

Jedną z takich cech jest pewnego rodzaju zwiększona uraźliwość i kruche ego, wynikające z zaniżonego poczucia własnej wartości. Tego typu osobowość, aby zrekompensować sobie swoje deficyty, czuje potrzebę podporządkowania sobie innych i kontroli nad innymi. Nie lubi, gdy podważany jest jej autorytet, traktuje to jako atak na siebie. Czasami takie osoby dążą nawet do wzbudzania strachu lub niepokoju u swoich dzieci czy partnerów.

Inną cechą osobowościową, która skłania do przemocowego zachowania, jest słaba umiejętność kontrolowania i regulowania swoich emocji. Wiąże się to z silną reaktywnością. W takim stanie silnego wzburzenia emocjonalnego nasza zdolność racjonalnego myślenia jest mocno ograniczona. Bodziec nie zostaje wówczas “przerobiony” racjonalnie, tj. nie dociekamy, dlaczego tak się zachowałam/łem, jakie jest tego źródło i przyczyna. Sytuacje wywołujące silne emocje mogą nam się przytrafić wszędzie, także w pracy czy w sytuacjach publicznych. A jednak kontrolujemy tam w pewien sposób nasze reakcje. Ten hamulec puszcza natomiast często w kontakcie z bliskimi. Reasumując, jest to pewna szybka reaktywność i impulsywne wyrzucanie emocji, a dopiero później — myślenie.

Jest też jeszcze inna, powtarzająca się cecha, która już mocno odbiega od pewnych norm życia społecznego. Chodzi o chęć sprawowania dużej dominacji i władzy nad innymi ludźmi. Po części takie zapędy wiążą się też z tą pierwszą cechą, o której wspomniałam, ale zdarza się, że nie wynika to z kruchej samooceny i uraźliwości. Taka chęć dominacji i kontrolowania innych robi się jeszcze bardziej niepokojąca, gdy dochodzi do niej ograniczona lub nikła empatia i wrażliwość.

Dotyczy to przeważnie zaburzonych osobowości o rysach dyssocjalnych, antyspołecznych, psychopatycznych. Uczuciowość i empatyczność to cechy niezbędne do tego, aby być blisko z kimś, kochać, troszczyć się, opiekować, a więc także szanować. Gdy tych zasobów z jakichś względów brakuje, taka osoba traci możliwość nawet rozpoznawania i zauważania czyichś emocji. A zatem strach i lęk w oczach ofiary nie działa hamująco, a wręcz intensyfikuje akty przemocy.

Tak puszczają bariery. Od słowa do przemocy wobec bliskich

Podsumowując, te dwa czynniki „ryzyka” — tj. modelowanie przemocy i wspomniane indywidualne cechy osobowościowe — to najczęstsze determinanty przemocowych zachowań. Jest jednak jeszcze jeden, „dodatkowy” czynnik, który w psychologii często uważa się za jeden z najważniejszych. To alkohol i inne środki psychoaktywne.

Dlaczego oddzielamy go od pozostałych?

Według mnie substancje psychoaktywne — a więc również alkohol — niwelują nam pewne hamulce i bariery, które posiadamy. Gdy jesteśmy pod wpływem alkoholu, czy innego środka, wrażliwość na innych, świadomość swoich poczynań, wartości normy społeczne- znikają. Nie ma barier. Natomiast osobiście nie powiedziałabym, że alkohol sam w sobie zawsze powoduje wzrost tendencji do zachowań przemocowych. Zaznaczam, że w żaden sposób nie zamierzam tu bronić, umniejszać czy usprawiedliwiać nadużywania tych środków, czy przemocy po ich zażyciu.

Wydaje mi się jednak, że osoba będąca właśnie na przykład pod wpływem alkoholu, ale mająca w sobie podstawowe wartości i te wspomniane wcześniej istotne cechy osobowości — empatyczność wrażliwość, umiejętność kontrolowania emocji — nie pozwoli sobie na działania przemocowe. Jest duża szansa, że nawet zażycie sporej ilości alkoholu przez taką osobę nie zniweluje tych barier.

Dlatego uważam oczywiście alkohol i inne środki psychoaktywne za czynnik ryzyka, ale najgroźniejszy raczej w połączeniu z tymi wspomnianymi wcześniej. Osoba zupełnie trzeźwa, ale pozbawiona tych ważnych, wymienionych przed chwilą cech osobowości, może dużo prędzej dopuścić się przemocowych zachowań — nawet tych pozornie zwykłych kłótni i agresji słownej.

Ciekawy temat: Samotność zmienia młode umysły. Czasem bardziej, niż myślisz

Przemoc w rodzinie. Na zdjęciu:  Dr hab. Danuta Rode, psycholog kliniczna, biegła sądowa z wieloletnim stażem, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS. Fot. SWPS
Dr hab. Danuta Rode, psycholog kliniczna, biegła sądowa z wieloletnim stażem, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS. Fot. SWPS

Przemoc w rodzinie: tu nie może być żadnych usprawiedliwień

Czy przemoc — nie tylko ta domowa — nie jest takim troszkę „wirusem”? Wspomniała pani o „modelowaniu” przemocy, czyli wyniesieniu takiego wzorca zachowań z domu rodzinnego. Mamy też bardzo często sytuacje, w których okazuje się, że sprawca przemocy domowej zawodowo pracował np. jako policjant, żołnierz czy strażnik więzienny. Jest otoczony przemocą. Mówiło się też kiedyś o złym wpływie gier komputerowych, w których dużo jest drastycznej przemocy. Można mieć wrażenie, że jest ona w pewien sposób „zaraźliwa”.

Bardzo często osoby stosujące przemoc usprawiedliwiają w ten sposób swoje działania. Próbują bronić swoje metody właśnie tego typu argumentami: „Mnie kiedyś też ojciec bił, a wyrosłem przecież na porządnego człowieka”. Albo: „A za moich czasów tak się robiło, i co? Żyję”. Tłumaczą się, że oni chcą tylko dziecko wychować, ukarać za złe postępowanie. Dlatego nie określałabym przemocy „wirusem”. Należy pamiętać o tym, że te osoby – nawet jeśli same kiedyś były skrzywdzone, albo widzą agresję w pracy – wciąż mają zdolność oceny, że jest to coś złego

Nie jest to zatem usprawiedliwienie. Takie argumenty pokazują tylko, że ta osoba przez lata nie przepracowała tego i nie podjęła wysiłku, aby wykształcić sobie inne sposoby działania, komunikacji czy rozwiązywania problemów. Oznacza to też, że ta osoba nie zastanawia się nad skutkami tego, co robi. A każdy z nas ma umiejętność pewnej autorefleksji i „wniknięcia” w siebie. Ma możliwość analizy swojego zachowania i jego konsekwencji. Może przypomnieć sobie, jak czuł się, gdy traktowano go w przemocowy sposób, gdy ktoś go uderzył lub poniżył. A czuł się przecież źle — niekochany, nieszanowany, niepotrzebny. Czuł ból, upokorzenie, złość. Tracił poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego więc sam robi to teraz innym? Swoim dzieciom?

Warto przeczytać: Kim tak naprawdę jest psychopata? „Pod tym pojęciem kryje się wiele stereotypów”

Dziecko zawsze cierpi najbardziej

Taki wgląd w siebie i autokrytycyzm daje nam narzędzia do kontrolowania siebie. Jeżeli analizujemy swoje działanie, zastanawiamy się nad rezultatami, to tego „wirusa” nie będzie. Zawsze mamy zdolność do zadania sobie pytania: „czy ja kogoś nie krzywdzę?”. Mamy umiejętność korzystania z naszych doświadczeń, również tych złych i bolesnych. I możemy ustalić sobie właściwą hierarchię wartości i priorytety.

Pamiętajmy, że te skutki przemocy, zwłaszcza rodziców wobec dzieci, są wyjątkowo dramatyczne i dotkliwe. To dlatego, że dziecko najbardziej na świecie ufa właśnie rodzicom. Jest też w wieku wrażliwym na różne doznania, rozwija się, wszystko intensywnie chłonie. To sprawia, że te doświadczenia zapisują się w psychice dziecka wyjątkowo jaskrawo i mają ogromny wpływ na jego życie. Warto być tego świadomym.

Przeczytaj inny tekst autora: Jak rozwiązać konflikty rodzinne? Mogą przynieść bolesne skutki

Opublikowano przez

Anna Bobrowiecka

Autorka


Dziennikarka, publicystka, komentatorka. Publikuje w mediach ogólnopolskich i regionalnych. Specjalizuje się w dziennikarstwie społecznym, psychologicznym, interesuje ją geopolityka. Kocha zwierzęta, zwłaszcza koty.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.