Przyszłość języka: jak będziemy mówić za 500 lat?

Zasady mówionego i pisanego języka angielskiego stale się zmieniają. W średniowieczu nie brzmiał tak, jak dzisiaj. Być może mowa ta wymrze, zastąpiona przez inną lub wyewoluuje w zupełnie odmienną formę w porównaniu do współczesnej.

Zasady językowe nie są sztywne, a każdy dialekt zmienia się pod wpływem różnych czynników. Na przykład słowa „cooperate” i „zoologist” kiedyś były zapisywane jako „coöperate” i „zoölogist”. Z kolei „diarrhea” zapisywano z ligaturą jako „diarrhœa”.

Erozja języka

Najstarszym śladem pisanego języka angielskiego jest kodeks prawny króla Æthelberhta z Kentu, datowany na rok 616 n.e. Pierwsze zdanie kodeksu, „Þis syndon þa domas þe Æðelbirht cyning asette on Agustinus dæge”, można w przybliżeniu przetłumaczyć jako: „są to dekrety, które król Æthelberht ustanowił w czasach Augustyna”.

Co ciekawe, holenderscy i niemieccy czytelnicy mają większe szanse na rozszyfrowanie tego tekstu niż Brytyjczycy. Wynika to z faktu, że staroangielski, w którym spisano kodeks, wywodzi się z rodziny języków używanych w zachodnich Niemczech i Fryzji.

Zobacz też:

Lingwiści twierdzą, że na przestrzeni lat angielski uległ  uproszczeniu. Przykładem tego jest zastąpienie „going to” przez „gonna”, które rozpoczęło się na początku XIX wieku. Dzięki komunikacji cyfrowej erozja językowa odbywa się w szybszym tempie niż kiedykolwiek wcześniej. Skróty takie jak „LOL” lub „OMG” są używane częściej, niż pełne wyrażenia, czyli „śmiejąc się w głos” i „o mój Boże”. Mimo że obecnie te wyrażenia nie są uznawane za poprawne, to trendy historyczne sugerują, że ich użycie ostatecznie zostanie uznane za obowiązujące.

Wpływ języków ojczystych

Niektórzy lingwiści starają się przewidzieć zmiany w angielskim, badając wpływ jego używania w krajach, gdzie nie jest on mową ojczystą. Obecnie jest on najczęściej użytkowanym językiem na świecie. Szacuje się jednak, że 80 proc. interakcji odbywa się między osobami, które nie są rodzimymi użytkownikami angielskiego i to właśnie one będą kształtować przyszłe trendy w tym języku.

David Deterding, lingwista z Uniwersytetu w Brunei, badał używanie angielskiego w Laosie, Wietnamie, Birmie i Singapurze. Uczony doszedł do wniosku, że język ten różni się od amerykańskiego i brytyjskiego. Wiele osób z Azji Wschodniej podkreśla „t” w słowach zaczynających się od „th”, takich jak „thing”. Mówią też „mebbe” zamiast „maybe” i „pless” zamiast „place”. W przyszłości, w miarę jak znaczenie i siła Azji Wschodniej będą nadal rosły, ta obecnie niepoprawna wymowa może stać się standardem.

Następca angielskiego?

Możliwe, że za 1000 lat nie będzie już języka angielskiego. Jak już wspomniano, znaczenie mowy jest nierozerwalnie związane z kulturową, gospodarczą i militarną potęgą krajów, które się nim posługują. Kiedy państwa wycofują się ze sceny międzynarodowej, również ich język zanika.

Pexels

Chociaż istnieje duże prawdopodobieństwo, że mowa Shakespeare’a będzie w przyszłości mniej popularna niż obecnie, trudno jest przewidzieć, który język może zająć jego miejsce jako kolejna lingua franca (łac. wspólny język). W poprzednich dziesięcioleciach to mandaryński był wielokrotnie wskazywany jako silny kandydat, pomimo swojej złożoności. Jednak wraz ze spowolnieniem chińskiej gospodarki i ochłodzeniem stosunków zagranicznych z tym państwem, eksperci nie są już tego pewni.

Może następnym językiem świata będzie zupełnie nowe dialekt? Wiele krajów rozwijających się obawia się rozprzestrzeniania się angielskiego, który zagraża przetrwaniu ich własnych języków. Aby rozwiązać ten problem, polski okulista Ludwik Zamenhof opracował w 1887 roku język esperanto. Jest on oparty głównie na łacinie, z wpływami niemieckimi, polskimi i rosyjskimi. Zamenhof zamierzał stworzyć uniwersalny i neutralny język, który umożliwi swobodną komunikację międzynarodową. Obecnie jest on używany przez około dwa miliony ludzi.

Trzecia możliwość jest taka, że nie będzie kolejnego lingua franca po angielskim, ale z powodu konfliktów geopolitycznych lub katastrof ekologicznych świat rozpadnie się na kilka mniejszych, społecznie i językowo odizolowanych regionów. Zamiast jednego powszechnie obowiązującego języka, istniałoby wiele wspólnych języków. W Ameryce Północnej ludzie uczyliby się mówić po angielsku, w Azji po mandaryńsku, a w Europie Środkowo-wschodniej na przykład w języku pansłowiańskim.

To może cię również zainteresować:

Opublikowano przez

Mateusz Tomanek

Autor


Krakus z urodzenia, wyboru i zamiłowania. Uprawiał dziennikarstwo radiowe, telewizyjne, by ostatecznie oddać się pisaniu dla Holistic.news. W dzień dziennikarz, w nocy zaprawiony muzyk, tekściarz i kompozytor. Jeśli nie siedzi przed komputerem, to zapewne ma koncert. W jego kręgu zainteresowań znajduje się technologia, ekologia i historia. Nie boi się podejmować nowych tematów, ponieważ uważa, że trzeba uczyć się przez całe życie.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.