Polska muzyka klasyczna jak Titanic. Co poszło nie tak?

Przyszłość muzyki klasycznej. Cavatina Philharmonic Orchestra z Bielska-Białej

Polska muzyka klasyczna ma znakomitych twórców, piękne sale i długą tradycję. Ma też coraz starszą publiczność i coraz mniej młodych słuchaczy. Jeśli nie zmienimy podejścia do edukacji i odbiorcy, nawet najlepszy okręt może nie dopłynąć do celu. Co musi się zmienić?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Titanic polskiej kultury: silny dziób, zużyta stępka

To pytanie nurtuje wielu zawodowych muzyków, melomanów zatroskanych o stan i przyszłość polskiej muzyki klasycznej.

Zastanawiając się nad tym, czy rok 2026 będzie chwilą, w której dostrzeżemy błędy w kształceniu młodego pokolenia, a przede wszystkim słuchaczy, czy też umocnimy się w przekonaniu, że nasz muzyczny „Titanic” twardo rozbija napotkane góry lodowe. I nie rozbije się o brak odbiorców tej muzyki i zatonie z racji niedostatecznego finansowania podmiotów i ośrodków muzycznych — właściwie nie znajdujemy konkretnej i rzetelnej odpowiedzi.

Plusy polskiej muzyki klasycznej

Owszem, mamy mocne strony, które nazwę, idąc tropem „Titanica”, dziobem naszego okrętu muzycznego, w postaci wspaniałych kompozytorów młodego i średniego pokolenia, takich jak np. Agata Zubel, Paweł Mykietyn czy Aleksander Nowak oraz silną tradycję muzyczną od Chopina do Szymanowskiego, Lutosławskiego i Pendereckiego.

Mamy też wspaniałe, z długoletnią tradycją festiwale, takie jak Warszawska Jesień, Wratislavia Cantans i instytucje jak NOSPR, NFM czy Narodowa Opera.

Zauważalny kryzys kultury wysokiej

Z drugiej strony mamy wytartą, szorującą po dnie naszego morza muzyki, stępkę naszego okrętu w postaci starzejącej się publiczności – bez realnej szansy edukacji przyszłych melomanów, słabego finansowania i uzależniania grantów ministerialnych i samorządowych od przyznawania ich na „widzi mi się”. I wreszcie percepcji elitarności – muzyka klasyczna w Polsce wciąż postrzegana jest jako „nie dla wszystkich”.

O przyszłości muzyki klasycznej i kryzysie kultury wysokiej w Polsce pisze Andrzej Kucybała, wybitny dyrygent
Fot. Archiwum Andrzeja Kucybały

Świetni muzycy, słaby odbiorca. Gdzie pękł system?

Trudno w tej sytuacji spodziewać się stabilności, nie mówiąc już o rozwoju. Polska na tle innych krajów europejskich, szczególnie tych zachodnich, ale nawet tych z północy kontynentu, nie wygląda najlepiej. Z jednej strony bardzo wysoki poziom kształcenia w polskich szkołach muzycznych, a z drugiej strony pustka systemowa.

Świetnie wyszkoleni technicznie muzycy, zarówno grający klasykę jak i jazz. A z drugiej strony słabe zaplecze instytucjonalne, mniejsza kultura managerska i promocja nastawiona głównie na orientację „zagranica jako cel”, a nie budowanie długofalowej sceny i estrady w Polsce. Mówiąc skrótowo: poziom indywidualny muzyków – absolutny „top europejski i światowy”, a odbiorca krajowy wyraźniej słabszy niż na zachodzie czy północy Europy.

Owszem, możemy poszczycić się wierną i kompetentną, ale stosunkowo niewielką publicznością, ale niestety już zaawansowaną wiekowo.

Edukacja muzyczna w Polsce: zapominamy o słuchaczach

Czy w pozyskiwaniu młodych słuchaczy przeszkadza nam tylko prawie całkowite zaniechanie kształcenia młodych ludzi na poziomie szkół podstawowych i średnich? A może także brak pomysłu jak dostosować szkolnictwo muzyczne, aby oprócz znakomitych muzyków kształciło również przyszłych odbiorców muzyki? Jak powinna wyglądać edukacja muzyczna w Polsce?

To kolejne pytanie, na które musimy znaleźć odpowiedź i zacząć szukać modelu rozwiązania tych problemów.

Porównując systemy polskie i zachodnie, można dostrzec zasadniczą różnicę. Tam edukacja muzyczna traktowana jest jako dobro publiczne i element rozwoju społecznego w postaci szkół gminnych. W nich muzyka jest ważnym elementem kształcenia, poprzez tworzenie szczególnie w krajach skandynawskich „music schools, „culture schools, centrów kultury i młodzieżowych domów twórczych, gdzie prawie każde dziecko ma możliwość kontaktu z żywą muzyką.

Te ośrodki kładą nacisk na zespołowość, radość grania, eksperymentowanie i twórczość własną, a u nas, albo całkowita likwidacja przedmiotu „muzyka”, albo kształcenie „wirtuozów” bez względu na ich możliwości twórcze i odtwórcze.

Tam muzyka jest dobrem publicznym, u nas – przywilejem

Kluczowa w tym systemie pozyskiwania słuchaczy staje się inkluzywność, zamiast wczesnej selekcji poziomu uzdolnień muzycznych.

W prawidłowym modelu kształcenia muzycznego młody człowiek nie powinien być tylko słuchaczem, lecz także uczestnikiem procesu twórczego. Granica między edukacją muzyczną szeroko rozumianą a kształceniem przyszłych odbiorców muzyki w tym procesie zaciera się, a nauka muzyki nie wiąże się i nie powinna, na tym etapie kształcenia, z silną presją osiągnięć czy rywalizacji.

Porównanie tych dwóch modeli kształcenia muzycznego niestety nie daje nam przewagi w pozyskiwaniu odbiorców muzyki. Owszem, nasz system kształci profesjonalistów, zapominając, że ktoś tych profesjonalistów powinien słuchać.

Jaką rolę ma pełnić muzyka w życiu społeczeństwa

Budując społeczeństwo i inwestując długofalowo w odbiorców muzyki, kreujemy społeczeństwo, dla którego muzyka powinna być naturalnym językiem komunikacji.

Pytając, jaką rolę ma w życiu społecznym pełnić muzyka, czy pozostanie przestrzenią wspólnego doświadczenia otwartą dla wszystkich, czy zamkniętym kręgiem niewielkiej grupy pasjonatów i wyspecjalizowanych instytucji, wydaje się, że każdy rozsądny i myślący człowiek odpowie: muzyka to przestrzeń wspólna, otwarta dla wszystkich bez względu na wykształcenie i wiek.

Przyszłość muzyki klasycznej. Rok 2026 jako moment wyboru

Odpowiadając na postawione na wstępie pytanie, trzeba jasno wytyczyć kierunek powszechnego kształcenia muzycznego (niezawodowego), aby nasz okręt muzyczny, który nazwałem Titanic, płynął swobodnie, korzystając z „astronawigacji muzycznej”, nie napotykając raf i gór lodowych, poruszając się swobodnie po naszym wspólnym ocenie muzyki. To nasza powinność i obowiązek.

Musimy w następnym roku znaleźć właściwy kierunek, aby oprócz kształcenia Zimermanów, kształcić także jego słuchaczy. Znaleźć i wprowadzić model kształcenia, aby młody człowiek był nie tylko słuchaczem, ale także uczestnikiem procesu twórczego, aby język, którym mówi muzyka, był językiem uniwersalnym, zrozumiałym dla każdego odbiorcy bez względu na wykształcenie, pochodzenie i wiek.

Trochę takim jak zapomniane esperanto Ludwika Zamenhofa, które miało stać się językiem uniwersalnym i oby tego muzycznego języka nie spotkało takie zapomnienie jak wspomnianego esperanto.

Od edukacji muzycznej zależy przyszłość muzyki klasycznej w Polsce

Może warto wrócić do modelu kształcenia muzycznego proponowanego w latach 2012-2015 i eksperymentalnie wprowadzonego w niektórych szkołach muzycznych, w którym to modelu pozycja nauczyciela i ucznia sprowadzała się nie tylko do roli „mistrz i uczeń”, ale także do szeroko rozumianej współpracy wykonawczej i twórczej, już od pierwszych spotkań z nauczycielem i pierwszych wspólnych doznań artystycznych.

Nie spodziewam się masowej popularności polskiej muzyki klasycznej, ale raczej stabilnego, jakościowego rozwoju, wprawdzie niszowego, lecz twórczego, coraz bardziej międzynarodowego i otwartego na dialog z innymi sztukami.

To nie marzenie. To obowiązek

A patrząc w przyszłość, pragnąłbym, abyśmy na koniec 2026 roku mogli sobie powiedzieć — Polska na tle Europy wypada ciekawie, momentami bardzo dobrze, momentami słabiej, ale ciągle przybliżając się do modelu środkowoeuropejskiego. Może być jeszcze bardziej otwarta w swych upodobaniach niż zachowawcza niemiecka czy skandynawska.

Powinniśmy dążyć do tego, aby polska publiczność zmieniła hierarchię: scena „mówi”, publiczność „słucha”, na większe partnerstwo z wykonawcą np. rozmowy z nim, kompozytorem, przed lub po koncercie. Sprzyja nam powstawanie coraz piękniejszych sal koncertowych, a przeszkadza brak zaufania do eksperymentu i ryzyka twórczego.

Musimy zmienić systemy edukacji, aby poszerzyć publiczność, nie tracąc nic z jej jakości. To marzenie do spełnienia w roku 2026 i dalszych latach.

Przeczytaj również: Rok 2025 w muzyce. Cichy, ale bardzo znaczący


GRUDNIOWA PROMOCJA W KSIĘGARNI?

Oczywiście!
Oto kod na DARMOWĄ dostawę– wpisz w koszyku: MIKOLAJ
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News

Opublikowano przez

Andrzej Kucybała

publicysta


Polski dyrygent, pedagog i menedżer kultury. Założył i prowadził Orkiestrę Symfoniczną w Tarnobrzegu, a także współorganizował prestiżowe festiwale muzyczne. Był między innymi dyrygentem i kierownikiem artystycznym Zespołu Pieśni i Tańca „Lasowiacy”. Kierował też Zespołem Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Bielsku-Białej, przekształcając go w jedną z czołowych placówek artystycznych w kraju. Uhonorowany wieloma odznaczeniami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi i Srebrnym Medalem „Gloria Artis”.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.