Kultura
Polska muzyka klasyczna jak Titanic. Co poszło nie tak?
04 stycznia 2026

Wygląda jak kadr z filmu science fiction, ale to rzeczywistość. Teleskop Jamesa Webba pokazał mgławicę, która jest zapowiedzią losu gwiazd podobnych do Słońca.
Obok zdjęcia, które pokazano na stronach NASA, trudno przejść obojętnie, jest jednocześnie niepokojące i hipnotyzująco piękne. Przedstawia splątaną sieć gazu oraz pyłu, która może być wizją, za miliardy lat, przyszłości naszego Słońca.
Nowe zdjęcie pokazuje najdrobniejsze detale, do tej pory były ukryte. Ze środka Mgławicy Czerwonego Pająka rozchodzą się długie, poskręcane struktury, wyglądające niczym odnóża gigantycznego pająka. Zdaniem naukowców, to skutek gwałtownego zrzutu materii, który powstał przez umierającą gwiazdę. W ten sposób widowiskowo skończyła swoje życie na niebie.
Gdy badacze analizowali zdjęcie opublikowane w Astrophysical Journal, zwrócili uwagę na jeden szczegół. Charakterystyczne „nogi” Mgławicy Czerwonego Pająka nie są jedynie wizualnym efektem — one świecą. Jak wyjaśniają autorzy publikacji, to rezultat emisji wodoru cząsteczkowego, który wydostał się z gęstego pierścienia materii otaczającego umierającą gwiazdę.
Nawet sami badacze, którzy brali udział w przedsięwzięciu, nie mają pojęcia, dlaczego obraz jest tak „włochaty”:
Wciąż nie jest jasne, dlaczego te wyrzuty wyglądają „włochato”. Jedną z możliwości jest to, że wyrzut z gwiazdy macierzystej nie był ciągły, być może dlatego, że transfer masy z gwiazdy towarzyszącej wpływał na czas wyrzutu
– napisała w oficjalnym oświadczeniu Mikako Matsuura, astrofizyk z Uniwersytetu Cardiff, cytowana przez Livescience.com.
Przez astronomów obiekt ten określany jest jako NGC 6537, czyli tzw. mgławica planetarna. Nazwa bywa myląca, bo nie ma nic wspólnego z planetami. Tego typu obiekty powstają, gdy gwiazda podobna do Słońca kończy swoje życie. Przez miliardy lat spala wodór, a gdy paliwo się wyczerpuje, przechodzi do spalania helu. W tym momencie produkcja energii gwałtownie rośnie.
W efekcie gwiazda puchnie do rozmiarów czerwonego giganta i staje się tysiące razy większa niż wcześniej. Jak dokładnie do tego dochodzi?
To właśnie na tym etapie gwiazda zaczyna tracić swoje zewnętrzne warstwy. Jej rdzeń nagrzewa się i kurczy, aż przekształca się w bardzo gorące, białe jądro. Emitowane przez nie promieniowanie ultrafioletowe jonizuje wyrzucony gaz i pył, sprawiając, że mgławica zaczyna świecić — niczym kosmiczny neon. Dla astronomów to naturalny etap ewolucji gwiazd, który w bardzo odległej przyszłości będzie oznaczał także koniec Układu Słonecznego w obecnej formie.
Zdjęcie Mgławicy Czerwonego Pająka jest bardzo ważne jeszcze z innego powodu.
Sam proces umierania gwiazdy i wyjątkowość obrazu to jedno. Ważniejsze jest to, że zdjęcie – wykonane za pomocą teleskopu Jamesa Webba – pokazuje naszą przyszłość. I to dosłownie.
Za ok. 5 miliardów lat Słońce także stanie się czerwonym gigantem. Jego rozmiary staną się tak imponujące, że pochłonie Merkurego oraz Wenus. Badacze prognozują, że podobny los może spotkać także Ziemię, ale też Marsa.
Inne ciekawostki z kosmosu znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Nawet jeśli naszą planetę ominie zagłada, może ją spotkać podobny los, z którym obecnie mierzy się Mgławica Czerwonego Pająka – dryf wśród rozżarzonych włókien gazu w cieniu umierającej gwiazdy.
Właśnie dlatego zdjęcie wykonane teleskopem Jamesa Webba jest nie tylko zwykłym obrazem, ale też mrożącym krew w żyłach przypomnieniem: nawet nasze Słońce nie jest wieczne i pewnego dnia nadejdzie jego kres.
Mimo że obecnie jest więcej pytań niż odpowiedzi, wiemy jedno: teleskop kolejny raz udowodnił nam, że kosmos może być jednocześnie zachwycający oraz bezlitosny wobec przyszłości ludzkości i naszej planety.
Warto przeczytać: Najstarsza supernowa we Wszechświecie. Przełomowe odkrycie Webba
Oczywiście!
Oto kod na DARMOWĄ dostawę– wpisz w koszyku: MIKOLAJ
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News