Nauka
Herbata jest dobra dla zdrowia. Jednak jest jeden warunek
09 lutego 2026

W Chinach powstały ośrodki, w których młodzi ludzie godzinami składają ręczniki, wycierają stoły i otwierają drzwiczki mikrofalówek. W ten sposób uczą roboty humanoidalne codziennych czynności. Czy to początek ery, w której maszyny zastąpią nas w fabrykach i domach?
W nowych ośrodkach szkoleniowych w Chinach młodzi pracownicy zakładają gogle VR i egzoszkielety, po czym godzinami powtarzają te same ruchy: składają ubrania, otwierają i zamykają drzwiczki mikrofalówek, wycierają stoły czy układają pudełka.
Każdy gest jest rejestrowany z dużą dokładnością, łącznie z ruchem stawów i rotacją dłoni, a następnie zamieniany w zestawy danych. Dane te mają nauczyć humanoidalne roboty wykonywania codziennych zadań w domach, sklepach, fabrykach i domach opieki.
Nauka robotów prowadzona jest na szeroką skalę. Jeden z największych ośrodków – w pekińskiej dzielnicy Shijingshan – ma ponad 10 tys. mkw. powierzchni. W środku są zaaranżowane sceny symulujące restaurację, magazyn, kuchnię czy sypialnię. W innym centrum — w prowincji Hubei — operatorzy zdalnie sterują prawie setką humanoidalnych robotów. Dziennie składają one 300 par spodenek, 500 razy prasują ubrania, 500 razy wycierają stoły i pakują 500 pudełek leków.
Takich ośrodków powstało w Chinach już kilkadziesiąt. Większość z nich współpracuje bezpośrednio z firmami rozwijającymi roboty humanoidalne i systemy sztucznej inteligencji.
Chińskie władze budują te specjalistyczne centra, by rozwiązać problem braku danych szkoleniowych dla robotów. W przeciwieństwie do modeli językowych, które można trenować na tekstach z sieci, roboty wymagają danych łączących obraz, ruch i kontekst zadania. Co do zasady, takich informacji nie da się po prostu pobrać z internetu.
To właśnie „szkoły dla robotów” mają stworzyć ogromne, precyzyjne zbiory danych, których potrzebują systemy sztucznej inteligencji sterujące robotami humanoidalnymi. Standaryzowane, wielkoskalowe dane produkowane w tych ośrodkach mogą być udostępniane całemu przemysłowi, poprawiając jakość informacji, które firmy gromadzą samodzielnie.
Eksperci zwracają uwagę, że ręczne tworzenie takich danych jest powolne i kosztowne. Dlatego też w Chinach równolegle rozwija się symulacje cyfrowe i zbieranie danych „w trakcie pracy” robotów. Państwowe ośrodki mają dać jednak branży początkowy „zastrzyk” w postaci setek tysięcy dobrze opisanych trajektorii ruchu.
Rozwój sztucznej inteligencji i robotów humanoidalnych stał się w Chinach narodowym priorytetem. W ciągu kilku lat w Chinach powstało ponad 150 startupów rozwijających humanoidalne roboty. Wśród nich takie firmy jak AgiBot, Unitree Robotics czy Galaxy General Robot.
Przez ostatnią dekadę Chiny były przede wszystkim rekordzistą w liczbie robotów przemysłowych. Chińskie fabryki instalują rocznie prawie 300 tys. robotów – to więcej niż reszta świata razem wzięta. Teraz kraj stara się przenieść ten sukces na roboty humanoidalne, które mają radzić sobie z bardziej różnorodnymi zadaniami: od pakowania przesyłek, przez obsługę klientów, po prace opiekuńcze.
Celem chińskich programów rządowych jest stworzenie całego ekosystemu przemysłowo badawczego wokół robotów humanoidalnych. Systemu podobnego do tego, który zbudowano wcześniej wokół fotowoltaiki czy pojazdów elektrycznych.
Specjaliści oceniają, że w fabrykach i magazynach roboty humanoidalne zaczną pojawiać się coraz powszechniej jeszcze w drugiej połowie lat 20. Ich prawdziwy „wysyp” może nastąpić na przełomie dekady.
Na roboty humanoidalne w naszych domach poczekamy dłużej. Przeszkodą są nie tylko koszty, ale też bezpieczeństwo i akceptacja społeczna. Szacuje się, że rozpowszechnienie „robotów pomocników” w mieszkaniach może nastąpić dopiero kilka lat po masowych wdrożeniach przemysłowych. Jako przybliżony termin eksperci wskazują połowę lat 30. XXI wieku.
W pierwszej kolejności roboty będą przede wszystkim niewidocznymi „cyfrowymi pracownikami” w logistyce, produkcji i serwisie, a nie jeszcze stałymi domownikami.
Roboty humanoidalne budzą nie tylko entuzjazm, ale też szereg obaw związanych z bezpieczeństwem, prywatnością i rynkiem pracy.
Roboty humanoidalne są wysokie, ważą często ponad 50–80 kg i poruszają się w przestrzeni dzielonej z ludźmi. Potencjalne skutki awarii są więc poważniejsze niż w przypadku klasycznych, odizolowanych ramion przemysłowych.
Eksperci od bezpieczeństwa zwracają uwagę na ryzyko nagłych, nieprzewidywalnych ruchów stawów, upadków robota na człowieka, błędów oprogramowania lub opóźnień sieciowych, które powodują spóźnioną reakcję na obecność ludzi. Testy terenowe pokazały też, że niedoskonałości sensorów (martwe pola kamer, problemy na śliskiej czy pochyłej powierzchni) mogą prowadzić do kolizji i konieczności częstych awaryjnych zatrzymań.
Roboty humanoidalne są w praktyce mobilnymi, wysoko zaawansowanymi systemami wizyjnymi. Łączą one w sobie kamery, mikrofony i inne sensory, które nieustannie zbierają dane o otoczeniu. W przestrzeni domowej oznacza to możliwość bardzo szczegółowego monitorowania mieszkania. Dotyczy to także domowników, w tym ich nawyków, stanu zdrowia czy sytuacji materialnej. Po połączeniu z rozpoznawaniem twarzy daje to robotom możliwość profilowania konkretnych osób.
Dane z robotów są zwykle przetwarzane w chmurze i łączone z innymi źródłami informacji. To rodzi obawy przed wyciekami, nadużyciami komercyjnymi i wykorzystaniem robotów humanoidalnych do stałego nadzoru pracowników lub obywateli. Prawnicy podkreślają, że obecne regulacje ochrony danych osobowych nie zawsze nadążają za sytuacją, w której „chodzący komputer” przemieszcza się między przestrzenią publiczną, biurem a prywatnym mieszkaniem.
Roboty humanoidalne są projektowane głównie z myślą o fizycznych, powtarzalnych zadaniach, które dziś wykonują ludzie w magazynach, fabrykach, usługach czy opiece. World Economic Forum już wcześniej ostrzegało, że automatyzacja szczególnie mocno uderza w rutynowe, manualne role, jednocześnie tworząc nowe miejsca pracy w sektorach o wyższych kwalifikacjach.
W praktyce oznacza to jednak głęboką zmianę struktury zatrudnienia. Część osób straci swoje dotychczasowe stanowiska, a nowe role powstaną w innych branżach i będą wymagać innych kompetencji. Analizy rynku pracy wskazują, że największe ryzyko automatyzacji dotyczy zawodów, w których dominują rutynowe czynności manualne:
Przeczytaj również: Ten robot słyszy dźwięki. I potrafi dzięki temu leczyć serce
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: