Równość płac… za 200 lat

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
GARY WATERS / IKON IMAGES / EAST NEWS
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 3 minut Według międzynarodowych raportów, różnice społeczne między kobietami a mężczyznami wyrównają się za… 108 lat. Jeśli chodzi o równość ekonomiczną, jest jeszcze gorzej – biznesmenki będą musiały czekać na nią aż 202 lata

Fundacja Liderek Biznesu zaprezentowała analizę Kobiety w biznesie – marzenia a rzeczywistość, która zawiera podsumowanie badań dotyczących sytuacji kobiet na polskim rynku pracy. Na zlecenie tej organizacji firma badawcza Kantar sondowała opinie menedżerów, którzy porównywali sposoby zarządzania ludźmi i przedsiębiorstwami przez kobiety i mężczyzn.

Z ankiet wynika, że Polki na wysokich stanowiskach wnoszą „nową jakość do zarządzania organizacją”. Dostrzegalna jest przewaga kierowniczek nad kierownikami w kwestii „naturalnej umiejętności komunikowania się”, co w połączeniu z empatią pozwala lepiej integrować zespoły.

Zysk za równouprawnienie

Jak wynika z raportu Liderek Biznesu, kobiety osiągają lepsze wyniki dla organizacji, które reprezentowały. Mimo że zarządzane przez nie spółki i przedsiębiorstwa wygenerowały średnio o 6 proc. wyższe dochody niż w przypadku zarządzania przez mężczyzn, branża kierownicza wciąż pozostaje w rękach płci męskiej. Liderki Biznesu powołują się na dane Peterson Institute for International Economics i EY, z których wynika, że jeśli kobiety stanowią co najmniej 30 proc. władz spółek, to ich zyskowność się zwiększa.

„Proporcja kobiet i mężczyzn na stanowiskach zarządczych wygląda bardzo źle” – mówi w rozmowie z TVN24 Agnieszka Maciejewska, prezes Fundacji Liderek Biznesu. „Powiedziałabym, że to jest wstyd dla polskich organizacji, że tak mało kobiet znajduje się w zarządach. Wśród firm notowanych na giełdzie jest to poniżej 13 proc. Sytuacja kobiet w biznesie jest w dalszym ciągu obarczona stereotypami, złą kulturą organizacyjną, a także złym systemem edukacji i wychowania” – dodaje.

Tak mała liczba kobiet na menedżerskich stanowiskach stawia Polskę w niekorzystnym świetle. Zresztą w innych krajach Unii Europejskiej nie jest wcale lepiej – średnia liczba kobiet w zarządach firm notowanych na giełdzie sięga 14 proc.

Jak wypełnić lukę?

Liderki Biznesu wskazują pomysły na rozbicie przysłowiowego „szklanego sufitu”. Jednym z nich jest zaangażowanie szefów mężczyzn, którzy swoją postawą łatwo mogliby przyczynić się do wprowadzenia potrzebnych zmian. Dobrym sposobem jest np. większy angaż kobiet na stanowiskach rekruterek.

Jak wynika ze statystyk, mężczyźni rekruterzy przyjmują do pracy głównie mężczyzn. Natomiast kobiety są w tych kwestiach skupione na kompetencjach kandydata i bardziej przychylne zatrudnianiu reprezentantek własnej płci.

Tendencję potwierdza m.in. Sławomir S. Sikora, prezes Banku Handlowego w Warszawie. „Wprowadzenie kobiet do paneli rekrutacyjnych od razu zmienia perspektywę” – tłumaczył w rozmowie z PAP w trakcie Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, podczas którego zaprezentowano wyniki badań zleconych przez Fundację LB.

Spotkanie było okazją do przypomnienia o tzw. luce płacowej, czyli przepaści między wysokością zarobków kobiet i mężczyzn. Według danych Eurostatu nierówność płac na stanowiskach menedżerskich w Polsce jest większa niż w przypadku niższych stanowisk i wynosi 27,7 proc., przewyższając średnią unijną o 4,3 pkt proc.

Z badania GUS z 2018 r. wynika z kolei, że nawet w sfeminizowanych zawodach, w których kobiety zatrudniane są na ponad 90 proc. stanowisk, mężczyźni zarabiają więcej. Przykładowo pielęgniarze zarabiają lepiej niż pielęgniarki.

Praca albo macierzyństwo?

W Polsce wciąż panują krzywdzące stereotypy, związane z rolą społeczną, jaką wyznacza kobietom ich tradycyjne postrzeganie. Wielu przedsiębiorców patrzy na nie wyłącznie przez pryzmat macierzyństwa, co odstrasza przed przyjęciem do pracy menedżera, który w każdej chwili może odejść na urlop macierzyński.

„Po urodzeniu drugiego dziecka miałam obiecany powrót do pracy na poprzednie stanowisko” – opowiada Aleksandra, która wraz z wieloma innymi pracowniczkami skomentowała facebookowy post, w którym autor portalu Korpo Voice pyta o ich doświadczenia z dyskryminacją w miejscu pracy. „Niestety, szef powiedział mi wprost, że zostawiają chłopaka, który mnie zastępował, ponieważ ja mogę ponownie zajść w ciążę. Poza tym wolą mężczyzn, bo ci są bardziej dyspozycyjni” – tłumaczy.

„Na jednej z rozmów zostałam zapytana o dzieci – czy planuję je mieć, czy może już mam. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że mam. Usłyszałam wtedy: »Wie pani, dzieci chorują«. Już wtedy wiedziałam, że nie dostanę tej pracy” – opowiada pani Marta.

Fundacja Liderek Biznesu wskazuje rozwiązania, które mogłyby pomóc kobietom pogodzić pracę z wychowywaniem dzieci – jak elastyczny czas pracy czy otwarcie firmowego żłobka.

Mężczyźni też narzekają na dyskryminację

Kilka dni po sopockiej prezentacji Fundacji Liderek Biznesu opublikowano rezultaty badania Kobiety na rynku pracy 2019 zrealizowanego dla firmy rekrutacyjnej Hays Poland. Wynika z niego, że mężczyźni częściej niż w ubiegłym roku skarżą się na przeszkody w karierze, które bezpośrednio wiążą ze swoją płcią (22 proc. mężczyzn).

Panowie biorący udział w badaniu mówią o faworyzowaniu kobiet, przejawach dyskryminacji, piętrzących się trudnościach z pogodzeniem pracy z życiem prywatnym, a także o samych kobietach – liderkach, które blokują mężczyznom karierę. Zwracają uwagę na krzywdzące ich deprecjonowanie i krytykowanie wybranych zawodów, jeśli te nie są postrzegane jako „męskie”. Na nieadekwatne komentarze narażeni są m.in. pedagodzy, pielęgniarze i asystenci.

Źródła: Kantar, Fundacja Liderek Biznesu, PAP

]]>
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES