Nauka
Szkielet-zagadka sprzed 2 milionów lat. Kim był ten człowiek?
05 lutego 2026

Możecie mieć te same dane przed oczami, a i tak zobaczycie zupełnie inną rzeczywistość. Nowe badanie pokazuje, że w sporach politycznych wcale nie chodzi o poglądy — tylko o to, jak wybieramy „swoje” fakty.
Dyskusje o polityce potrafią być wyjątkowo wyczerpujące — zwłaszcza wtedy, gdy rozmówcy stoją po przeciwnych stronach ideologicznej barykady. Najczęściej tłumaczymy to różnicami poglądów, pokoleniem albo sytuacją życiową. Jednak najnowsze badania sugerują coś innego: prawdziwy problem tkwi nie w tym, co myślimy, lecz w tym, jak zbieramy informacje o polityce.
Na ten trop wpadł zespół badaczy z University of Idaho. Postanowili sprawdzić, w jaki sposób ludzie gromadzą dane o sprawach publicznych — i przeprowadzili eksperyment, który ujawnił fundamentalną, zaskakującą różnicę w sposobie myślenia.
W eksperymencie wzięło udział blisko 600 Amerykanów. Badacze postawili ich przed hipotetycznym scenariuszem: wprowadzeniem kaucji gotówkowej w miastach USA. Spośród 300 miejscowości tylko 100 zdecydowało się na tę zmianę, pozostałe działały po staremu. Zadaniem uczestników było ocenić, czy nowy system faktycznie ograniczył przestępczość. Klucz całego badania nie leżał jednak w samej odpowiedzi — lecz w tym, po jakie informacje sięgną, by ją uzasadnić.
Każdy z ochotników otrzymał dostęp do 10 różnych zestawów danych i mógł korzystać z nich dowolnie — tyle razy i tak długo, jak uznał za stosowne. Naukowcy uważnie obserwowali, w którym momencie badani uznawali, że „wiedzą już wystarczająco” oraz jakie źródła wybierali jako decydujące.
Eksperci wyróżnili dwa rodzaje korzystania z informacji:
Tylko drugi typ myślenia pozwalał na rzetelne wyciągnięcie wniosków. Wyniki badań okazały się uderzające.
Jak pokazują wyniki, linia podziału politycznego zaczyna się dużo wcześniej, niż zwykle sądzimy — już na etapie tego, jak w ogóle zbieramy informacje o świecie polityki. Im bardziej konserwatywne były poglądy uczestnika badania, tym większa była jego skłonność do opierania się wyłącznie na jednym rodzaju danych.
Różnica okazała się uderzająca. Wśród liberałów prawdopodobieństwo takiego podejścia wynosiło zaledwie 4 procent. Wśród konserwatystów — aż ponad 37 procent. Co istotne, wyborcy o poglądach liberalnych znacznie częściej domagali się pełnego zestawu informacji i poprawnych, matematycznych porównań, zanim formułowali wnioski.
I to wcale nie był koniec.
Kolejnym kluczowym elementem okazała się tzw. refleksja poznawcza. Chodzi o zdolność do zatrzymania się na chwilę, powstrzymania pierwszego odruchu i świadomego przemyślenia sprawy zamiast reagowania automatycznie. Innymi słowy — o umiejętność powiedzenia sobie: „zaczekaj, sprawdźmy to jeszcze raz”.
Uczestnicy o wysokiej refleksji poznawczej zachowywali się wyraźnie inaczej niż pozostali:
Jak podkreślają autorzy artykułu opublikowanego w czasopiśmie naukowym PLOS One, uczestnicy o bardziej analitycznym sposobie myślenia nie poprzestawali na jednej opinii. Gdy sięgali po wypowiedzi ekspertów, świadomie sprawdzali argumenty obu stron sporu. W praktyce oznaczało to, że np. wyborcy Partii Demokratycznej nie ograniczali się wyłącznie do liberalnych ośrodków badawczych — zaglądali także do analiz instytucji kojarzonych z prawicą.
Zupełnie inaczej zachowywali się ochotnicy o niższej refleksji poznawczej. Ci najczęściej trzymali się źródeł, które potwierdzały ich wcześniejsze przekonania, zamiast konfrontować je z alternatywnymi danymi.
Wniosek jest jasny: w polityce liczą się nie tylko poglądy — równie ważny jest sam sposób, w jaki myślimy i przetwarzamy informacje.
Wnioski z badania są jednoznaczne: ludzie różnią się nie tylko poglądami, ale przede wszystkim sposobem szukania dowodów. Jednym wystarcza pojedynczy przykład, inni potrzebują pełnego obrazu i porównań ze wszystkich stron. Amerykański eksperyment pokazuje, że te różnice w podejściu do informacji przekładają się bezpośrednio na styl myślenia — a w konsekwencji także na polityczne sympatie elektoratów obu głównych obozów.
To prowadzi do ważnej konkluzji. W sporach politycznych zwykle nie kłócimy się o same fakty. Najczęściej punktem zapalnym jest coś wcześniejszego — to, co w ogóle uznajemy za fakt i jak do niego dochodzimy.
Warto przeczytać: Lewica czy prawica? Naukowcy zbadali, kto częściej popiera przemoc
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: