Humanizm
Czy lęk stał się walutą? Jarosław Gibas o tym, kto zarabia na naszym niepokoju
25 lutego 2026

Czy rozstanie rodziców trwale obciąża psychikę dziecka? Najnowsze dane pokazują, że to nie sam rozwód, lecz brutalny konflikt dorosłych jest prawdziwym źródłem cierpienia dziecka. Jak sprawić, by przy rozwodzie nie tracić z oczu dobra dziecka i dlaczego w Polsce opieka naprzemienna wciąż istnieje głównie na papierze?
W 2024 roku w Polsce rozwiodło się około 57 tysięcy par. Oznacza to, że około 50 tysięcy dzieci doświadczyło w tym czasie rozpadu rodziny. Nierzadko przy tym bolesnego, trwającego latami, przepuszczonego przez maszynkę sądowniczą.
Jednocześnie dane Ministerstwa Sprawiedliwości pokazują zmianę, której nie należy bagatelizować. Odsetek orzeczeń o wspólnej władzy rodzicielskiej wzrósł z 29 proc. w roku 2000 do 74 proc. w roku 2023. Wyłączna opieka matki, która jeszcze dwie dekady temu była niemal automatycznym domyślnym rozstrzygnięciem, dziś dotyczy już tylko 22 proc. spraw.
To dobry sygnał. Tyle że pozostaje sygnałem niemal wyłącznie formalnym. Według badania EU-SILC z 2021 roku, realna piecza naprzemienna – rozumiana jako sytuacja, w której dziecko spędza z każdym z rodziców przynajmniej co trzecią noc – dotyczy zaledwie 3,6 proc. dzieci po rozstaniu rodziców w Polsce. W Szwecji ten odsetek wynosi 54 proc., w Danii – 40 proc. Deklarujemy więc wspólną władzę rodzicielską, ale nie potrafimy jej wprowadzić w życie.
Przez dekady dominował mit, że rozwód rodziców to dla dziecka trwały ślad w psychice. Nauka od dawna ten obraz niuansuje. Nowsze badania wręcz go rozbrajają.
Systematyczny przegląd opublikowany w 2019 roku na łamach Journal of Child Psychology and Psychiatry potwierdza: ryzyko problemów emocjonalnych i behawioralnych u dzieci po rozstaniu rodziców jest realnie podwyższone. Aż od 1,5 do 2 razy w porównaniu z dziećmi z rodzin pełnych. To nie jest mało. Ale kluczowy wniosek brzmi inaczej: większość dzieci jest odporna i nie wykazuje trwałych zaburzeń. Samo doświadczenie rozpadu rodziny nie determinuje losu dziecka.
Tę intuicję naukową ujęła celnie dr Magdalena Śniegulska z Uniwersytetu SWPS:
Dzieci z rodzin rozbitych, ale bez konfliktów są lepiej przystosowane niż dzieci z rodzin pełnych, żyjących w ciągłym napięciu z awanturami i kłótniami.
Jeśli nie sam fakt rozstania, to co niszczy psychikę dzieci? Odpowiedź, którą nauka powtarza konsekwentnie od lat, jest prosta: konflikt między rodzicami. I to, w jakiej roli wciągają w ten konflikt dziecko.
Metaanaliza psychologów Diogo Lameli i Bárbary Figueiredo z 2016 roku, opublikowana w Social Science & Medicine, to przegląd 11 starannie wyselekcjonowanych badań z lat 2000–2014. Wyniki są jednoznaczne. Im wyższy poziom konfliktu między rodzicami po rozstaniu, tym większe ryzyko lęku, depresji i problemów behawioralnych u dzieci. I odwrotnie – kooperacja rodziców w roli wychowawców, wzajemne wsparcie i ograniczanie wrogości przekładają się na lepsze zdrowie psychiczne dzieci, wyższą samoocenę i lepsze wyniki szkolne.
Prof. Dominika Maison, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego, prowadząca badania dla Fundacji Mamy i Taty, opisuje trzy modele, w jakich dorośli traktują dziecko w czasie rozwodu.
Być narzędziem w rękach dorosłych to znaczy nie mieć własnego miejsca w świecie, który właśnie się rozpadł. Prof. Mirosława Nowak-Dziemianowicz opisuje to przez pojęcie trajektorii cierpienia. Rozwód nie jest dla dziecka tylko zdarzeniem – jest nagłym zerwaniem znanych szlaków życia. Pytanie, które zadaje sobie każde dziecko w takim momencie, nie brzmi „gdzie będę mieszkać?”. Brzmi natomiast: „czy mam prawo kochać oboje rodziców?”.
Pojęcie dobrego rozwodu spopularyzowała amerykańska socjolog Constance Ahrons w 1994 roku. Jej definicja jest konkretna. Dobry rozwód to taki, w którym oboje rodzice i dzieci wychodzą z niego co najmniej tak samo zdrowi, jak byli przed rozstaniem.
Paul R. Amato z Penn State University poddał tę tezę weryfikacji empirycznej na grupie 944 rodzin w ramach ogólnoamerykańskiego badania National Survey of Families and Households. Wyniki, opublikowane w 2011 roku jako Reconsidering the Good Divorce, są ostrożnie optymistyczne. Dzieci wychowywane w modelu kooperacyjnym – gdzie rodzice współpracują, ograniczają jawny konflikt i angażują się oboje – miały istotnie mniej problemów behawioralnych i silniejszą więź z ojcem niż dzieci w modelach równoległego lub samotnego rodzicielstwa.
Jednak Amato zastrzega: gdy spojrzy się na 12 różnych wskaźników zdrowia jednocześnie – oceny szkolne, poczucie własnej wartości, ryzyko sięgania po używki – efekty “dobrego rozwodu” okazują się skromniejsze, niż obiecuje optymistyczna narracja. “Dobry rozwód” pomaga. Nie jest jednak panaceum i nie należy go sprzedawać jako prostego rozwiązania.
Na Uniwersytecie Stanowym Arizony od ponad 30 lat działa program New Beginnings. Został on zaprojektowany specjalnie dla rodziców i dzieci przechodzących przez rozwód. Jego wersja online, eNew Beginnings, przeszła w 2022 roku rygorystyczne badanie kliniczne z losowym doborem grupy (RCT) na 131 uczestnikach.
Liczby mówią same za siebie. Spośród uczestników, którzy przechodzili program w wersji online, ukończyło go 60 proc. badanych. Natomiast zaledwie 16 proc. uczestników ukończyło program, przechodząc go w formacie stacjonarnym. Program skutecznie redukuje konflikt między rodzicami, poprawia jakość rodzicielstwa i zmniejsza u dzieci objawy lęku oraz depresji. Ponad 80 proc. uczestników uznało, że sądy powinny go aktywnie rekomendować.
Polska nie ma swojego odpowiednika eNew Beginnings. Nie istnieją obowiązkowe warsztaty dla rodziców wchodzących w spór o opiekę. Mediacja rodzinna nie jest standardem – jest opcją, z której korzysta mniejszość. Raport Małgorzaty Sikorskiej i Małgorzaty Gawrońskiej z Uniwersytetu Warszawskiego z 2025 roku, oparty na 27 pogłębionych wywiadach z sędziami, ekspertami i rodzicami oraz analizie 53 wyroków sądowych, diagnozuje coś więcej niż lukę w ofercie.
Piecza naprzemienna w Polsce jest – jak piszą autorki, cytując jedną z uczestniczących w wywiadach sędzi – “w sferze światłocienia”. Poukrywana w przepisach, pozbawiona definicji w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, wymagająca dointerpretowania przez każdego sędziego z osobna. Czas oczekiwania na opinię biegłych z Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów (OZSS) wynosi od kilku miesięcy do roku. W ekstremalnych przypadkach nawet do dwóch lat. W tym czasie sytuacja dziecka może się zmienić nie do poznania.
Polska zrobiła krok w dobrą stronę. Wzrost orzeczeń o wspólnej władzy rodzicielskiej – z 29 proc. do 74 proc. w ciągu dwóch dekad – to realna zmiana kulturowa w polskim sądownictwie. Lecz między formalnym zapisem a codzienną rzeczywistością dziesiątek tysięcy dzieci rocznie jest przepaść.
Mamy dane naukowe. Wiemy, że programy takie jak eNew Beginnings działają i że można je wdrożyć online za darmo. Wiemy też, że tam gdzie system wspiera rodziców w kooperacji, dzieci po rozstaniu rodziców radzą sobie istotnie lepiej. Dobro dziecka w Polsce jest zbyt często hasłem dekoracyjnym. Pięknie brzmi w wyrokach, ale ginie w codziennej praktyce.
System potrzebuje fundamentów. Wśród nich być może obowiązkowej edukacji dla rozstających się rodziców, mediacji jako pierwszego kroku zamiast ostatniego, instytucji niezależnego adwokata dziecka i prawnej definicji pieczy naprzemiennej w KRO. Wiedzę taką mamy zresztą od dawna. Pozostaje pytanie, ile dzieci zdąży dorosnąć, zanim ją zastosujemy.
Warto przeczytać: Ojcowie są szczęśliwsi od matek. Nauka wyjaśnia dlaczego
Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:
Humanizm
25 lutego 2026



Zmień tryb na ciemny