Nauka
Czarna śmierć wraca z przeszłości. Wstrząsające odkrycie archeologów
30 stycznia 2026

Dezinformacja w sieci ma się coraz lepiej. Kolejne fake newsy wyrastają jak grzyby po deszczu. W pośpiechu scrollujemy wiadomości i filmiki, bo chcemy być na bieżąco. Ale czy mamy czas i wiedzę jak odróżnić w sieci prawdę od fałszu? Konkretną umiejętnością, która może być bardzo pomocna, jest metoda „adwokata diabła”. W czym tkwi jej siła?
Metoda „adwokata diabła” (ang. devil’s advocate) polega na tym, że jedna ze stron dyskusji celowo przyjmuje stanowisko przeciwne do powszechnie akceptowanego poglądu lub do opinii pozostałych rozmówców – nie dlatego, że sama tak uważa, lecz po to by osiągnąć konkretne cele. To przede wszystkim podważanie argumentów swojego rozmówcy, aby sprawdzić ich solidność. A tym samym wyszukiwanie słabych punktów w rozumowaniu drugiej strony.
To technika krytycznego myślenia, która ma poszerzać perspektywę i zmuszać dyskutantów do przemyślenia alternatywnych możliwości wobec tych, które oni sami wybrali. Ma ona prowadzić do poprawienia jakości podejmowanych decyzji i zmniejszania ryzyka myślenia grupowego (groupthink). Celem takiego zabiegu myślowego nie jest „bycie na siłę przeciw”, ale konstruktywne podważanie i kwestionowanie założeń, które czasami przyjmujemy w sposób bezrefleksyjny.
Technika ta jest niezwykle przydatna przy wszelkiego rodzaju spotkaniach, zebraniach, w trakcie których dokonuje się burza mózgów i trzeba podejmować strategiczne decyzje. Metoda ta jest także skuteczna przy ocenianiu projektów, pomysłów, wizji dalszej współpracy czy rozwoju na przyszłość. Sprawdza się również jako zwykły, codzienny trening w budowaniu jak najlepszej argumentacji i kształtowaniu krytycznego myślenia.
Dzięki takiemu „przekornemu” argumentowaniu mamy szansę dotrzeć do lepszych wniosków; lepszych, bo bardziej odpornych na krytykę. Nasze myślenie staje się bardziej kreatywne, ponieważ zaczynamy coraz lepiej dostrzegać ryzyko oraz błędy, których wcześniej nie widzieliśmy. Zobaczmy przykład rozmowy, w której jedna strona wciela się w adwokata diabła.
Temat w dyskusji: czy firma powinna przejść całkowicie na pracę zdalną?
Magda: Tak, myślę, że to dobry pomysł, ponieważ wszyscy będą bardziej zadowoleni. Zaoszczędzimy czas dojazdów, benzynę. Praca w domowej atmosferze jest mniej stresująca niż w biurze.
Piotr (adwokat diabła): Ale spójrzmy na to z drugiej strony. Co jeśli spadnie produktywność i wydajność u niektórych osób, którzy będą się czuli w domu rozproszeni różnymi bodźcami i bez dyscypliny biurowej – gorzej sobie będą radzić?
Magda: Tak się może stać, ale większość będzie pracować dobrze.
Piotr (adwokat diabła): A jak będziemy kontrolować przepływ informacji? Jeśli zespoły zaczną pracować w izolacji, możemy mieć więcej nieporozumień. No i jeszcze jedno: możemy stracić część klientów, którzy doceniają u nas właśnie możliwość spotkań na żywo.
Magda: Tak, to są ważne racje. To może rozwiązaniem byłby model hybrydowy zamiast pełnego przejścia na pracę zdalną.
W tym przykładzie Piotr nie twierdzi, że naprawdę wierzy w problemy, które podnosi w swojej argumentacji. Jego rola w tej dyskusji polega na testowaniu siły argumentów i pokazywaniu alternatywnych możliwości. Dzięki temu rozmowa staje się bardziej konstruktywna i prowadzi do znalezienia najlepszego rozwiązania z dostępnych.
Metoda „adwokata diabła” okazuje się bardzo przydatna w odbiorze informacji płynących z internetu, gdyż pomaga w oddzielaniu rzetelnych informacji od fake newsów. Po pierwsze dlatego, że zmusza do weryfikacji argumentów. Jeżeli jakiś przekaz płynący z sieci koliduje z naszym stanowiskiem, wtedy możemy dzięki tej metodzie sprawdzić fakty, odrzucić słabe uzasadnienie czy też twierdzenia, których nie potrafimy obronić. To ogranicza ryzyko przyjmowania fałszywych przekonań „na wiarę”.
W dyskusjach na grupach często pojawia się presja co do uzyskania powszechnej zgody. Adwokat diabła łamie tę tendencję i pozwala wyjść poza wspólne, często błędne założenia. Dzięki temu łatwiej dostrzec to, co jest niepewne lub nawet nieprawdziwe.
Jeśli ktoś kwestionuje nasze stanowisko, zaczynamy zauważać, że być może to my przyjęliśmy jakieś założenia w sposób bezrefleksyjny i być może to nam brakuje dowodów. To pomaga w rozdzieleniu faktów od opinii i interpretacji a w efekcie usprawnia komunikację z innymi.
Stosowanie tej metody wymusza na nas także precyzję w wyrażaniu swoich poglądów. Aby obronić swoje stanowisko przed krytyką jestem zmuszona do porządkowania argumentów i eliminowania nieścisłości. W efekcie łatwiej ustalić co jest prawdą a co tylko się nią wydaje być.
I wreszcie: metoda adwokata diabła uczy zdrowego sceptycyzmu. Regularne jej stosowanie zmniejsza naszą podatność na manipulacje, wyostrza nasz odbiór podejrzanych i niesprawdzonych informacji, rozwija krytyczne myślenie, które jest bezcenne przy odróżnianiu prawdy od fałszu.
W jaki sposób konkretnie stosować ją przy weryfikacji newsów w sieci?
Warto w celowy i zamierzony sposób przyjąć postawę sceptyczną wobec znalezionej informacji i próbować ją „przegrać” w myślowej debacie z samym sobą.
W tym celu:
1) Zakładamy, że informacja może być fałszywa. Zamiast pytać: „Czy to jest prawda?” warto zadać sobie pytanie: „Jeśli to jest fałsz, jakie są na to sygnały/przesłanki?” To od razu uruchamia w naszej głowie tryb krytycznego myślenia.
2) Szukamy argumentów przeciwko, czyli sami wchodzimy w rolę adwokata diabła. W tym celu próbujemy obalić informację z internetu poprzez zadanie sobie pytań w stylu:
– Czy źródło może być stronnicze?
– Informacja nie brzmi zbyt sensacyjnie?
– Czy autor ma jakiś interes w takim przedstawieniu sprawy a jeśli tak, to jaki?
– Czy są dane , które temu przeczą?
Taki wewnętrzny dialog pomaga wyłapać manipulacje, clickbaity i półprawdy.
3) Sprawdzamy alternatywne wyjaśnienia. Typowe pytanie dla adwokata diabła to: „A co jeśli istnieje inne wytłumaczenie?”
Przykłady: Sensacyjny nagłówek? Może został wyrwany z kontekstu. Filmik, który ma czegoś „dowieść”? Może jest to wycięty z niego fragment. Drastyczny wykres na portalu? Może skala została zmieniona.
Sama świadomość, że mogą być alternatywne wyjaśnienia, sprawia, że nasz umysł wchodzi w inne tory myślenia i w efekcie: trudniej nas nabrać.
4) Analizujemy emocjonalny ładunek informacji. Adwokat diabła może zapytać:
– Czy ta treść jest napisana tak, aby celowo wzbudzić u odbiorcy silne emocje? Czemu to ma służyć?
– Czy ta informacja ma mnie oburzyć, przestraszyć, rozbawić? Dlaczego komuś na tym może zależeć?
Warto jednak pamiętać, że ta metoda – zresztą jak każda inna – ma też swoje słabe strony. Po pierwsze może prowadzić do nadmiernego sceptycyzmu, który może zacząć utrudniać nam podejmowanie konkretnych decyzji. Jeśli zaczniemy automatycznie wszystko kwestionować i podważać, to łatwo możemy popaść w cynizm lub paraliż dokonywania wyboru. Nadmierna krytyka może prowadzić do zaniechania konkretnych działań. Stosowanie jej przy każdej okazji, szczególnie w kontaktach z innymi ludźmi, może zacząć być odbierane jako atak na innych.
Nie każdy lubi kiedy jego poglądy są systematycznie poddawane w wątpliwość. Skutkiem tego może być wrogie nastawienie ze strony naszych dyskutantów, spadek zaufania względem naszej osoby czy też utrata chęci współpracy z nami. Adwokat diabła może też nadużywać swojej roli jeśli jest osobą dominującą z tendencją do wiecznego krytykowania innych. Wtedy ta metoda może być jedynie pretekstem do forsowania na siłę własnej narracji. Zamiast rozwijać kreatywność w grupie, może prowadzić do sabotowania pomysłów innych.
Ciągłe podważanie i analizowanie może też być zwyczajnie męczące intelektualnie, co prowadzi na dłuższą metę do obniżenia motywacji w grupie do dalszej pracy i bywa uciążliwe psychicznie dla rozmówców. Warto więc stosować tę metodę z umiarem i rozsądkiem. Warto dobrze się zastanowić kiedy, w jakiej sytuacji i w obecności jakich osób może się ona okazać pomocna a w jakich – wręcz przeciwnie.
Czytaj także: Rywalizacja: kiedy napędza rozwój, a kiedy niszczy ludzi
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: