Nauka
Wielka parada planet nad Polską. Zobacz rzadkie zjawisko na niebie
18 lutego 2026

Żandarmeria Wojskowa wszczęła postępowanie w sprawie wycieku dokumentów z Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu. Komendant jednostki powołał też specjalną komisję do wyjaśnienia okoliczności sprawy. Jak ujawniliśmy, informacje wyciekły, bo zamieszane w sprawę osoby korzystały z prywatnej poczty.
Sprawa dotyczy planu szkolenia wrocławskich saperów z rozminowywania terenu, a dokumenty, które wyciekły do osoby postronnej, niezwiązanej z wojskiem, zawierały szczegółowe informacje na temat użytych do szkolenia materiałów wybuchowych, w tym detonatorów ERG, bloków trotylu, pocisków moździerzowych i amunicji NB APFSDS-T, wraz z ich ilościami w gramach i sztukach, a także nazwiska instruktorów.
Materiały te, choć nieklasyfikowane jako tajne, mogłyby, jak zwracają uwagę eksperci, posłużyć obcym wywiadom do analizy zdolności polskich jednostek inżynieryjnych.
Informujemy, że Żandarmeria Wojskowa prowadzi w jednostce postępowanie sprawdzające w kierunku art. 266 § 2 kk.
– poinformowało nas w środę biuro prasowe Ministerstwa Obrony Narodowej. Chodzi o ujawnienie lub wykorzystanie informacji uzyskanej w związku z pełnioną funkcją, której „ujawnienie może narazić na szkodę prawnie chroniony interes”.
Jak się dowiedzieliśmy, to jednak nie koniec całej historii. Sytuacją, którą ujawnił i opisał portal Holistic News ma zająć się specjalny zespół.
Komendant Centrum powołał komisję do przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, mającego na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia.
– poinformował nas resort obrony.
Całą historię opisaliśmy w miniony wtorek. Ujawniliśmy wtedy, że dokumenty zawierające takie informacje zostały przesłane przez porucznik A.G. na jej prywatną skrzynkę Gmail, ale – albo w wyniku błędu serwera, albo drobnej pomyłki w adresie – trafiły do zupełnie innej osoby.
Co jednak w sprawie jest najważniejsze, okazało się, że nie jest to jednostkowy przypadek. W 2023 r. w podobny sposób do cywilnej osoby trafiły informacje o szkoleniu NATO EOD SOT, a jesienią tego roku materiały związane z programem Tarcza Wschód. We wszystkich tych incydentach żołnierze: major Tomasz C. i kapitan Robert Braun z armii czeskiej, wysłali informacje na prywatną skrzynkę wrocławskiej oficer A.G. zamiast na chronione, zabezpieczone serwery.
Całkowite lekceważenie procedur bezpieczeństwa. Nie po to stworzono w wojsku zabezpieczony system, by teraz służbową dokumentację wysyłać na komercyjny, słabo zabezpieczony serwer
– oceniał w rozmowie z Holistic News Przemysław Wójtowicz, weteran misji w Afganistanie, autor głośnej książki Snajper wchodzi pierwszy.
Jak informuje MON: w jednostce specjaliści z Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni i Służby Kontrwywiadu Wojskowego prowadzą szkolenia na temat zasad korzystania ze służbowej poczty elektronicznej.
Do momentu opublikowania przez portal Holistic News informacji o całej sprawie przedstawiciele wrocławskiego CSWIiCh bagatelizowali sprawę, twierdząc, że nic poważnego się nie stało, a informacje, które wyciekły, są jawne, a podobne dane można też znaleźć w Internecie.
Tymczasem eksperci, z którymi konsultowaliśmy całą sprawę, uznali tłumaczenia przedstawicieli wrocławskiej jednostki za żenujące. Dlaczego? Bo w czasach wojny hybrydowej nic, co dotyczy przygotowania wojska do działań na froncie, nie jest dla służb przeciwnika bezwartościową informacją.
Takie dane umożliwiają wrogim wywiadom na przykład profilowanie personelu, szacowanie zdolności bojowych Polski (np. poprzez wiedzę o stosowanych we wrocławskich strukturach jammerach elektronicznych) i adaptację taktyk. W kontekście napięć z Rosją podobne zaniedbania to „prezenty” dla przeciwników.
To, że coś nie jest informacją poufną, nie oznacza, że nie ma wartości. Wręcz przeciwnie – dla służb wrogiego nam państwa ma wartość olbrzymią. Dostęp do informacji o systemie szkoleń, do nazwisk instruktorów, do danych pozwalających oszacować, czym się kierujemy, w którą stronę chcemy się rozwijać, jest dla nich bezcennym materiałem do analizy.
– mówiła nam dr Klara Spurgjasz, ekspertka ds. bezpieczeństwa.
Najbardziej niepokojący aspekt, podkreślany przez ekspertów, z którymi rozmawiał Holistic News, to praktyka omijania przez żołnierzy bezpiecznych kanałów komunikacji, co jest naruszeniem zasad bezpieczeństwa kontrwywiadowczego.
Zamiast korzystać z dedykowanych, szyfrowanych serwerów wojskowych, które minimalizują ryzyko przechwytywania danych, personel wojskowy wybierał komercyjne, słabo zabezpieczone platformy. To zwiększa ryzyko ataków hakerskich, spear phishingu czy inwigilacji przez obce służby.
Jeżeli w wojsku, jednostce odpowiedzialnej za nasze bezpieczeństwo, używane są prywatne maile, to zawiodły procedury bezpieczeństwa. Taka możliwość powinna być tam całkowicie wyłączona. Higiena działań w takiej strukturze powinna opierać się wyłącznie na zabezpieczonych serwerach
– komentował Daniel Wysocki, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.
Portal Holistic News będzie dalej przyglądał się całej sprawie.
Przeczytaj pierwszą publikację na ten temat: Wyciekły wojskowe dane. Eksperci alarmują, MON milczy
Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: