Nauka
Odkryto, kiedy pogarsza się nam pamięć. Można to opóźnić
21 lutego 2026

Przez lata uczono nas, że oceany zawdzięczamy kosmicznym bryłom lodu. Tymczasem eksperyment przeprowadzony w warunkach przypominających narodziny planety pokazuje coś innego: woda może powstawać naturalnie, bez pomocy komet.
Jeszcze niedawno woda wydawała się kosmicznym przywilejem Ziemi. Później pojawiły się doniesienia o jej śladach na Marsie, które zachwiały tym przekonaniem. Teraz sprawy idą o krok dalej. Najnowsze ustalenia wskazują, że planety mogą wytwarzać wodę samodzielnie – już w chwili swoich narodzin. Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, może to oznaczać, że światów potencjalnie nadających się do zamieszkania jest znacznie więcej, niż dotąd sądziliśmy.
Przez lata przyjmowano, że woda trafia na planety z zewnątrz, wraz z kometami i asteroidami bombardującymi ich powierzchnię. Tymczasem badania opublikowane na łamach Nature wskazują na inny scenariusz: planeta może wytwarzać wodę sama, gdy rozgrzana skała wchodzi w reakcję z wodorem obecnym w młodej atmosferze.
Jeśli to rzeczywiście działa w takiej skali, jak sugerują wyniki, wiele światów – od super-Ziem po sub-Neptuny i planety skaliste z gęstą, pierwotną atmosferą wodorową – może skrywać w swoim wnętrzu życiodajny żywioł.
Aby to sprawdzić, zespół z University of Pavia oraz University of California przeprowadził serię kontrolowanych eksperymentów. W laboratorium odtworzono warunki panujące w czasie narodzin planet: ekstremalne ciśnienie, skrajne temperatury i środowisko bogate w wodór.
Skały poddano działaniu potężnych sił, jakie towarzyszą formowaniu się młodych światów. Wynik okazał się jednoznaczny: woda może powstawać naturalnie już na najwcześniejszych etapach kształtowania się planety.
Te ustalenia wywracają dotychczasowy obraz formowania się planet. Stawiają też nowe pytania o pochodzenie wody na Ziemi – i o to, czy rzeczywiście potrzebowała ona kosmicznego „transportu”, by stać się światem oceanów.
Od dziesięcioleci trwa spór o to, skąd na Ziemi wzięła się woda. Jak wspomnieliśmy- jedna z hipotez mówi o kosmicznym bombardowaniu. Lodowe ciała z zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego miały przynieść ją na młodą planetę. Druga zakłada coś znacznie bardziej intrygującego: że materia, z której powstała Ziemia, już na starcie zawierała składniki potrzebne do wytworzenia wody we własnym wnętrzu.
Ta teoria przez lata pozostawała w sferze teoretycznych rozważań. Nie była sprawdzona w warunkach laboratoryjnych. Aż dotąd, co znacząco wzmacnia argument, że woda może powstawać naturalnie w trakcie formowania się planet.
Aby lepiej zrozumieć ten proces, badacze przyjrzeli się sub-Neptunom – egzoplanetom większym od Ziemi, lecz mniejszym od Neptuna. Choć nie występują w naszym Układzie Słonecznym, stanowią cenny model do badania tego, jak i kiedy może narodzić się woda.
W ramach eksperymentu odtworzono model sub-Neptuna i poddano go ekstremalnym warunkom: temperaturze sięgającej 4000 stopni Celsjusza oraz bardzo wysokiemu ciśnieniu. Takie parametry odpowiadają realiom młodej, dopiero formującej się planety. W tych skrajnych warunkach okazało się, że wodór łatwo przenika do stopionej skały, gdzie reaguje z tlenkami żelaza. Efekt? Powstawanie znacznych ilości wody.
Wyniki potwierdziły, że woda może tworzyć się samoczynnie jako naturalny produkt uboczny procesów chemicznych zachodzących w młodych planetach, bez potrzeby dostaw z zewnątrz w postaci asteroid czy komet.
To prowadzi do szerszego wniosku. Woda może nie być kosmicznym wyjątkiem ani szczęśliwym zbiegiem okoliczności, lecz konsekwencją samego procesu formowania się planet. A jeśli tak, może być zjawiskiem znacznie bardziej powszechnym, niż dotąd sądzono.
Warto przeczytać: Katastrofa sprzed 13 tys. lat. Ślady kosmicznego wybuchu
Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: