Nauka
Superwirusy z kosmosu? Zaskakujący eksperyment na orbicie
05 marca 2026

Gdy w regionie trwały już bombardowania, w ofertach polskich biur podróży nadal można było kupić wycieczki do Dubaju, Omanu czy Jordanii. Dziś te same wyjazdy są odwoływane, a loty znikają z rozkładów. Wielu turystów zdążyło już zapłacić za urlop. Pytanie brzmi: czy odzyskają pieniądze?
Jeszcze kilka dni po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie w ofertach polskich biur podróży bez większego problemu można było znaleźć wycieczki do Dubaju, Omanu czy Jordanii. I to mimo coraz bardziej alarmujących informacji o bombardowaniach, rosnącym napięciu w regionie oraz ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa lotów.
Dopiero w połowie tego tygodnia oferty zaczęły nagle znikać ze stron touroperatorów, choć konflikt trwał już od kilku dni. Pozostaje jednak pytanie: co z turystami, którzy zdążyli kupić te wycieczki i wpłacić pieniądze?
Po atakach USA i Izraela na Iran oraz odwecie sił irańskich część państw regionu zamknęła przestrzeń powietrzną, a Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) wydała ostrzeżenie przed „wysokim ryzykiem dla lotnictwa cywilnego” w przestrzeni Iranu oraz krajów sąsiednich. W ślad za tym biura podróży odwołują wycieczki na Bliski Wschód. Z rozkładów lotów znikają tez kolejne połączenia.
W komunikacie z 3 marca polski PLL LOT potwierdził, że do 6 marca odwołane zostały loty do Dubaju, do 8 marca – do Rijadu, a do 18 marca do Tel Awiwu. Wraz z rozwojem sytuacji mogą zostać zawieszone też kolejne połączenia.
Decyzje operacyjne podejmujemy z najwyższą dbałością o pasażerów i załogi, na bieżąco monitorując rozwój sytuacji i dostosowując siatkę połączeń do aktualnych warunków. Działamy zgodnie z rekomendacjami Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) – bezpieczeństwo pozostaje naszym priorytetem.
– czytamy w komunikacie PLL LOT.
Loty czarterowe na wybrane kierunki na Bliskim Wschodzie zaczęły odwoływać też touroperatorzy. Jednocześnie z ich ofert zaczęły znikać kraje zagrożone konfliktem. Niemal z godziny na godzinę odwoływane są kolejne wycieczki. O ile jeszcze w środę rano (4 marca) w ofercie niektórych przewoźników można było znaleźć wycieczki do Dubaju z terminem wylotu w połowie marca, tak już kilka godzin później o zarezerwowaniu podróży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich w najbliższych tygodniach można było zapomnieć.
To głos zdrowego rozsądku i do pewnego stopnia reakcja na krytykę, jaka pojawiła się w przestrzeni publicznej. Część biur podróży była mocno krytykowana, że mimo eskalacji konfliktu i rosnącego ryzyka związanego z podróżą na Bliski Wschód, w ich ofercie wciąż można było znaleźć wycieczki do Dubaju czy Omanu. Co więcej, jeszcze w poniedziałek (2 marca), klienci jednego z większych polskich biur podróży polecieli właśnie do Omanu.
Sytuacja była na tyle poważna, że w poniedziałek (2 marca) z apelem do touroperatorów zwrócił się rzecznik MSZ Maciej Wiewiór.
Pragnę zaapelować do biur podróży, które w dalszym ciągu oferują i co gorsza realizują wycieczki na Bliski Wschód – apeluję o odpowiedzialność i nierobienie tego
– powiedział Maciej Wiewiór.
Apel w końcu dotarł chyba do touroperatorów, bo z ich ofert zaczęły znikać loty do newralgicznych rejonów. Jednocześnie biura podróży ostrzegają, że – w zależności od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie – odwołane mogą zostać też kolejne wycieczki. Ponadto turyści wybierający się w tamtym kierunku (np. do Egiptu lub Turcji) muszą liczyć się również z ewentualnymi opóźnieniami w podróży.
W związku z konfliktem polskie MSZ wydało pilne ostrzeżenia dla podróżnych, wprost odradzając wyjazdy do 11 państw na Bliskim Wschodzie. Resort zaleca rezygnację z podróży do Jordanii, Bahrajnu, Kuwejtu, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Palestyny, Iranu, Izraela, Libanu i Omanu.
Choć Turcja nie znalazła się na liście państw uznanych za niebezpieczne, MSZ odradza podróże do okręgów graniczących z Syrią (Hatay, Kilis, Gazinatep, Şanliurfa, Mardin, Şırnak) oraz do kilku innych okręgów ze zwiększonym ryzykiem w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego (Diyarbakır, Batman, Hakkâri, Van oraz Ağrı). Na pozostałym terytorium Turcji, w tym w popularnych regionach turystycznych, zalecane jest zachowanie zwykłej ostrożności.
W przypadku Egiptu MSZ odradza wszelkie podróże do gubernatorstwa Synaju Północnego oraz na obszary znajdujące się przy granicy z Libią i Sudanem. Niebezpiecznie może być także w Dolinie Nilu pomiędzy Asuanem i granicą z Sudanem. Na pozostałym terytorium Egiptu zalecane jest zachowanie szczególnej ostrożności.
Zachowanie szczególnej ostrożności MSZ zaleca także podczas podróży do Republiki Cypryjskiej, w tym do tzw. Tureckiej Republiki Północnego Cypru.
Konflikt zbrojny trwający na Bliskim Wschodzie może stwarzać zagrożenie także dla Cypru. Nie można wykluczyć nagłego zamknięcia przestrzeni powietrznej dla ruchu cywilnego i wystąpienie trudności z opuszczeniem wyspy
– czytamy w komunikacie MSZ.
Póki co biura podróży nie zdecydowały się odwołać wycieczek Turcji, Egiptu i na Cypr. Sytuacja może się jednak zmienić, jeśli dojdzie do dalszej eskalacji lub zamknięcia przestrzeni powietrznej. W praktyce oznacza to, że na dziś możemy polecieć na Cypr i do Turcji, ale nie jest to „bezwarunkowa gwarancja”. Konflikt w regionie może przełożyć się np. na wydłużone trasy przelotu, opóźnienia lub – w skrajnym przypadku – zawieszenie połączeń.
W przypadku odwołania imprezy turystycznej przez organizatora turyści mają dwie opcje. Mogą zmienić rezerwację na inną imprezę w ramach dostępnej oferty, albo domagać się zwrotu wszystkich wpłaconych już środków. Co istotne, turystom zwracana jest cała kwota, bez potrącenia ewentualnej kary umownej.
Jednocześnie, zgodnie z art. 14 ust. 7 ustawy o usługach turystycznych biuro podróży jest zwolnione z odpowiedzialności odszkodowawczej za odwołanie imprezy turystycznej w przypadku wystąpienia siły wyższej. Ponieważ konflikt zbrojny lub zamknięcie przestrzeni powietrznej są traktowane jako siła wyższa, turyści nie mogą domagać się od biura podróży dodatkowego odszkodowania.
Sytuacja wygląda inaczej, gdy klient sam zdecyduje się zrezygnować z imprezy turystycznej, która nie została odwołana. Niezależnie od motywacji turysty – a tą może być np. strach przed podróżą na Cypr – biuro podróży nie ma ustawowego obowiązku pełnego zwrotu wpłaconej kwoty. W takiej sytuacji zastosowanie mają postanowienia dotyczące rezygnacji z imprezy zawarte w umowie, którą klient podpisał z biurem podróży.
W takim wypadku organizator turystyki zgodnie z orzecznictwem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ma jednak prawo zatrzymać tylko rzeczywiste koszty, które poniósł w związku z realizacją umowy
– podkreśla Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Przeczytaj również: Koniec z 14-dniowym urlopem. Pokolenie Z zmienia sposób wypoczynku
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: