Zakaz dowożenia do szkoły

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Adam Staśkiewicz/East News
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut Europejskie miasta znajdują coraz ciekawsze pomysły na walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Czy Kraków zamknie ulice przed szkołami dla ruchu samochodów?

Europejczycy zaczynają rozumieć, że jeśli chcą pozbyć się smogu, nie mogą oczekiwać, że władze miast zrobią wszystko za nich. Sporo zależy od ich postaw.

Kraje Europy Zachodniej dawno już zrozumiały, że bez własnego poświęcenia i rezygnacji z niektórych wygód nie ma mowy o ekologicznych miastach. Mieszkańcy Wiednia podjęli to wyzwanie, przyjmując projekt „Ulica Szkolna”.

Jesienią 2018 r. zamknięto ulicę przy szkole podstawowej Vereinsgasse w dzielnicy Leopoldstadt. Decyzja zapadła, kiedy w okolicy otworzono drugą placówkę edukacyjną. To spowodowało, że w godzinach porannych szkoła stała się oblężoną twierdzą zatopioną w chmurze spalin.

Rezygnacja z 
„rodzicielskich usług taksówkowych” poprawiła warunki drogowe na początku dnia, kiedy ulice otaczające szkołę są najbardziej zakorkowane. Pomysł przyjął się na tyle, że wiedeńczycy zaczęli zastanawiać się nad szerszym wykorzystaniem półgodzinnego zakazu i nad płynącymi z niego korzyściami.

Początkowo opiekunowie oprotestowali pomysł. Zachęciły ich jednak namowy nauczycieli oraz sukces podobnego projektu w 2014 r., kiedy mieszkańcy przegłosowali podobny pomysł w procesie partycypacji społecznej (podobnej do polskiego głosowania w budżecie obywatelskim).

Władze miasta wprowadziły więc zakaz ruchu między godziną 7.45 a 8.15. Obostrzenia uniemożliwiły rodzicom dowożenie dzieci samochodem do miejsca zajęć. Droga była za to otwarta dla rowerzystów.

Rezygnacja z „rodzicielskich usług taksówkowych” poprawiła warunki drogowe na początku dnia, kiedy ulice otaczające szkołę są najbardziej zakorkowane. Pomysł przyjął się na tyle, że wiedeńczycy zaczęli zastanawiać się nad szerszym wykorzystaniem półgodzinnego zakazu i nad płynącymi z niego korzyściami.

Wiedeńska rewolucja w ruchu drogowym zainspirowała władze Krakowa, wciąż szukające rozwiązania kryzysu smogowego. Pomysł od razu zderzył się z niezadowoleniem rodziców. Łukasz Wantuch, radny miasta, tłumaczy, że opiekunowie mogliby wciąż podwieźć pociechy w okolice szkoły, choć proponuje zrezygnować z tego zwyczaju. 

„Tak, to utrudnienie, ale cały sens tego projektu polega na tym, że to właśnie jest utrudnienie. Wszystko po to, by zachęcić rodziców do zmiany sposobu dowożenia dzieci do szkoły ” – mówi.

W samym Krakowie w podstawówkach uczy się ok. 50 tys. uczniów. Aż 25 proc. z nich rodzice dowożą do szkół samochodami. Krakowski ratusz zwraca uwagę, że ograniczenie ruchu zmniejszy prawdopodobieństwo wypadków na drogach. Nauczyciele również popierają polską wersję projektu „Ulica Szkolna” . 

„Idea jest słuszna, przede wszystkim ze względu na zdrowie dzieci” – mówi Ewa Ptasznik, nauczycielka Szkoły Podstawowej nr 29 w Krakowie. „My od wielu lat dbamy o to, by dzieci docierały do szkoły pieszo” – dodaje.

Podobne regulacje wprowadzili Włosi w mieście Bolzano. Zauważyli, że zamknięcie ulic nauczyło dzieci samodzielności, zachęciło je do korzystania z komunikacji publicznej i pieszych wędrówek. Zwiększyła się także ich koordynacja ruchowa. Według badań tamtejszych władz dzięki zmianom samochodem do szkoły dociera teraz jedynie 20 proc. wszystkich uczniów.

Źródła: Elits.org/TVN/Vienna

]]>
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES