Nauka
Czy okłamywano nas latami? Nowa piramida żywienia dzieli lekarzy
08 marca 2026

Przez ponad pół wieku naukowcy nie wiedzieli, kim były dwie osoby pochowane w jaskini na południu Włoch. Nowoczesne badania DNA ujawniły niezwykłą historię: matki i córki dotkniętych tą samą rzadką chorobą genetyczną. Ich grób pokazuje coś jeszcze. Już 12 tys. lat temu ludzie opiekowali się chorymi.
Na południu Włoch, w jaskini Grotta del Romito, paleogenomicy natknęli się na grób, który od razu przykuł ich uwagę. Ten pochówek od początku wydawał się niezwykły. Spoczywały w nim dwie osoby o nienaturalnie niskim wzroście. Zmarli leżeli blisko siebie jakby w uścisku.
Przez lata szczątki tych dwóch anonimowych osób pozostawały jedną z zagadek archeologii. Naukowcy nie potrafili ustalić, kim byli ani jaka historia kryje się za ich niezwykłym pochówkiem. Dopiero teraz, dzięki zaawansowanym technikom badawczym zastosowanym przez ekspertów, udało się odtworzyć ich tożsamość oraz losy.
Grotta del Romito to jaskinia w Kalabrii, ukryta w wapiennym masywie. Jej najstarsze warstwy sięgają paleolitu i liczą od około 23 do 10 tys. lat. Wszystko wskazuje na to, że była zamieszkiwana przez ludzi. Świadczą o tym odnalezione w jej wnętrzu narzędzia wykonane z kości i kamienia, a także rysunki pozostawione na skałach.
W jaskini odkryto również szczątki roślin i zwierząt oraz kilka ludzkich pochówków. Przez stulecia była miejscem intensywnej aktywności człowieka. Potwierdzają to także ślady ceramiki, która była elementem handlu z Wyspami Jońskimi. Badania archeologiczne rozpoczęto tu w 1961 roku. Już dwa lata później naukowcy natrafili na niezwykły podwójny pochówek.
Po latach do tej niezwykłej sprawy powrócił międzynarodowy zespół badaczy z University of Vienna i Liège University Hospital Centre. Naukowcy sięgnęli po najnowocześniejsze narzędzia współczesnej nauki, łącząc trzy zaawansowane dziedziny badań: paleogenomikę, genetykę kliniczną oraz antropologię fizyczną. Chcieli wreszcie odczytać zagadkę tych tajemniczych szkieletów. Tym razem nauka przyniosła odpowiedzi.
Jak opisuje czasopismo The New England Journal of Medicine, zmarłe były ze sobą blisko spokrewnione. Badania wykazały, że w grobie spoczywały matka i córka. Nastolatka została pochowana w ramionach dorosłej kobiety. Eksperci nie znaleźli na kościach śladów urazów, co sugeruje, że nie zginęły w wyniku wypadku ani ataku. Uwagę badaczy zwrócił jednak ich wzrost.
Oba szkielety były wyjątkowo niskie. Nastolatka mierzyła około 110 cm, a jej matka niewiele więcej, około 145 cm. Nawet jak na realia pradawnych społeczności był to wzrost znacznie poniżej normy dla ich wieku i płci. U dziewczyny zauważono też rzadkie zaburzenie wzrostu kości. Badania paleogenomiczne potwierdziły diagnozę. Nastolatka, określana przez naukowców jako Romito 2, cierpiała na dysplazję akromezomeliczną typu Maroteaux.
To właśnie ta choroba zmieniła życie matki i córki sprzed 12 tys. lat. Dysplazja akromezomeliczna typu Maroteaux to niezwykle rzadkie schorzenie genetyczne przekazywane z pokolenia na pokolenie. Choroba powoduje wyraźne skrócenie kończyn oraz znaczny niedobór wzrostu. Najnowsze analizy wskazują, że matka była nosicielką jednej zmodyfikowanej kopii tego samego genu, który wykryto u jej córki. To właśnie dlatego u dorosłej kobiety choroba przebiegała w znacznie łagodniejszej formie.
Odkrycie z jaskini we Włoszech przypomina, że ciężkie choroby genetyczne nie są wyłącznie problemem współczesności. Jak pokazują badania archeologiczne, poważne problemy zdrowotne towarzyszyły ludziom już w prehistorii:
Rzadkie choroby genetyczne nie są zjawiskiem współczesnym, lecz towarzyszą ludzkości od początku jej historii. Zrozumienie ich dziejów może pomóc w ich rozpoznawaniu obecnie.
– powiedział Adrian Daly, jeden z autorów badania, cytowany przez portal Univeristy of Vienna.
To odkrycie zmienia sposób, w jaki patrzymy na życie ludzi epoki lodowcowej. Dziewczyna dożyła wieku nastoletniego, mimo że cierpiała na cięższą postać choroby. Zdaniem ekspertów było to możliwe najprawdopodobniej dzięki stałej trosce społeczności, w której dorastała. Opieka obejmowała nie tylko codzienne wsparcie, lecz także pomoc w poruszaniu się w trudnych prehistorycznych warunkach oraz w zdobywaniu pożywienia.
To nie pierwszy przypadek, który podważa popularny mit o tym, że w pradawnych społecznościach chorzy byli porzucani. Badania opublikowane w 2025 roku pokazują, że na terenie dzisiejszej Bułgarii już w starożytności opiekowano się mężczyzną z zespołem Apertia, który miał poważne problemy z poruszaniem się. Mimo swojej niepełnosprawności zdołał nawet uciekać podczas trzęsienia ziemi, o czym świadczą odkryte przez naukowców ślady.
Wyniki tych badań pokazują wyraźnie, że zdrowie ludzi w prehistorii często było obciążone poważnymi problemami, co w surowych warunkach tamtego świata miało szczególne znaczenie. Jednocześnie odkrycia archeologiczne coraz częściej wskazują, że pradawne społeczności nie porzucały swoich słabszych członków. Zamiast tego otaczały ich opieką, podważając obraz świata rządzonego wyłącznie prawem silniejszego.
Warto przeczytać: Tajemnicze odkrycie w Leicester. Odnaleziono lochy i grób sprzed 1900 lat
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: