Prawda i Dobro
Od Apollo do Artemis. Dlaczego ludzie wracają na Księżyc
03 kwietnia 2026

Po głośnych sprawach i wyrokach komentarze są pełne gniewu. „Za mało”, „powinien cierpieć bardziej”. Skąd w nas potrzeba odwetu i dlaczego nie daje tego, czego naprawdę szukamy?
Wyobraź sobie sytuację, kiedy krzywda przydarza się tobie lub twoim bliskim: dziecku, ukochanej osobie, przyjacielowi. Serce mocniej bije, a w głowie pojawia się jedna myśl, oni muszą za to zapłacić. Najlepiej natychmiast, zaraz, nie po długim procesie odsiadką w bezpiecznym więzieniu. Takie chwile w życiu sprzyjają myśli, że odwet to jedyna słuszna decyzja. Jest szybka, prosta, ale… czy zemsta daje rzeczywistą ulgę?
Zaledwie kilkanaście dni temu w Kłodzku zapadł wyrok w bardzo głośnej sprawie. Mężczyzna otrzymał 25 lat więzienia za wykorzystywanie 15-latki i regularne znęcanie się nad zwierzętami. Jego żona m.in. za brak udzielenia pomocy nieletniej została skazana na 6,5 roku pozbawienia wolności. Nagrania, cierpienie nastolatki i zwierząt pozostały w głowach i sercach internautów.
Ci w komentarzach pod tematycznymi wiadomościami się nie hamowali. Wprost życzyli sprawcom odwetu. W takich sytuacjach gniew i chęć odpłaty może być zrozumiała. Mamy do czynienia z ogromną krzywdą, realną ofiarą, a sam sprawca jawi się niczym potwór, choć z krwi i kości.
Odruch człowieka jest automatyczny i prosty. Skoro dana osoba zadała ból, także powinna go poczuć. To częsta myśl, pojawiająca się w naszych głowach podczas silnego gniewu. Chcemy zemsty w ramach poczucia sprawiedliwości. Martha C. Nussbaum dostrzegła, że ten sposób myślenia wcale nie rozwiązuje problemu.
W swojej książce Anger and Forgiveness: Resentment, Generosity, Justice napisała, że chęć odwetu nie prowadzi do realnej poprawy sytuacji, a raczej zatrzymuje nas w gniewie, nie naprawi też wyrządzonej krzywdy. Właśnie dlatego Nussbaum proponuje inne podejście. Pragnie skupić się na poprawie sytuacji ofiar oraz zapobieganiu powstawania dalszych krzywd. To jednoznaczna recepta na to, jak radzić sobie z gniewem, wynikającym z doświadczenia krzywdy.
Autorka książki odwołuje się do przykładów z życia społecznego, polityki, a także prawa. Pokazuje, że przebaczenie nie musi oznaczać słabości, a poczucie sprawiedliwości nie zawsze polega na zemście. I oczywiście to podejście może być bardzo trudne, zwłaszcza w chwili, gdy emocje są jeszcze bardzo silne.
Trzeba jednak pamiętać, że na co wskazuje wiele przykładów, sprawiedliwość nie zawsze okazuje się w pełni sprawiedliwa. Może być omylna, zwłaszcza gdy sprowadzamy ją wyłącznie do kategorii odwetu. Dobrym przykładem, który pozwala spojrzeć na relację między zemstą a sprawiedliwością z różnych perspektyw, jest zekranizowana historia oparta na książce Johna Grishama pt. Czas zabijania.
Film pokazuje dramatyczną historię ojca, który dokonuje samosądu na sprawcach brutalnego gwałtu na swojej córce. A cała historia stawia pytanie, czy osobista zemsta może zastąpić system sprawiedliwości. Dlaczego? Bo jak pokazują książka i film: nakręca ona spiralę gniewu i nienawiści, która dotyka także przypadkowe niewinne osoby. A gniew niszczy więcej, niż naprawia.
Te wszystkie przykłady wskazują na jeden wniosek: zemsta nie jest współmierna do poczucia sprawiedliwości. Badania psychologiczne sugerują, że zemsta może przynieść krótkotrwałą ulgę, ale często podtrzymuje gniew, zamiast go wygasić.
Prawdziwa sprawiedliwość nie karmi się cierpieniem dla poczucia satysfakcji i wypełnienia emocji. W zamian patrzy do przodu, pomaga ofiarom oraz izoluje sprawców. Gniew potrafi być zrozumiały. Każdy go zna, ale kiedy to on zaczyna wyznaczać kierunek, trudniej zobaczyć drugiego człowieka. A chodzi o to, żeby nie powielać tego, co sami uznajemy za złe.
Warto przeczytać: Wybaczenie to nie słabość. Co naprawdę daje nam taka decyzja
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: