Magia biografii. Dlaczego fascynują nas życiorysy innych ludzi?

Biografia przyciąga czytelników: młoda dziewczyna czyta książkę

Biografie są jednym z najbardziej poczytnych gatunków literatury faktu. Współczesnych czytelników fascynują zarówno życiorysy aktualnych celebrytów, znanych postaci historycznych, jak i bohaterów wypartych z dominujących dyskursów „wielkiej historii”. Popularność tego typu pisarstwa wiąże się bez wątpienia z przemijającą modą na reportaż i dominującym dziś kultem autentyczności. Czy jest jednak coś jeszcze, co sprawia, że lubimy zagłębiać się w opowieści o życiu innych?

Biografia – między prawdą a zmyśleniem

Biografia jest gatunkiem o długiej tradycji. Jej korzenie sięgają czasów antycznych, zaś za pierwszego autora tego typu dzieła uznaje się Plutarcha, który w swoich Żywotach równoległych (I wiek n. e.) utrwalił życiorysy wybitnych postaci świata starożytnego. W kolejnych epokach bohaterami piśmiennictwa biograficznego były najczęściej postacie uznawane za autorytety, jak protagoniści średniowiecznych i nowożytnych żywotów świętych, uczeni czy politycy. Współcześnie do tego grona coraz częściej dołączają także drugoplanowi bohaterowie tak zwanej wielkiej historii.

W oczach literaturoznawców

Choć lekturze biografii towarzyszy najczęściej pragnienie poznania prawdy o innym człowieku, opowieści tego typu są naznaczone w równym stopniu przez fakty, co przez zmyślenie. Książkowe czy filmowe życiorysy są bowiem zawsze opowiadane przy użyciu określonych środków narracyjnych i retorycznych oraz przedstawiane z punktu widzenia ich twórcy, który dokonuje selekcji faktów. Przez długie lata książkowe biografie nie znajdowały uznania w oczach literaturoznawców, którzy – szczególnie w okresie dominacji strukturalizmu – postrzegali je jako mniej poważny gatunek literacki. Z perspektywy dwudziestowiecznych strukturalistów najważniejszy był bowiem tekst i umiejętność poprawnego zdekodowania zawartych w nim sensów. Sceptycznego podejścia uczonych do biografii nie zmieniły znacząco narodziny myśli poststrukturalistycznej w drugiej połowie XX wieku. Przedstawiciele tego nurtu – tacy jak Jacques Derrida czy Hayden White – dowodzili w swoich pracach, że rzeczywistość ma przede wszystkim narracyjny charakter. Innymi słowy: wszystko jest tekstem, a nikt z nas nie ma dostępu do faktów w ich ścisłym znaczeniu.

Od lat 80. XX wieku przedstawiciele nauk humanistycznych coraz częściej odchodzą od takiego sposobu myślenia, wskazując, że biografie są w równej mierze produktem faktów i gry wyobraźni twórcy (oraz czytelnika/widza/słuchacza). Współcześnie mamy zazwyczaj świadomość tego, że książkowe bądź filmowe życiorysy są często ubarwiane, a na idealne wizerunki internetowych celebrytów, których życia z uwagą śledzimy na portalach społecznościowych, składają się jedynie wyselekcjonowane fakty. Czy wobec tego można uznać, że w biografiach poszukujemy czegoś innego niż klasycznie rozumianej prawdy?

Biografie biją rekordy popularności; kobieta z zaangażowanie czyta książkę
Biografie przyciągają czytelników. Fot. Andrea Piacquadio / Pexels

Biografie jako źródło poznania

Jak dowodzi Anita Całek – literaturoznawczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego – jednym z głównych powodów, dla których czytamy biografie, jest chęć spotkania z innym człowiekiem w przestrzeni tekstu, wyobraźniowego wczucia się w historię jego życia. Choć powyższe rozpoznanie można odnieść także do fikcji, badaczka przekonuje, że biografie rządzą się odmiennymi prawami niż powieści i filmy fabularne. Powołując się na rozważania holenderskiego filozofa Franka Ankersmita, Całek dowodzi, że w odróżnieniu od fikcji podstawą biografii są fakty. Choć podlegają one literackiej „obróbce” i są obarczone poznawczymi ograniczeniami biografa, układają się w obraz realnie istniejącej rzeczywistości. Nie są jej wiernym odbiciem, ale twórczym przetworzeniem, reprezentacją.

Inaczej niż w przypadku fikcji lektura biografii wywołuje w nas zwykle wrażenie obcowania z prawdą o życiu innej osoby. Philippe Lejeune – francuski literaturoznawca – określił to zjawisko mianem paktu referencyjnego, na mocy którego czytelnik uznaje, że narracja biograficzna odnosi się do ludzi i wydarzeń mających swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Czytając biografie znanych (lub mniej znanych) osób, pragniemy jednak czegoś więcej niż tylko informacji o życiu ich bohaterów. Historie te są dla nas także rodzajem lustra, w którym – poprzez skonfrontowanie się z innym i wyobraźniowe przeżycie jego historii – jesteśmy w stanie spojrzeć wnikliwiej na naszą własną egzystencję.

Tym samym biografie mają nie tylko funkcję poznawczą, ale również eskapistyczną. Ich lektura pozwala nam na chwilowe zawieszenie naszej własnej egzystencji i przeżycie historii innego tak, jakby była ona opowieścią o naszym życiu. Podobna motywacja może kojarzyć się z uciekaniem przed problemami dnia codziennego w świat fantazji. Tak rozumiane spotkanie z życiem innego człowieka ma jednak również wymiar terapeutyczny. Otwiera nas na empatię i pozwala zrekompensować fakt, iż nasze własne losy zostały do pewnego stopnia zdeterminowane przez podjęte w przeszłości wybory.

Polecamy:

Biografia jako magazyn sensu

Jak stwierdza Umberto Eco w książce Sześć przechadzek po lesie fikcji:

Ponieważ fikcja wydaje nam się środowiskiem znacznie bardziej przyjaznym niż życie, próbujemy czytać życie, jakby było dziełem fikcji.

Rozpoznania uczonego korespondują z doświadczeniem wielu z nas. Usiłujemy postrzegać nasze życie jako uporządkowaną strukturę, w której każda decyzja i doświadczenie – zarówno dobre, jak i złe – miały swój obiektywny bądź subiektywny sens. Ów sens nadajemy zaś poprzez tworzenie opowieści, porządkowanie naszej egzystencji w narracyjną całość. W kontrze do słów włoskiego semiologa warto przywołać ponure słowa protagonisty powieści Śledztwo (1959) Stanisława Lema:

Jeżeli świat nie jest rozsypaną przed nami łamigłówką, tylko zupą, w której pływają bez ładu i składu kawałki, od czasu do czasu zlepiające się przez przypadek w jakąś całość? Jeżeli wszystko, co istnieje, jest fragmentaryczne, nie donoszone, poronne, zdarzenia mają koniec bez początku albo tylko środek, sam przód i tył, a my wciąż segregujemy, wyławiamy i rekonstruujemy […] chociaż naprawdę jesteśmy cząstkowi, byle jacy.

W oczach bohatera rzeczywistość rozpada się wówczas, gdy nie jest on jej w stanie opowiedzieć. Rezultaty tytułowego śledztwa w sprawie zwłok znikających z podmiejskich kostnic Południowej Anglii wymykają się racjonalnemu poznaniu, a przez to nie dają się ująć w ramy sensownej historii. W swoim filozoficzno-gotyckim kryminale Lem dowodzi, że człowiek jest istotą narracyjną. Umiejętność tworzenia opowieści jest zaś fundamentem naszych zdolności poznawczych i zarazem jedynym środkiem pozwalającym na usensowienie chaotycznej egzystencji. W podobnym tonie wypowiada się Anita Całek w artykule Narracja w biografiach fikcyjnych. Badaczka przekonuje w nim, że współczesna fascynacja pisarstwem biograficznym ma nierozerwalny związek z egzystencją w świecie pozbawionym metafizyki i absolutu. Zdaniem Całek zagłębianie się w biografie innych ludzi pozwala nam oswoić lęk przed śmiertelnością oraz stawić czoło prawdzie o skończoności naszego życia. Popularność biografii pozwala na postawienie hipotezy, że narracja stała się dziś naszym lekiem na metafizyczną pustkę.

Polecamy: Bestsellery, hity i spory o kasę. Autor kontra wydawca i dystrybutor

Czyje biografie nas interesują?

Biograficzne zainteresowania współczesnych czytelników są dziś bardzo szerokie. Wśród bestsellerów znajdują się zarówno książki poświęcone celebrytom, politykom, jak również znanym postaciom kultury i sztuki. Równolegle na współczesnym rynku wydawniczym można dostrzec wzmożoną produkcję książek poświęconych drugoplanowym bohaterom „wielkiej historii” – postaciom, które nie zapisały się na stałe w naszej zbiorowej wyobraźni, ale funkcjonują raczej na jej obrzeżach. Do tak rozumianych „postaci z cienia” można zaliczyć przede wszystkim te, które przez lata były pozbawione swojego głosu, a – co za tym idzie – reprezentacji w głównym nurcie kultury. Za przykład mogą tu posłużyć książki o historii chłopów i chłopek opublikowane w ostatnich latach w Polsce na fali tak zwanego zwrotu ludowego – jak Chłopki. Opowieść o naszych babkach Joanny Kuciel-Frydryszak – oraz pozycje poświęcone mniej popularnym „aktorom i aktorkom” historii wielkich artystów (na przykład Panny z Wesela Moniki Śliwińskiej).

Z podobnym zjawiskiem możemy zetknąć się także w fikcji. Współcześni powieściopisarze coraz chętniej sięgają po historie takich postaci jak Makryna Mieczysławska (zapomniana bohaterka polskiego romantyzmu) czy Jakub Szela, którego czarną legendę znamy z podręczników szkolnych. Odkrywaniu mniej znanych biografii bardzo często towarzyszą próby zreinterpretowania zbiorowego wyobrażenia o przeszłości, którą staramy się dziś odkrywać na nowo. Powyższe przykłady pokazują, że lekturowe spotkanie z innym może być kluczem zarówno do intelektualnego, jak i empatycznego poznania historii, a – tym samym – również naszych czasów.

Może Cię też zainteresować:

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

dr Krzysztof Andruczyk

Autor


Doktor literaturoznawstwa, naukowo zajmuje się ewolucją polskich mitów kulturowych, romantyzmem oraz związkami tej epoki ze współczesnością. Miłośnik XIX wieku, pochłaniacz fantastyki i kultury popularnej, w których poszukuje idei kształtujących współczesną rzeczywistość.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.