Czy Obserwatorium Internetu uratuje demokrację?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Alex Stamos w San Francisco, październik 2018 r. (PHILLIP FARAONE / GETTY IMAGES / WIRED25)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut

Wielki gracz branży social mediów wytoczył wojnę dezinformacji i innym nadużyciom w sieci. W Stanach Zjednoczonych powstaje Obserwatorium Internetu

Masowa dezinformacja jest poważnym zagrożeniem dla demokracji. Nie brakuje obaw, że medialny chaos, fake newsy, a także rozwój technologii cyfrowych kłamstw (deep fake) mogą zachwiać nawet najbardziej stabilnymi państwami Zachodu, takimi jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone. 

Alex Stamos, szef ds. bezpieczeństwa Facebooka, obserwował, jak wielki wpływ manipulacje w social mediach mogą mieć na rzeczywistość. W czasie piastowania funkcji docierały do niego informacje, które ostatecznie zdecydowały o jego rezygnacji ze stanowiska.

„Niezwykle ważne jest, by branża technologiczna rozumiała swoją całościową odpowiedzialność za usługi i produkty, które stworzyła” – powiedział, gdy w sierpniu 2018 r. odchodził z koncernu Zuckerberga.

Obserwatorium na wojnie z fake newsami

Wielu ekspertów, a także internautów zainteresowanych branżą technologiczną, uważało wtedy, że Stamos przestał pracować dla Facebooka, ponieważ nie był w stanie zaakceptować dalszego milczenia firmy w obliczu kontrowersji towarzyszących jej poczynaniom. Sam zarząd ostrożnie żegnał się wtedy z ważnym pracownikiem.

„Alex Stamos odegrał istotną rolę w kształtowaniu tego, jak podchodzimy do wyzwań bezpieczeństwa. Pomógł nam również zbudować dobre relacje z partnerami, dzięki czemu możemy lepiej radzić sobie ze stojącymi przed nami zagrożeniami” – podkreśliła Sheryl Sandberg, dyrektorka wykonawcza Facebooka, gdy Stamos odchodził z zespołu, by poświęcić się pracy dla Uniwersytetu Stanforda.

Sandberg zaznaczyła również, że Facebook liczy na dalszą współpracę z ekspertem, choćby w jego działaniach naukowych. Stamos wielokrotnie deklarował, że chce wykorzystać swoje doświadczenia w opracowaniu skutecznych metod walki z nadużyciami w sieci. Dlatego – jak poinformował magazyn „Wired” – były już członek zarządu Facebooka utworzył Obserwatorium Internetu Stanforda (Stanford Internet Observatory).

Operacja na „żywym organizmie” Facebooka

Celem instytucji jest stworzenie przestrzeni do pracy ekspertów zajmujących się dziedziną nadużyć w sieci, w ramach której będą oni mogli skorzystać z narzędzi opartych m.in. na technologii uczenia maszynowego i analizie big data.

Stamos deklaruje, że eksperci otrzymają dostęp do danych użytkowników wielkich platform społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter. Badania na „żywym organizmie” social mediów mają przygotować grunt pod nowe metody zwalczania m.in. dezinformacji.

„Dezinformacja nie jest problemem jedynie informatyki. To zagadnienie, które łączy w sobie nauki polityczne, socjologię i psychologię” – zaznaczył Stamos. „Chcemy stworzyć miejsce, w którym nauki społeczne i polityczne będą mogły pochylić się nad tym, co dzieje się w internecie” – dodał.

Lista zagrożonych wyborów

Jednym z pierwszych celów działalności Obserwatorium Internetu jest opracowanie zaleceń dotyczących ochrony wyborów prezydenckich w USA w 2020 r. Obserwatorium planuje przyjrzeć się także wyborom w innych krajach w kontekście ryzyka manipulacji. Eksperci przedstawią potencjalne zagrożenia, by społeczeństwo, media i firmy technologiczne mogły przygotować się do działań prewencyjnych. 

„Istnieje wiele potencjalnych zastosowań uczenia maszynowego, które zagwarantowałoby internautom bezpieczeństwo w sieci. Ale nikt was o nich nie informuje” – powiedział Stamos.

„Dowiadujesz się, że firma zlikwidowała 500 kont należących do pewnej grupy, która rozpowszechnia dezinformację, ale nie słyszysz, czego możemy się nauczyć z tej operacji i co możemy zrobić, by w przyszłości uniknąć takiej sytuacji. Nasza platforma badawcza i szkolenia na Uniwersytecie Stanforda wypełnią tę lukę” – dodał.

Sieć godna zaufania

Instytut powstał dzięki dofinansowaniu z Centrum Cyberpolityki Uniwersytetu Stanford. Działania Obserwatorium Internetu wsparł także miliarder Craig Newmark, który do tej pory przeznaczył ok. 100 mln dolarów na walkę z dezinformacją. 

„Siła naszej demokracji zależy od zapewnienia wszystkim ludziom dostępu do dokładnych informacji” – powiedział Newmark. „Obserwatorium Internetu ma wizję godnej zaufania sieci, a ja jestem dumny, że mogę wspierać krytycznie ważną pracę jego ekspertów – podkreślił.

Źródła: Wired, cyber.fsi.stanford.edu, Stanford Internet Observatory

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES