Najbardziej oszukańcze słowo świata. Wielu się na to nabiera

Czym jest sukces? Odpowiedź każdy nosi w sobie

Czy sukces to awans, pieniądze i podziw innych? A może coś, czego nie da się pokazać na Instagramie? To pytanie, które dziś brzmi bardziej niewygodnie niż kiedykolwiek.

Czym naprawdę jest sukces?

Każdy z nas intuicyjnie „wie”, czym jest sukces – dopóki nie spróbuje tego naprawdę zdefiniować. Czy to liczba zer na koncie, stanowisko w stopce maila, uśmiech na twarzy, a może spokjny sen w nocy? Co, jeśli dla jednej osoby będzie nim awans w korporacji, a dla innej… odważne z niej odejście? I czy można uczciwie powiedzieć, że jedno z tych „osiągnięć” jest większym osiągnięciem niż drugie?

Na te pytania nie ma jednej odpowiedzi, bo sukces nie jest faktem – jest doświadczeniem. Jay Gatsby, bohater książki Wielki Gatsby F. Scotta Fitzgeralda, jest chodzącym przykładem tego, co społeczeństwo uznaje za obiektywny sukces. Z biednego chłopaka staje się bogaczem, organizuje huczne przyjęcia w rezydencji na Long Island, otacza się luksusem i pięknymi przedmiotami. Z zewnątrz wszystko wygląda idealnie: pieniądze, status, kobiety, samochody. Dla większości ludzi z jego otoczenia Gatsby „odnosi sukces” – jest spełnieniem amerykańskiego snu.

Czy sukces bez szczęścia istnieje

Ale Fitzgerald brutalnie pokazuje pustkę tej definicji. Bogactwo nie przynosi Gatsby’emu szczęścia ani spełnienia. Wręcz przeciwnie: czyni go samotnym i tragicznym:

Gatsby wierzył w zielone światło, w upojną przyszłość, która rok po roku się od nas oddala. Wtedy nam umknęła, ale to nie ma znaczenia – jutro będziemy biec szybciej, wyciągając ręce jeszcze dalej… Aż któregoś pięknego poranka… Płyniemy więc dalej, walcząc z nurtem, nieustannie spychani w przeszłość.

Wielki Gatsby to opowieść o człowieku, który zebrał wszystkie zewnętrzne oznaki powodzenia, a mimo to nie osiągnął tego, czego naprawdę pragnął: prawdziwej miłości i wewnętrznego spokoju. Fitzgerald sugeruje tym samym, że można mieć wszystko, czego oczekuje społeczeństwo i jednocześnie czuć głęboką pustkę. To by oznaczało, że sukcesu nie da się zmierzyć obiektywnie – można „wygrać” według społecznych kryteriów, a jednocześnie przegrać własne życie.

Sukces zewnętrzny – nawet największy – nie jest równoważny ze szczęściem. Jak sugeruje Fitzgerald, można być „zwycięzcą” w oczach innych i jednocześnie najnieszczęśliwszym człowiekiem we własnych.

Czy mniej znaczy więcej

Na drugim biegunie stoi Henry David Thoreau, który robi coś odwrotnego niż Gatsby. Autor książki Walden, czyli życie w lesie dobrowolnie rezygnuje z typowych oznak sukcesu – stabilnej kariery i wygód – i wprowadza się do małej chaty nad stawem. Dla mieszkańców Concord to symbol porażki: człowiek bez ambicji, bez majątku, bez pozycji społecznej. On sam jednak tę „porażkę” traktuje jako największe zwycięstwo. Wybiera prostotę, ciszę, kontakt z naturą i świadome życie. Nie chce gonić za tym, co inni nazywają sukcesem. Chce żyć naprawdę:

Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie, stawiać czoło wyłącznie najbardziej ważnym kwestiom, przekonać się, czy potrafię przyswoić sobie to, czego może mnie nauczyć życie, abym w godzinę śmierci nie odkrył, że nie żyłem. Nie chciałem prowadzić życia, które nim nie jest, wszak życie to taki skarb; nie chciałem też rezygnować z niczego, chyba że było to absolutnie konieczne.

Dla Thoreau sukces to wewnętrzne spełnienie i szczęście. To codzienne doświadczenie obecności, świadomości i wolności od społecznych oczekiwań. To, co świat nazywa porażką (brak kariery, brak pieniędzy, brak „osiągnięć”), on uznaje za zwycięstwo nad iluzją. Szczęśliwe i spełnione życie jest dla niego jedynym, co naprawdę się liczy. W jego ujęciu odpowiedź na pytanie, czym jest sukces, przesuwa się z pola „co osiągnąłem” na „czy żyję tak, jak uważam za słuszne”.

Czym jest sukces dla Ciebie?

Zarówno Fitzgerald, jak i Thoreau sugerują, że sukcesu nie da się zmierzyć obiektywnie. Gatsby ma właściwie wszystko, co kultura masowa kojarzy z tym słowem, ale jest nieszczęśliwy, niespełniony i dojmująco samotny. Thoreau dowodzi, że można zrezygnować z „obiektywnego” sukcesu i odnaleźć prawdziwe spełnienie.

Ostatecznie to, czym jest sukces, okazuje się w dużej mierze kwestią perspektywy: celów, jakie sobie stawiamy, wartości, które stawiamy najwyżej, i tego, czy nasza codzienność jest z nimi spójna. Osobistą definicję sukcesu każdy z nas pisze sam. Dla jednego będzie to spokojna praca, bliskość natury i codzienne drobne radości. Dla innego – realizacja wielkiego marzenia, nawet jeśli kończy się samotnością.

W świecie, który ciągle każe nam „być kimś więcej”, warto pamiętać, że prawdziwy sukces nie przychodzi z zewnątrz. Przychodzi wtedy, gdy przestajemy porównywać się do cudzych miar i zaczynamy słuchać siebie. Czy szczęśliwe i spełnione życie to sukces? Dla Thoreau tak. Dla Gatsby’ego – niekoniecznie. Na pytanie „czym jest sukces?” nie ma jednej obiektywnej odpowiedzi. Właśnie dlatego warto zadać je sobie samemu. I samemu znaleźć na nie odpowiedź.

Przeczytaj również: Sukces zaczyna się w głowie. Tak wiara w siebie wpływa na wyniki


Zapraszamy do: ksiegarnia.holitic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.