Dlaczego nie widzisz własnego nosa? Twój mózg montuje film

Dlaczego nie widzimy nosa? To sprawka mózgu

Nos jest dosłownie tuż przed twoimi oczami — a jednak przez większość życia go nie widzisz. To nie przypadek ani złudzenie optyczne, lecz celowa strategia mózgu, który „montuje” rzeczywistość jak film. Dzięki temu widzisz to, co ważne, a nie to, co stałe i zbędne.

Jak mózg ignoruje nos

Nasz nos jest stale obecny w polu widzenia. Wystarczy zamknąć jedno oko i skupić wzrok przed sobą, by dostrzec rozmytą plamę. W normalnych warunkach mózg jednak aktywnie go ignoruje. Dlaczego tak się dzieje?

Zanim informacja wzrokowa dotrze do świadomości jest intensywnie przetwarzana i filtrowana w korze wzrokowej oraz wyższych obszarach mózgu. To właśnie tam zapada „decyzja”, które elementy zaobserwowanej sceny są warte uwagi, a które mogą zostać zignorowane, żeby nie przeciążać nas wrażeniami.

Proces ten można porównać do montażu filmu. Oczy nagrywają wszystko: nos, rzęsy, kurz w powietrzu. Do „reżyserskiej wersji” trafiają jednak tylko ujęcia uznane za ważne. Podczas „montażu” nos uzyskuje bardzo niską rangę: nie zmienia się, niczego nam nie sygnalizuje i tylko ogranicza przestrzeń, w którą patrzymy. Dlatego właśnie na co dzień nie widzimy nosa.

Selektywna uwaga – ważne są zmiany

Neuropsychologowie nazywają to zjawisko nieświadomą selektywną uwagą. Mózg uprzywilejowuje bodźce, które się zmieniają, poruszają, pojawiają nagle, czyli takie, które mogą oznaczać zagrożenie albo szansę. Zauważamy więc jadący samochód, twarz innej osoby lub migające światło. Ale nie własny nos. Stabilne, przewidywalne sygnały – takie jak własny nos – są systematycznie wypychane z pola świadomości.

Podobny filtr działa w innych zmysłach. Po krótkim czasie przestajemy czuć ubranie na skórze czy zapach w pokoju, choć receptory nadal wysyłają impulsy. To nie błąd, lecz strategia oszczędzania zasobów. Gdybyśmy świadomie rejestrowali każdy bodziec, bylibyśmy nimi nieustannie przytłoczeni.

Dlaczego nie widzimy nosa? Tu kryje się klucz

Michael A. Webster, naukowiec zajmujący się wzrokiem na Uniwersytecie w Nevadzie, jest jednym z głównych badaczy adaptacji wzrokowej – procesu, w którym układ wzrokowy dostosowuje swoją wrażliwość do tego, co widzi na co dzień. Podkreśla on, że adaptacja jest wszechobecna: neurony stopniowo zmniejszają czułość na bodźce, które są długotrwale obecne, i dzięki temu kodują zmiany, a nie absolutne wartości.

Nos jest zawsze obecny w tej samej pozycji i w tej samej barwie, więc neurony odpowiedzialne za ten fragment pola widzenia po prostu przestają na niego reagować.

Mózg retuszuje nos

Adaptacja wzrokowa to nie tylko „wyciszanie” sygnału, ale także przebudowa tego, jak postrzegamy cały obraz. Do gry wchodzi tu zjawisko uzupełnienia percepcyjnego. Mózg nie zostawia po wyciętym nosie pustej plamy, lecz „wypełnia” ten obszar informacją z otoczenia, tworząc spójny obraz świata.

Choć każde oko rejestruje nos, widzi go pod nieco innym kątem. Jego obraz jest więc rozmyty i częściowo niespójny między lewym i prawym okiem. Podczas łączenia obu obrazów mózg ma dodatkową motywację, by potraktować nos jako zbędny obiekt i wyretuszować go, tak jak usuwa inne elementy, które utrudniają dopasowanie sceny.

Co naprawdę widzimy?

To, że nie widzimy nosa, jest szczególnym przypadkiem ogólnej zasady działania układu wzrokowego. Zamiast wiernie odtwarzać rzeczywistość, mózg konstruuje najbardziej użyteczną wersję obrazu świata. Skupia się na zmianach, ruchu, nowych obiektach i sygnałach do działania. Ignoruje natomiast stałe, niegroźne elementy, w tym części naszego własnego ciała.

Adaptacja wzrokowa może mieć jednak poważniejsze konsekwencje. Przyjmując powyższe założenia można dojść do wniosku, że tak naprawdę możemy nie postrzegać świata, takim jakim on rzeczywiście jest. To co widzimy, to bowiem tylko uproszczona i przefiltrowana wersja stworzona przez nas mózg.

Przeczytaj również: Implant oka cieńszy niż włos. Szansa na odzyskanie wzroku


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.