Nauka
Mnich z XI wieku wyprzedził astronomów? Kto odkrył Kometę Halleya
15 lutego 2026

Najnowsze badania pokazują, że o tym, czy „zwykłe” przeziębienie skończy się na katarze, czy na oddziale szpitalnym, w dużej mierze decyduje nos. Odkrycie dlaczego się przeziębiamy może w konsekwencji doprowadzić do opracowania nowych terapii. Czy to oznacza, że jesteśmy o krok od pokonania przeziębienia?
W sezonie przeziębień rinowirusy atakują miliony ludzi, ale nie wszyscy chorują tak samo. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Yale wyjaśnia dlaczego się przeziębiamy w różnym stopniu. Okazuje się, że kluczową rolę odgrywają komórki nabłonka nosa. To one koordynują wczesną obronę przeciwwirusową. Używając modeli organoidów z ludzkich komórek nosa, naukowcy udowodnili, że to nie wirus decyduje o przebiegu choroby, ale reakcja naszego organizmu.
W praktyce oznacza to, że ten sam wirus może u jednej osoby zostać szybko „spacyfikowany” w nosie, a u innej – rozprzestrzenić się głębiej w drogach oddechowych i wywołać intensywny stan zapalny. Gdy naukowcy sztucznie blokowali w organoidach nosowych czujniki wykrywające rinowirusa, obserwowali, że wirus szybko infekował kolejne komórki, powodując rozległe uszkodzenia.
Kluczową rolę w ochronie antywirusowej odgrywają interferony. Są to białka produkowane przez komórki błony śluzowej nosa. Po wykryciu rinowirusa błyskawicznie koordynują one obronę przeciwwirusową zarówno zakażonych, jak i sąsiednich komórek. Innymi słowy, komórki nosa nie tylko bronią się same, ale także „uprzedzają” sąsiadów, żeby przygotowali się na atak, zanim wirus do nich dotrze.
Jeśli interferony pojawią się wystarczająco szybko, wirus nie może się rozprzestrzeniać. W takim scenariuszu zakażenie zostaje zdławione na starcie. Wirus nie ma szans zainfekować wielu komórek, a my albo w ogóle nie czujemy objawów, albo przechodzimy przeziębienie bardzo łagodne. Gdy jednak produkcja interferonów jest opóźniona lub osłabiona, rinowirus zyskuje czas, by się rozmnożyć. Organizm przechodzi wówczas w „tryb alarmowy” z silniejszą, ale często bardziej szkodliwą odpowiedzią zapalną.
Z analizy wynika, że to nie tyle sam rinowirus, ile różnice w odpowiedzi interferonowej i późniejszym stanie zapaleniu decydują o przebiegu choroby. Osoby, których komórki nosa szybko i obficie wytwarzają interferony, najczęściej mają łagodniejsze objawy.
Wcześniejsze badania pokazały, że np. w astmie czy niektórych przewlekłych chorobach dróg oddechowych odpowiedź interferonowa bywa zaburzona. Narażone na cięższy przebieg zakażenia rinowirusem są też osoby starsze. Dzieje się tak dlatego, że ogólna sprawność układu immunologicznego, w tym reakcje w nabłonku nosa, często spada wraz z wiekiem.
Do tego dochodzą inne czynniki, które mogą tłumić wczesną obronę przeciwwirusową. Może to być przewlekły stan zapalny, palenie papierosów, silne narażenie na pyły lub alergeny czy ogólne osłabienie organizmu. Starsze badania z Yale pokazały, że komórki z dolnych dróg oddechowych częściej angażują się w obronę przed stresem oksydacyjnym (np. dymem czy smogiem), kosztem odpowiedzi przeciwwirusowej.
To może częściowo tłumaczyć, dlaczego się przeziębiamy z różną intensywnością. Dlaczego ta sama infekcja u jednej osoby zatrzymuje się w nosie, a u innej schodzi głębiej i powoduje zapalenie oskrzeli lub zaostrzenie astmy. U tych osób, u których ta pierwsza reakcja jest słaba lub opóźniona, częściej pojawia się stan zapalny. Stan, który nie tylko wywołuje przykre objawy, ale może prowadzić do powikłań, zwłaszcza przy obciążonych płucach.
Odkrycie, dlaczego się przeziębiamy z różną intensywnością, przesuwa punkt ciężkości z samego wirusa na to, jak reaguje na niego nasz organizm. To z kolei otwiera nowe kierunki profilaktyki i leczenia.
Po pierwsze, lepiej rozumiejąc, jak i kiedy komórki nosa produkują interferony, można szukać sposobów wzmocnienia tej pierwszej linii obrony. Mogą to być np. miejscowe terapie zwiększające lokalną odpowiedź interferonową na początku infekcji.
Po drugie, badacze sugerują, że testy oceniające „sprawność” interferonową nabłonka nosa mogłyby w przyszłości pomóc identyfikować osoby szczególnie narażone na ciężkie infekcje dróg oddechowych.
Z punktu widzenia pacjentów ważny wniosek jest taki, że dbanie o śluzówkę nosa – unikanie dymu, nadmiernego przesuszenia czy przewlekłych podrażnień – nie jest tylko kwestią komfortu, ale realnej odporności na wirusy.
Przeczytaj również: Szkodliwe reklamy leków. Pytamy, kto za to odpowiada
Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: