Prawda i Dobro
Kawa zostaje w szkołach. Resort wycofał się w ostatniej chwili
05 marca 2026

W stercie śmieci polscy archeolodzy w Sudanie odkryli namacalny dowód na istnienie Qashqasha, legendarnego władcy Starej Dongoli. Arabski rozkaz sprzed 300 lat, podpisany jego imieniem, stanowi pierwszy materialny dowód, że postać znana dotąd wyłącznie z opowieści naprawdę istniała.
Znalezisko było cienkie i kruche, na pierwszy rzut oka zupełnie zwyczajne. Leżało tam, gdzie przez lata trafiały rzeczy niepotrzebne, wśród kurzu i odpadów. Dopiero gdy badacze ostrożnie rozwinęli zapisany po arabsku fragment dokumentu, zobaczyli, że to nie jest przypadkowy tekst. Kilka krótkich poleceń, konkretne imiona. A wśród nich jedno nazwisko, które od pokoleń powracało w miejscowych legendach. Niezbity dowód, że znany dotąd tylko z przekazów ustnych Qashqash naprawdę rządził Starą Dongolą.
Aby zrozumieć, dlaczego to odkrycie jest tak istotne, trzeba cofnąć się o kilka stuleci i przyjrzeć się miejscu, w którym go dokonano.
To dawna stolica Makurii, obecnie położona na północy Sudanu. W XIV wieku utraciła status centrum władzy i na długie lata stała się zagadką dla historyków. Wszystko przez okres nazywany Ciemnymi Wiekami, czas głębokich przemian, o którym wiadomo zaskakująco niewiele. Do dziś nie ma jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego mieszkańcy tych ziem stopniowo odchodzili od chrześcijaństwa i przyjmowali islam. Jedno jest jednak pewne.
Nubia, w skład której wchodzi Stara Dogola, nie przeszła tych transformacji gwałtownie. Etapy postępowały powoli, a do tych zmian mogła przyczynić się atrakcyjna lokalizacja – ta część ziem to swoisty korytarz, który łączy Afrykę subsaharyjską ze światem śródziemnomorskim, a także szlak handlowy. Tędy wędrowali kupcy, pielgrzymi i posłańcy. Tędy płynęły nie tylko towary, lecz także idee, religie i nowe porządki polityczne.
Ciemne Wieki przyniosły jednak także inne skutki. Miasto zaczęło się kurczyć. Z biegiem lat traciło kolejne obszary, aż życie skupiło się wyłącznie wokół centralnej cytadeli i jej najbliższego otoczenia. Dawna stolica stopniowo przestawała być rozległym ośrodkiem, a stawała się zamkniętą przestrzenią o coraz mniejszym znaczeniu.
Mimo wielowiekowej historii o jego przywódcach wiadomo zaskakująco niewiele. Źródła milczą. Właściwie pojawia się tylko jedno imię. Qashqash.
Według słownika opracowanego na podstawie ustnych przekazów Qashqash był kimś więcej niż tylko władcą tych ziem. W lokalnej tradycji urósł do rangi jednej z najważniejszych postaci świętych w Sudanie. Jego imię przetrwało stulecia i do dziś zajmuje ważne miejsce w pamięci mieszkańców regionu.
Przez lata opowieści o nowożytnym władcy funkcjonowały wyłącznie jako legenda. Brakowało twardego dowodu, który oddzieliłby przekaz ustny od historycznego faktu. Choć polscy badacze prowadzą wykopaliska w Sudanie nieprzerwanie od lat 60. XIX wieku, dopiero teraz nastąpił prawdziwy przełom. Najnowsze odkrycia potwierdziły to, o czym mówiono od pokoleń.
Jak czytamy w czasopiśmie naukowym Azania: Archaeological Research in Africa, naukowcy z Polski odkryli budynek, który według dawnych przekazów uchodził za rezydencję władców Dongoli. To, co znaleźli w środku, trudno nazwać zwykłym znaleziskiem. W pomieszczeniach zachowały się między innymi len, skórzane buty, bawełna i kość słoniowa. Był też złoty pierścień oraz uchwyt sztyletu wykonany z rogu nosorożca. Największe znaczenie miało jednak coś innego. W budynku odkryto 23 teksty arabskie.
To właśnie ostatnie znalezisko okazało się przełomowe. Jeden z arabskich dokumentów stał się namacalnym dowodem na istnienie władcy Qashqasha. Kluczowy okazał się rozkaz sporządzony dla jego poddanych.
Niepozorny fragment papieru okazał się oficjalnym poleceniem przekazanym przez władcę za pośrednictwem jego sługi. Tekst zapisano łamanym arabskim, w którym miesza się język mówiony z pisanym, jakby powstawał w pośpiechu. Dokument zawierał następującą treść:
Od króla Qashqasha do Khidra, syna ŠHDT/ŠHB(T?). Gdy tylko Muḥammad al-ʿArab przyjdzie do ciebie, weź od niego trzy ʾRDWYĀT i daj mu owcę wraz z młodymi oraz odbierz od ʿAbd al-Jābīra owcę z młodymi; i oddaj je ich panu bez zwłoki. Nie wahaj się! To mój list/odpowiedź do ciebie. Napisał to jego skryba Ḥamad. Pozdrowienia. A ty, Khidr, daj ʿAbd al-Jābīrowi trzy tkaniny bawełniane i głowę (lub trzy nakrycia głowy z bawełny) oraz odbierz owcę z młodymi dla ich pana.

Rozkaz, sporządzony po arabsku, dotyczył wymiany dóbr i ustalonych zasad takich praktyk. Wszystko wskazuje na to, że w grę wchodziło również nakrycie głowy, dar zarezerwowany zazwyczaj dla najwyższej szlachty nubijskiej i samych władców.
Choć sama treść dokumentu nie wydaje się przełomowa, kluczowa okazała się wzmianka o władcy. To ona jednoznacznie potwierdziła istnienie postaci, która dotąd funkcjonowała wyłącznie w opowieściach. Co więcej, do ustalenia, że Qashqash rządził Starą Dongolą, mogło w ogóle nie dojść. Zdecydowały o tym okoliczności odnalezienia dokumentu.
Cenne znalezisko nie czekało w skarbcu ani w ukrytej komorze. Polscy archeolodzy natrafili na nie, przeszukując śmietnik, do którego trafił pisemny rozkaz arabskiego władcy razem z innymi odpadami. Przez lata uznawany za bezwartościowy skrawek papieru, w rzeczywistości okazał się dowodem, który czekał ponad 300 lat, by ponownie ujrzeć światło dzienne.
Odkrycie tego pozornie niepozornego skrawka papieru, w kontekście kultury obdarowywania i tradycyjnego mecenatu królewskiego w lokalnej mikropolityce, stanowi żywy przykład, jak prace archeologiczne nadal dostarczają materiałów, łączących kulturę materialną z historią pisemną.
– powiedział Tomasz Barański, jeden z autorów badania, cytowany przez portal Phys.org.
To jednak może być dopiero początek. Wszystko wskazuje na to, że odnalezione pismo otwiera znacznie szerszą historię. Analizy listów pokazały, że budynek pełnił funkcję swoistego centrum komunikacyjnego. Łączył nie tylko administracyjne i religijne elity, lecz najprawdopodobniej także przywódców grup pasących stada w okolicznych regionach.
Najnowsze odkrycie w Afryce to nie pierwszy moment, gdy o polskich archeologach zrobiło się głośno na świecie. Już w 2023 roku ich prace uznano za jedno z dziesięciu najważniejszych odkryć globu. Wówczas pod podłogą datowaną na okres od XVI do VIII wieku odsłonili ukrytą komorę z XIII-wiecznymi malowidłami ściennymi.
Pomimo upływu lat na ścianach znaleziono obrazy przedstawiające wizerunek: Archanioła Michała, sceny z życia Maryi, króla Markurii Dawida, który rządził terenem w czasach chrześcijaństwa, a także wizerunek samego Chrystusa. To jednoznacznie pokazuje, że religia chrześcijańska była silnie zakorzeniona na terenach północnego Sudanu, mimo późniejszej islamizacji.
Rok 2023 zapisał się w historii polskich badań jeszcze z jednego powodu. To wtedy archeolodzy natrafili na piaskowcowe bloki zdobione dekoracją figuralną i egipskimi hieroglifami. Szybko stało się jasne, że nie jest to zwykłe znalezisko.
Odkryte elementy okazały się częścią świątyni z XXV dynastii, datowanej na VIII–VII wiek p.n.e., związanej z władzą tak zwanych czarnych faraonów. To odkrycie sugeruje, że początki osadnictwa na tych terenach mogą sięgać nawet o około tysiąc lat wcześniej, niż dotąd przypuszczano.
To odkrycie to coś więcej niż kolejny sukces polskich archeologów pracujących w Afryce. To materialny dowód, że Qashqash istniał i sprawował władzę w Starej Dongoli. Potwierdza również, że przekazy utrwalane przez pokolenia nie były jedynie legendą, lecz świadectwem realnej postaci, której pamięć przetrwała do dziś.
Warto przeczytać: Burza piaskowa i stłuczka na pustyni. Kulisy polskiej misji w Egipcie
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: