Nauka
Nie testosteron, a jego brak. Nowe badania autyzmu u mężczyzn
02 kwietnia 2025
Nagromadzenie szybkich i jednorazowych treści w social mediach nie tylko przykuwa uwagę. Takie ukierunkowanie algorytmów skutkuje marginalizacją bardziej wartościowych i niszowych projektów. To nie jest tak, że one zniknęły, ale zarówno twórcom, jak i odbiorcom trudniej przebić się przez morze generatywnych wpisów. Czy formuła działania serwisów społecznościowych, jakie znamy, ulega wyczerpaniu?
Na początku marca, jak co roku, pojawił się raport DataReportal, prezentujący dane o aktywności Polaków w internecie. Co z niego wynika? Liczba osób korzystających na co dzień z sieci systematycznie wzrasta i już niemal pokrywa się z liczbą użytkowników mediów społecznościowych. Według zebranych danych na początku 2025 roku 84,2 proc. obecnych w sieci Polaków korzystało z co najmniej jednej platformy społecznościowej. Nieustanny przypływ aktywnych użytkowników do social mediów chyba nikogo nie dziwi. Zastanawiające jest to, że w tym samym czasie media społecznościowe stają się coraz mniej przyjaznym miejscem.
Kiedy na początku lat 90. w Polsce internet jeszcze raczkował, użytkownicy najczęściej komunikowali się i organizowali w obrębie forów. Wspólny przedmiot dyskusji sprawiał, że te mogły ciągnąć się przez wiele podstron. Podobnie było później, w erze blogowania. Autorskie wpisy niejednokrotnie przybierały rozbudowane formy. Blogi sprzyjały też tworzeniu się wokół nich małych zaangażowanych społeczności. Oba rozwiązania – fora i blogi – z perspektywy dzisiejszych social mediów wydają się jednak… śmiertelnie nudne. A przynajmniej stojące w kontrze do polityki Facebooka, Instagrama czy TikToka.
Aktualnie media społecznościowe nakierowane są przede wszystkim na szybką produkcję krótkich, łatwych i angażujących emocjonalnie treści. Samoprzewijające się kilkunastosekundowe rolki nie są po to, by do nich wracać. To raczej seria strzałów dopaminowych, która w założeniu twórców nigdy ma się nie kończyć. Taką tiktokową estetykę znajdziemy obecnie we wszystkich pozostałych serwisach społecznościowych.
Plaga obrazów AI, fałszywych postów czy komentarzy szczególnie mocno dotyka ostatnio Facebooka. Zachodzące od dłuższego czasu zmiany przypieczętowało ogłoszenie Marka Zuckerberga, dyrektora i prezesa firmy Meta, o wyłączeniu zewnętrznej moderacji serwisu.
Sam Zuckerberg ujął tę decyzję w bardziej atrakcyjnych słowach: „Nadszedł czas, aby powrócić do korzeni”.
Co łączy starszą kobietę z koszem pełnym czerwonych jabłek i dziewczynkę pozującą do zdjęcia z tortem urodzinowym? To, że nikt im nie pogratulował, oraz to, że nigdy nie istniały. Wygenerowane przez sztuczną inteligencję obrazy czy wpisy proszące o komentarze i polubienia nie tylko zaśmiecają media społecznościowe, ale stają się polem do nadużyć. Farmami polubień i obserwatorów, które później będzie można sprzedać. Problem tego typu treści nagłośnił ostatnio facebookowy profil Polska w dużych dawkach. Hiperbolizując stylistykę takich postów, autorzy za pomocą AI stworzyli wpis o kobiecie, która upiekła ogromną chałkę w kształcie konia.
„Grafiki AI będą wyglądać coraz bardziej realistycznie, taki kontent praktycznie generuje się sam, nie trzeba się specjalnie starać. Jeśli taki oczywisty Chałkoń działa, to wyobraźcie sobie, jakie liczby można wykręcać na mniej przerysowanych grafikach z postami zbudowanymi pod konkretne grupy docelowe, np. osoby starsze. Takie farmy lajków można potem wykorzystać na setki sposobów i wpływać na konkretne już grupy odbiorców” – zauważają w kolejnym wpisie twórcy wspomnianego profilu.
Chałkoń wkrótce po publikacji stał się wiralem krążącym po sieci. Schemat ten powielali użytkownicy, duże firmy czy oficjalne profile miast i instytucji. Twórcy nowego trendu apelują, by nie zgubić z oczu samego sedna ich prowokacji – nagłośnienia problemu fałszywych treści.
„Rozmawiajcie ze swoją rodziną, uświadamiajcie ich, że nie każde zdjęcie w internecie jest prawdziwe, co było prawdą od zawsze, ale przez rozwój AI sprawa jednak nabrała ogromnego tempa” – dodają we wpisie.
Polecamy: Drażliwość u dorosłych wzrasta. Naukowcy winią media społecznościowe
W wywiadach czy osobistych wpisach twórcy internetowi często narzekają na zmieniający się algorytm. Dotyczy to zarówno dużych, jak i małych kont. W rezultacie, chcąc dotrzeć do nowych odbiorców, a nawet po prostu wyświetlać się tym, którzy Cię śledzą, musisz wpisać się w aktualne trendy.
Leszek “Hill” Górka prowadzi na Instagramie dwa konta: Nostalgiczne.Foto, skupione na fotografii, oraz Smutek i nostalgia, czyli internetowy komiks publikowany w odcinkach. Gdy pytam go o sytuację twórców, wskazuje na nacisk ze strony algorytmów na ilość, a nie jakość. W skrócie, by utrzymać się na powierzchni, trzeba publikować dużo.
– Eksperci od prowadzenia social mediów dają różne rady. Jednak wszyscy powtarzają jedną rzecz. Należy publikować dużo materiałów. A nawet bardzo dużo i bez przestojów. Do tego w przypadku rolek lub shortów należy uwzględnić element zaskoczenia w ciągu pierwszych 3 sekund. Do sedna musisz dojść w 10 sekund itd. Istnieją wyrobione szablony, w które musisz wpasować się ze swoją niszą, by algorytm cię zauważył. To zabija kreatywność – wspomina fotograf i komiksiarz w rozmowie z Holistic News.
Algorytmy bywają jednak przewrotne. Jak się okazuje, nawet pozorne małe sukcesy mogą wkrótce odciąć od odbiorców.
– Przy projektach artystycznych już wyjściowo jest trudno o zasięgi. U mnie doszła sytuacja, w której komiks Smutek i nostalgia przestał pojawiać się na Instagramie nawet wiernym czytelnikom. Paradoksalnie stało się to przez nagły przypływ obserwujących. Dwa, trzy razy poleciły mnie większe konta i faktycznie przyszło sporo ludzi. Jednak wielu z nich zrobiło to tylko z ciekawości. Coś w stylu: kliknę i zobaczę później, co to jest. I tak osoby, których to nie zaciekawiło, odchodziły. Systematycznie za każdym razem, gdy coś wrzucałem, ubywało obserwujących. To normalna sytuacja, ale dla algorytmów był to argument, żeby zakopać taki profil i nie promować go gdzieś dalej – tłumaczy Górka.
Przeczytaj: Koniec Skype po dwóch dekadach. Dołączy do legendarnych komunikatorów
Trudności z zasięgami ma także popularnonaukowa bańka polskich social mediów. Poprawą sytuacji z algorytmami niekiedy okazuje się wyjście poza internet. Kocioł Słowiański to konto założone w celu propagowania wiedzy o kulturze i językach krajów słowiańskich. Jak wspominają autorki i autorzy profilu, przygoda z popularyzacją zaczęła się na Instagramie, ale teraz oprócz sieci w równym stopniu przywiązują wagę do uczestnictwa w wydarzeniach. Uzupełnieniem aktywności okazują się prowadzone warsztaty, wykłady czy autorska gra terenowa.
– Wychodzimy z założenia, że Kocioł ma sprawiać frajdę nam, więc jeśli robimy jakiś zabawny filmik, to taki, który nam „siądzie”. Ja piszę teksty o polskich powiedzeniach i często wybieram takie, które lubię, albo takie, o których istnieniu nie miałam pojęcia, więc dowiaduję się czegoś nowego. Z jednej strony konto popularyzatorskie prowadzi się trudno, bo algorytmy nas nie rozpieszczają, ale z drugiej robimy to dla siebie i dla tych, którzy faktycznie należą do naszej niszy – mówi nam Ania, jedna z autorek w Kotle Słowiańskim.
Pytanie o przyszłość social mediów pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Dalsza ewolucja aktualnych trendów z kilkunastosekundowymi filmami może prowadzić do ślepego zaułka.
– Dla nas idealna przyszłość social mediów to taka, w której nie ma kilkusekundowych rolek, a jest więcej dłuższych, ale wartościowych treści. Nie chodzi tylko o Kocioł Słowiański, ale też w ogóle kondycję naszego społeczeństwa, które już teraz ma problem ze skupieniem, a będzie pewnie tylko gorzej – dodaje zespół.
Istnieje szansa, że nowe standardy na nieco bardziej pogłębione i jakościowe treści przyjdą z podcastów czy wideoesejów. Można mieć taką nadzieję, skoro YouTube, przodujący w takich formach, stał się w Polsce dominującym serwisem społecznościowym. Według raportu Digital 2025: Poland wybiera go w naszym kraju 29 mln użytkowników.
Sprawdź, czego możesz spodziewać się w trakcie spotkania z nami na żywo. Już 5 kwietnia w Bielsku-Białej kolejna edycja konferencji Holistic Talk.
Organizowane przez redakcję Holistic News wydarzenie to możliwość wysłuchania wystąpień ze sceny. Mówcami edycji 2025 roku będą m.in.: dr Monika Wasilewska (psycholog), dr Tomasz Witkowski (psycholog), Marcin Możdżonek (sportowiec i myśliwy), Jacek Piekara (pisarz) i wielu innych. Pełny program znajdziesz TUTAJ.
Zostały już ostatnie miejsca na naszą konferencję. A bilety są w wyjątkowej cenie 209 zł. Z kodem: HNHT2 czytelnicy Holistic News otrzymują dodatkowo 33% zniżki od aktualnej ceny.
Do zobaczenia w Cavatina Hall w Bielsku-Białej!
Redakcja Holistic News