Pożary pustoszą Arktykę. Najgorsza sytuacja od 3 tysięcy lat

Rekordowe pożary w Arktyce. Najgorsza sytuacja od 3 tysięcy lat

Pożary tundry na północy Alaski osiągnęły intensywność nienotowaną co najmniej od 3 tysięcy lat. Winne są temu, rosnące temperatury wysuszające glebę i sprzyjające ekspansji krzewów. Naukowcy ostrzegają, że ocieplająca się Arktyka wchodzi w niebezpieczną erę pożarów, które mogą dodatkowo sprzyjać globalnemu ociepleniu.

Nowa era pożarów. Alaska w ogniu

Przez tysiące lat pożary w arktycznej tundrze zdarzały się rzadko. Tłumione były przez zimno, wilgoć i brak paliwa. Teraz naukowcy alarmują, że na północnych krańcach Alaski ogień pojawia się częściej, pali się intensywniej i obejmuje większe obszary niż kiedykolwiek w ostatnich tysiącleciach. Zdaniem naukowców, to pokłosie ocieplenia klimatu, które w Arktyce postępuje czterokrotnie szybciej niż w pozostałej części globu.

Wzrost temperatury w Arktyce bezpośrednio wpływa na opady deszczu i śniegu, zmniejszając wilgotność gleby i czyniąc krajobraz bardziej łatwopalnym. Jednocześnie coraz częściej tak daleko na północy pojawiają się wyładowania atmosferyczne, będące główną naturalną przyczyną pożarów.

Rekordowe pożary w Arktyce

Aby sprawdzić, czy współczesne pożary rzeczywiście są czymś wyjątkowym, międzynarodowy zespół naukowców sięgnął po „archiwum” ukryte w tundrowych glebach. Na podstawie dokładnej analizy rdzeni torfowych z północnej Alaski, naukowcy zrekonstruowali historię pożarów, dominującej roślinności i warunków wilgotności na przestrzeni ostatnich trzech tysiącleci.

Materiał z rdzeni sięgał ok. 1000 roku p.n.e.. Złożony zapis węgla drzewnego wskazuje, że przez pierwsze 2 tysiące lat pożarów było niewiele. Ich liczba nieco wzrosła w okresie od 1000 r. n.e. do roku 1200, gdy tundrowe gleby zaczęły wysychać. Następnie nastąpił kolejny spadek i sytuacja taka utrzymywała się przez kolejne siedem stuleci. Gwałtowna zmiana nastąpiła po 1900 r., osiągając maksimum między rokiem 1950 a 2015. W okresie tym aktywność pożarowa przekroczyła wszelkie poziomy obserwowane w poprzednich trzech tysiącleciach.

Dlaczego Arktyka płonie?

Zdaniem badaczy, za taki stan rzeczy odpowiada przede wszystkim pogłębianie się poziomu wód gruntowych i wysychanie torfowisk związane z rozmrażaniem wiecznej zmarzliny. To z kolei ułatwia ekspansję roślinności drzewiastej, zwłaszcza łatwopalnych krzewów z rodziny wrzosowatych.

Stawiamy hipotezę, że niedawny wzrost częstotliwości pożarów w północnej Alasce jest związany z obniżeniem warstwy wiecznej zmarzliny i pogłębieniem zwierciadła wody, co skutkuje ekspansją krzewów na suchych torfowiskach.

– podkreślają autorzy badania w magazynie Biogeosciences.

Zagrożenie dla Arktyki

Naukowców niepokoi nie tylko liczba pożarów, ale też ich intensywność, gdyż to właśnie ona wywiera największy wpływ na zmiany zachodzące w ekosystemach. Pożary o niskiej intensywności, do których Arktyka jest przyzwyczajona, pozostawiają większość lasu nietkniętą. Pozwala to na szybką regenerację poszycia i górnych warstw gleby.

Intensywne pożary niszczą drzewa i mogą wyzwalać proces sukcesji wtórnej, polegający na zastępowaniu gatunków wymarłych nowymi. Mogą też doprowadzić do zmiany hydrologii obszaru i przyspieszać topnienie śniegu. Gwałtowne pożary stanowią również ogromne zagrożenie dla lokalnych społeczności i zwierząt.

Z roku na rok obserwuje się pewne wahania, ale na przestrzeni dekad powierzchnia spalonych gruntów w arktycznej części Ameryki Północnej jest mniej więcej dwukrotnie większa niż w połowie XX wieku.

dodaje Brendan Rogers z Woodwell Climate Research Center.

Dlaczego pożary w Arktyce są tak wyjątkowe?

O wyjątkowości i nieprzewidywalności pożarów w Arktyce w dużej mierze decyduje torf, będący podstawowym składnikiem gleby w tym rejonie. Gdy intensywny pożar dotrze do głębszych warstw torfu, może tlić się tam przez całą zimę. Nawet w sytuacji, gdy ogień na powierzchni już dawno wygasł, wraz z nadejściem wiosny może rozpalić się na nowo.

Co istotne, torf i wieczna zmarzlina zawierają ogromne ilości węgla, będące pozostałością gromadzącej się w tym miejscu przez tysiąclecia materii organicznej. Szacuje się, że torf i wieczna zmarzlina arktyczna przechowują dwa razy więcej węgla niż cała atmosfera Ziemi. Intensywne pożary nawiedzające w ostatnich latach Arktykę przyspieszają rozmarzanie gleby i uwalnianie znacznych ilości dwutlenku węgla do atmosfery. Konsekwencją takiego stanu rzeczy może być przyspieszenie zmian klimatycznych.

Nastąpią zmiany, których nie da się przewidzieć: ludzkość nie doświadczyła stanu klimatu, do którego zmierza planeta. Modelowanie będzie interesujące; istnieje tak wiele różnych scenariuszy zmian

ostrzega Jessica McCarty z Centrum Badawczego NASA i dodaje, że to, co dzieje się w Arktyce, wpłynie na resztę planety.

Przeczytaj również: To podmorskie kaniony Antarktydy powodują topnienie lodowców


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.