Nauka
Komary coraz częściej atakują ludzi. Groźne skutki wylesiania
01 lutego 2026

Przez dekadę kości wielorybów leżały na dnie Pacyfiku i nikt ich nie ruszył. Brzmi jak naukowa ciekawostka, ale dla badaczy to sygnał alarmowy: z głębin zniknęły robaki–zombie, a wraz z nimi ważna część podwodnego ekosystemu.
Naukowcy z University of Victoria i University of Hawaii at Manoa wpadli na pomysł, aby sprawdzić, jakie zachodzą zmiany w oceanach świata. Wykonali prosty test: wrzucili kości wielorybów do wody. Obserwowali je 10 lat i… nic. Szczątki zwierząt pozostały nienaruszone.
To jedna z największych tajemnic dna oceanu i zły znak, ponieważ obecne do tej pory w głębinach tzw. robaki–zombie powinny błyskawicznie zająć się swoim przysmakiem. Mowa tu o robakach Osedax, które roboczo nazwano zombie. Wszystko przez ich nietypowy wygląd.
Nie mają odbytu, przewodu pokarmowego ani ust. Mimo to karmią się mikroorganizmami, zawartymi w kościach wielorybów. Kiedy więc te zwierzęta umierają, dla robaków–zombie zwykle zaczyna się prawdziwa uczta.
Tym razem było inaczej.
Nietknięte kości stanowią jasny wniosek: zniknięcie „pożeraczy” kości oznacza wymarcie części ekosystemu.
Naukowcy kupili się głównie na Oceanie Spokojnym. U wybrzeży Kolumbii Brytyjskiej badacze umieścili kości humbaków na dnie oceanu. Po dekadzie obserwacji, nagrania nie wykazały śladów pasożytnictwa „pożeraczy kości”. A to jest nie bez znaczenia dla całego ekosystemu podwodnego.
Brak robaków Osedax sugeruje jedno. Rozszerzająca się strefa minimum tlenowego w Pacyfiku i poza nim mogą powodować zmiany w oceanach świata i zakłócać działanie ekosystemów. Wstępne analizy badaczy wskazują, że problem ten dotyczy także innych miejsc.
Skoro brakuje robaków-zombie, łańcuch pokarmowy może się zmienić także u wielu innych gatunków. Mniej organizmów zyskuje dostęp do składników odżywczych, jakie posiadają wieloryby. Co więcej, larwy robaków często pokonują wiele kilometrów, zanim osiądą na stałe i stworzą nowe kolonie. Skutek: ich wymarcie w jednym miejscu znacząco wpływa na kolejne.
Mało tego Osedax uznawany jest za inżyniera ekosystemu. Pomaga w recyklingu składników odżywczych i tworzy warunki, które umożliwiają zasiedlanie innych gatunków. Niestety, to nie jedyna strata w wodnym ekosystemie.
Jak czytamy w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym Frontiers in Marine Science, naukowcy zauważyli, że podobny los może spotkać małże Xylophaga. Żerują na mokrym drewnie, zasiedlają wody bogate w tlen i kanion Barkley. Choć w nim jest ich coraz mniej.
A wolniejsze tempo kolonizacji może powodować opóźnienie rozkładu węgla a także tworzenie siedlisk dla innych gatunków, które zamieszkują nory, stworzone przez małże.
Wygląda na to, że ekspansja stref OMZ, będąca konsekwencją ocieplenia oceanów, będzie złą wiadomością dla tych niezwykłych ekosystemów upadków wielorybów i drewna wzdłuż północno-wschodniego marginesu Pacyfiku
– powiedział prof. Craig Smith, jeden z autorów badania, na łamach Thedebrief.org.
Więcej treści na temat małży znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Zniknięcie robaków–zombie to jasny sygnał o zmianach, które zachodzą w oceanach świata. Zaburzenia w działaniu mikroorganizmów wpływają na cały łańcuch pokarmowy i ograniczają dostęp innych gatunków do składników odżywczych. To zaś zmienia bioróżnorodność oraz utrudnia naturalny recykling węgla. Na ludzi także ma to wpływ – zmiany klimatu oddziałują na rybołówstwo oraz stabilność środowiska wodnego.
Warto przeczytać: Niezwykłe odkrycie w głębinach oceanu. 14 nieznanych stworzeń
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: