Te książki miały zniknąć. A dziś mogą uratować coś bardzo ważnego

Jeździec na koniu o zachodzie słońca, symbol dawnych wartości a dziś pewnej samotności dzieci w świecie online

Jeszcze niedawno uznawano je za relikt przeszłości. Dziś wracają w momencie, gdy coraz więcej młodych ludzi zmaga się z samotnością, wykluczeniem i problemami psychicznymi. Stare książki mogą dać dzieciom coś, czego nie oferuje świat online: przypomnieć, czym jest lojalność, przyjaźń i odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Te prawdy o życiu się nie starzeją

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” – pisał Alexandre Dumas w Trzech muszkieterach. W swoich książkach (Dwadzieścia lat później, Wicehrabia de Bragelonne) stworzył swoisty manifest braterstwa, lojalności i odwagi cywilnej. Dzisiaj, w świecie indywidualizmu, brzmi on niemal jak herezja. Ktoś powie: archaizm.

Archaizmem stały się też dla części dzisiejszych medialno-politycznych autorytetów wartości, które kształtowały naszych rodziców i dziadków. Przestarzałe, zaczerpnięte z pachnących kurzem książek o pożółkłych kartach, których rozdziały są, o zgrozo, dłuższe niż post na Facebooku.

Język książek naszych dziadków, rodziców rzeczywiście bywa trudny, zapomniany, niezrozumiały. Nie ma w nich młodzieżowych słów roku. Opisy przyrody u Karola Maya czy Alfreda Szklarskiego bywają nieco dłuższe niż odcinek przeciętnego podcastu przyrodniczego na YouTube, a Tomasz Wilmowski ze swoją męską odpowiedzialnością i troską o Sarę Allan zdaje się nie pasować do świata dzisiejszych redpilli, inceli i nieokreślonej liczby płci. I całe szczęście.

Samotność dzieci w świecie online rośnie

Dane WHO na koniec 2025 roku są jednoznaczne: co siódmy nastolatek na świecie w wieku 10–19 lat zmaga się z zaburzeniem psychicznym. Jeden ze znanych psychologów zauważył niedawno, że wśród młodych ludzi zanurzonych pół na pół w rzeczywistym i wirtualnym świecie pojawił się nowy model bardzo poważnego wykluczenia: wyrzucenie przez rówieśników z grupy na Discordzie, ze wspólnej gry online. I nagle dzieciak dla kolegów/koleżanek nie istnieje, nie ma go na czacie to i też nie ma go w życiu ważnej dla niego wspólnoty.

Kiedyś „ty gruby z nami nie grasz” bolało kilka godzin, do kolejnej zabawy, do kolejnego spotkania. Dziś, gdy ten świat wirtualny staje się substytutem rzeczywistości, to wykluczenie jest trwałe i potrafi boleć tygodniami.

Wobec nie tylko wirtualnej rzeczywistości, w której dzieciaki widzą w sieci podziały, hejt, wykluczenie, snobizm, narcyzm, w której głębsze więzi sprowadzają się do lajka pod zdjęciem, książki naszych rodziców, dziadków mogą być silną bronią, szczepionką uodporniającą najmłodszych. W niezwykle silny, sposób działający na wyobraźnię pokazują, że przyjaźń jest najważniejszą siłą, mocniejszą niż broń palna, że można być słabym fizycznie, a jednocześnie silnym i dobrym.

Winnetou i Tomek uczą więcej niż internet

Weźmy, chociażby Winnetou, którego rodzice czytali mi do poduszki, gdy byłem za młody, by rozróżniać litery, i opowiadali o dramatycznych losach czerwonoskórych. Kilka lat temu w Niemczech, za sprawą jakichś aktywistów, Winnetou Karola Maya stał się przedmiotem publicznej debaty o „kolonializmie kulturowym”; debaty, w której pojawiły się głosy o ograniczenie dostępności książek o wielkim wodzu Apaczów w szkołach i edukacji publicznej.

A przecież Winnetou, Skarb w Srebrnym Jeziorze, Old Surehand i inne z serii powieści Karola Maya, który sam siedział w więzieniu za oszustwa, to przepięknie napisany, aktualny i dzisiaj manifest o szacunku ponad różnicami kulturowymi, rasowymi i religijnymi. Niemiecki pisarz stworzył wodza Apaczów Mescalero – Winnetou (i jego szlachetną siostrę Nszo-Czi) oraz Old Shatterhanda, białego trapera, połączył ich więzami krwi i na kanwie ich przygód pokazał, że są wartości, które mogą pokonać chciwość, rasizm i nienawiść.

Indianie, kowboje, złoczyńcy, góry, lasy, pustynie, rzeki, parostatki, miasteczka, hacjendy. Bohaterskie czyny i odwieczna walka dobra ze złem. Okazało się, że to wszystko jest ponadczasowe.

– opisywał w 2019 roku Mikołaj Foks na portalu Aleteia wrażenia ze wspólnego słuchania z dziećmi audiobooka o przygodach wodza Apaczów.

Lekarstwo na samotność dzieci w świecie online

A postacie stworzone przez innego z autorów, Julesa Verne’a, które z książek rodziców weszły w świat mojego dzieciństwa? W Tajemniczej Wyspie bohaterowie, by przetrwać, muszą stworzyć zalążki cywilizacji od zera, dzięki współpracy, wspólnej wiedzy, kreatywnemu myśleniu. Z kolei Dzieci kapitana Granta, Dwa lata wakacji, 20 000 mil podmorskiej żeglugi: wszystkie te powieści przygodowe promują: odwagę, lojalność, uczciwość i ciekawość świata.

Wreszcie Alfred Szklarski z jego wspaniałym cyklem Przygód Tomka (a także Jana Smugi, bosmana Nowickiego, Sary i psa Dingo). Tomasz Wilmowski, młody chłopak z pozostającej pod zaborami Polski (świetny jest opis lekcji w carskiej szkole i cichego sprzeciwu młodych) podróżuje po świecie, spotykając Masajów, Aborygenów, Inuitów i w każdym widzi wartościowego, równego sobie człowieka. Nie ciekawostkę egzotyczną, której można zrobić sweet focie i wrzucić filmik na TikToka.

Można by tak długo wymieniać. Kornela Makuszyńskiego z jego Przyjacielem wesołego diabła czy Szatanem z 7 klasy, Adama Bahdaja z Wakacje z duchami, Stawiam na Tolka Banana, Podróż za jeden uśmiech, pisarza, którego bohaterowie w serii niezwykłych zdarzeń uczą się przyjaźni, odpowiedzialności, samodzielnego myślenia i solidarności.

Albo główne postacie kowbojskiej sagi Wiesława Wernica o Karolu Gordonie i doktorze Janie, którzy najzwyczajniej w świecie, na bardzo Dzikim Zachodzie pomagają słabszym, reagują na niesprawiedliwość, a przede wszystkim są honorowi.

Można się śmiać. Ale coś tu pękło

Pewnie jeszcze nie raz usłyszymy od różnego rodzaju „mądrych autorytetów”, że język tych książek jest dla dzieci za trudny, że dzisiejszy świat wymaga „innych wartości”, a te powieści są przestarzałe, bo przecież świat poszedł dalej. Trochę poszedł. I mocno się przy tym pogubił.

Książki z młodości naszych rodziców archaiczne nie są. I tak naprawdę, przy odrobinie dobrej woli i zaangażowania mogą być doskonałym mostem w relacjach dorosły i dziecko. Wystarczy wziąć starą książkę i powiedzieć: „poczytajmy”. Pokazać, jak sposób myślenia Szatana z 7 klasy może pomóc w świecie fejkniusów, jak Winnetou czy Tomasz Wilmowski rozumieli szacunek dla człowieka mimo różnic.

A d’Artagnan i spółka pokazują, jak bardzo ważną wśród relacji jest przyjaźń, że dobro nie jest słabością, ale wbrew przeciwnościom potężną siłą. I że „jeden za wszystkich” nawet dziś, mimo wszystko, wciąż ma sens.

Przeczytaj również: Jacek Piekara: Wiedźmin miał zginąć, zanim powstał


Zapraszamy do: ksiegarnia.holitic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Wojciech Wybranowski

Redaktor naczelny


Redaktor naczelny "Holistic News". Dziennikarz, publicysta, fan Lecha Poznań, polskiej literatury fantasy i niezdrowej, kalorycznej kuchni. Były redaktor naczelny „Głosu Wielkopolskiego”. Wcześniej dziennikarz śledczy i polityczny (m.in. „Rzeczpospolitej”, „Uważam Rze” oraz tygodnika „Do Rzeczy”). Laureat kilku nagród i wyróżnień dziennikarskich.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.