Tego nie wiedziałeś o prima aprilis. Psikusy cara, niecodzienne żarty i nieznane tradycje

Drobne kłamstwa, wprowadzanie w błąd oraz rozmaite dowcipy tylko jednego dnia w roku mogą uchodzić na sucho. 1 kwietnia w wielu miejscach na świecie jest obchodzone popularne święto żartu, czyli prima aprilis. Ta tradycja ma długą historię, a jej początki najprawdopodobniej sięgają czasów starożytnych.

Ludzka skłonność do zabawy jest związana z ludyczną formą kultury. Pozytywna moc śmiechu była dobrze znana naszym przodkom, dlatego chętnie kultywowali okazje do spontanicznej radości. 

Cerealia czy Veneralia?  Rzymska tradycja wpuszczania ludzi w maliny

Geneza prima aprilis nie jest dokładnie znana. Zdaniem niektórych badaczy zwyczaj wywodzi się ze starożytności i ma związek z uroczystościami na cześć Ceres, obchodzonymi w połowie kwietnia. Zgodnie z mitem, kobieta, kierując się echem, szukała porwanej córki Prozerpiny. Została jednak oszukana i wyprowadzona w pole. Podobny los spotkał grecką Demeter.

Prawdopodobna jest także wersja, że obyczaj wywodzi się z rzymskich Veneraliów, świętowanych dokładnie 1 kwietnia. W tym dniu kobiety obmywały posąg Wenus, prosząc ją o pomoc w relacjach z mężczyznami, a także oddawały się kąpielom w publicznych łaźniach. Organizowano maskarady, tańce i zabawy. 

Żacy, Grzegorz XIII i Judasz, czyli średniowieczne korzenie prima aprilis

Do XVI wieku kilka razy w roku obchodzono Święto Głupców (łac. festa fatuorum), znane z wyborów króla śmiechu, który w trakcie festiwalu sprawował pieczę nad wygłupami, przebierankami i hulankami. Uczestnikami zabaw byli głównie żacy oraz niższy kler. Czas niekontrolowanej radości w wyznaczone dni był manifestacją niezależności, a także okazją do kpin z nadużyć władzy. W XVII wieku święto zostało potępione przez kościół i zakazane.

Obchody prima aprilis mogą mieć także związek z wprowadzeniem kalendarza gregoriańskiego w 1582 roku. Od tego czasu nowy rok rozpoczynał się 1 stycznia. Tych, którzy nie byli skłonni zaakceptować zmian i początek roku nadal obchodzili w kwietniu, nazywano głupcami. Nierzadko padali ofiarami niewybrednych żartów. Chrześcijaństwo zaczęło łączyć obchody tego dnia z Judaszem Iskariotą, który miał urodzić się w prima aprilis. Data kojarzyła się z obłudą i fałszem.

„Polacy nie gęsi”, swoje żarty mają

Do Polski zwyczaj pierwszokwietniowych psikusów dotarł w XVI wieku, a już sto lat później na dobre zadomowił się wśród wszystkich warstw społecznych. Wacław Potocki pisał: „Prima aprilis albo najpierwszy dzień kwietnia. Do rozmaitych żartów moda staroletnia”. Początkowo obchody polegały na opowiadaniu zmyślonych historii, by następnie śmiać się z naiwnych słuchaczy.

Poza tym dzień ten traktowano jako niepoważny i dlatego unikano spraw mających istotne znaczenie. Z czasem spektrum pomysłów na wprowadzenie kogoś w błąd zaczęło się powiększać. W latach 20. XX wieku w obchody 1 kwietnia aktywnie włączyły się gazety, w których publikowano nieprawdopodobne historie, wydumane informacje i sporą dawkę humoru. 

Różne nazwy, jeden cel

Prima aprilis jest obchodzony pod wieloma nazwami i odzwierciedla lokalną tradycję i kulturę. W krajach anglosaskich, gdzie żarty trwają tylko do południa, to Dzień Głupców (ang. April Fools’ Day, All Fools’ Day). Zrobienie kawału w późniejszej porze może przynieść nieszczęście, a głupcem okaże się pomysłodawca dowcipu. W Szkocji przyjęła się nazwa Dzień Polowania na Głupca (Hunt the Gowk Day). We Francji 1 kwietnia jest znany jako Dzień Kwietniowej Ryby (fr. Jour du poison d’avril).

Określenie odnosi się do czasów, kiedy Francuzi w ramach postu, przypadającego zwykle na tę porę roku, spożywali głównie rybne potrawy. Dziś w ramach dowcipu kartki ze śmiesznymi napisami przykleja się do pleców przechodniów. Nierzadko mają one kształt ryb. Z kolei Portugalia obchodzi Dzień Kłamstwa (port. Dia da mentira). Podobnie w Litwie, gdzie świętuje się Dzień Kłamcy (lit. Melagio diena).

Gdy śmieje się car, śmieje się cały lud

W Rosji prima aprilis jest znany pod nazwą Dzień Śmiechu (ros. День смеха). Zdaniem niektórych badaczy wschodniosłowiańska tradycja robienia żartów jest zakorzeniona w kulturze pogańskiej. Wierzono, że 1 kwietnia ze snu zimowego budzi się duch ogniska domowego (ros. домовой). Nie chcąc rozgniewać bożka, ludzie przebierali się w śmieszne stroje i chętnie żartowali.

Masowe obchody tego dnia są związane z rządami Piotra Wielkiego, który był znany z zamiłowania do hucznych zabaw i dowcipów. W 1703 roku w Moskwie zaproszono mieszkańców na uliczny spektakl z udziałem niemieckiej trupy aktorskiej. Po odsłonięciu kurtyny oczom żądnych rozrywki widzów ukazał się napis: „1 kwietnia – nie wierz nikomu!”. Przedstawienie nie odbyło się, a zawiedzeni moskwianie zrozumieli, że zostali nabici w butelkę. Wydarzeniu z rozbawieniem miał przyglądać się car.

Po przeniesieniu stolicy kraju do Petersburga primaaprilisowe żarty stały się ważnym elementem kultury miejskiej, co znalazło kontynuację w czasach Katarzyny II. Zwyczaj robienia psikusów w Rosji przetrwał w kolejnych wiekach, jednak ze sfery publicznej przeniósł się do prywatnej.

Pocałunki czy żarty? W Hiszpanii wybór nie jest oczywisty

W krajach kultury iberyjskiej odpowiednikiem prima aprilis jest Dzień Niewiniątek (hiszp. Dia de los Santos Inocentes), obchodzony 28 grudnia. To jedna z najbardziej popularnych tradycji przypadających na koniec roku, znana też pod nazwą Dzień Młodzianków. Święto zawdzięcza nazwę tragicznym wydarzeniom związanym z biblijnym Herodem. Jednak na przestrzeni wieków przekształciło się w radosny czas, pełen dowcipów i śmiechu. Na licznych jarmarkach bożonarodzeniowych można znaleźć całą gamę artykułów do płatania figli oraz zabawne stroje.

Z końcem grudnia na świecie obchodzony jest także jeden z kilku w roku Dzień Pocałunku. Wypada zauważyć, że w krajach hiszpańskojęzycznych moc śmiechu jest dodatkowo wzmacniana pozytywnymi aspektami płynącymi z całowania. Dlatego po spłataniu figla ofiarę należy obdarować buziakiem. Prima aprilis!

Po pierwsze nie szkodzić, czyli wiosenna moc śmiechu

W „Nędznikach” Viktor Hugo zawarł trafną myśl: „Śmiech jak słońce, spędza zimę z twarzy ludzkiej”. Nieprzypadkowo w większości krajów dzień żartów przypada na początek wiosny. Pierwsze promienie słoneczne pozytywnie nastrajają, dodają energii i motywują do działania. Okres ten od dawna łączył się z pożegnaniem zimowych mrozów, początkiem prac polowych i nowymi nadziejami.

Polecamy: Weź życie w swoje ręce: jak być szczęśliwym

W pogańskich tradycjach krajów słowiańskich wierzono, że niegroźne psikusy zapewniają przychylność opiekuńczych duchów, budzących się z zimowego snu. W średniowieczu karnawałowy „świat na opak” polegał na porzucaniu dotychczasowych ról i nakładaniu masek. Śmiech nosił żywioł parodii, a dobra zabawa obowiązywała wszystkich. 

Ludyczne tradycje są obecne w obchodach prima aprilis na całym świecie. Dowcipy, żarty, kawały są elementem międzyludzkich relacji. Stanowią też źródło informacji o członkach wspólnoty. Najważniejsze, aby psikusy były życzliwe, inspirowane radością, dalekie od złości. Pamiętajmy, że tego dnia powinien panować śmiech pogodny i serdeczny, a figle powinny być płatane z rozmysłem.


Dowiedz się więcej:

Źródła

M. Gadowicz, O prima aprilis na wesoło i na poważnie, ale zawsze historycznie, Instytut Pamięci Narodowej, [online]

V. Hugo, Nędznicy, tłum. W. Limanowska, Warszawa 2023

Opublikowano przez

dr Martyna Kowalska

Autor


Wykładowca, doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca. Od lat związana z Krakowem. Jej pasja do biegania i dobrej książki jest równie intensywna jak miłość do kotów. Lubi podróże, szczególnie do miejsc tętniących życiem, choć potrafi docenić także ciszę i spokój.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.