Tych zawodów już nie ma. Niedługo znikną kolejne

Wielu z nas obawia się utraty pracy ze względu na rozwój techniki i sztucznej inteligencji. W ciągu wieków zaniknęło wiele zawodów i wykonujące je osoby musiały się przekwalifikować. Jednak historia uczy, że ewolucja rynku pracy nie spowalnia rozwoju gospodarczego, a wręcz przyspiesza pojawianie się nowych możliwości dla tych, którzy tracą zatrudnienie. Przedstawiamy listę profesji, których już nie ma lub które są wykonywane jedynie przez pasjonatów. Próbujemy też przewidzieć, które specjalności mogą już niebawem do nich dołączyć.

Sięgając wieki wstecz, można wymieniać setki zawodów, które przestały być opłacalne lub wręcz zostały zakazane. Przykładem mogą być handlarze niewolników, kasztelanowie, kaci, ścigacze czarownic, łowcy głów czy konni poczmistrzowie. Ze względów etycznych z czasem zakazywano też pracy dzieciom (np. w kopalniach czy przy czyszczeniu kominów).

Zawody, które zniknęły całkowicie to na przykład:

  • węglarz (ang. stoker), czyli osoba, która dosypywała węgla do pieca na statkach parowych czy w lokomotywach;
  • ustawiacz kręgli (ang. bowling pinsetter), czyli pracownik odpowiedzialny za to, aby po każdym rzucie na nowo ustawić przewrócone kręgle;
  • pisarze maszynowi (ang. typist), zawodowo przepisujący i redagujący dokumenty na maszynie do pisania;
  • latarnicy (ang. lamplighters), którzy byli zatrudniani do zapalania lamp gazowych w miastach w XIX w.; po pojawieniu się elektryczności ich praca przestała być potrzebna;
  • operatorzy central telefonicznych (ang. switchboard operator), zanim pojawiły się automatyczne systemy łączności, potrzebny był ktoś, kto ręcznie łączył rozmowy telefoniczne;
  • operatorzy wind (ang. elevator operator), którzy ręcznie sterowali ruchem urządzenia (kontrolowali prędkość, otwierali drzwi) za pomocą dźwigni i manetek, co wymagało znacznej siły fizycznej;
  • kopacz lodu (ang. ice cutter) – w czasach przed wynalezieniem lodówek były to osoby, które wydobyały lód z zamarzniętych jezior i rzek, a potem przechowywały jego zapasy w lodowniach;
  • łapacze szczurów (ang. rat-catcher), którzy jeszcze na początku XX w. za pomocą pułapek, trucizn, specjalnie szkolonych psów, a nawet ręcznie zwalczali gryzonie i topili je w beczkach z benzyną, aby zabić pchły i powstrzymać ewentualny rozwój epidemii;
  • ręczne praczki (ang. hand laundress), które trudniły się profesjonalnym czyszczeniem ubrań i pościeli na długo przed pojawieniem się pralek automatycznych;
  • słuchacz radia (ang. radio listener), czyli osoba, która przesłuchiwała nagrania przed emisją i miała oceniać ich jakość.

Na zdjęciach poniżej można zobaczyć, jak wyglądała praca ustawiaczy kręgli, latarników, operatorów wind i łapaczy szczurów:

Zawody dla pasjonatów

Nic nie powstrzyma zmian społeczno-gospodarczych i wiążącej się z nimi ewolucji rynku pracy. Wiele zawodów przestało być potrzebnych, ale wciąż żyją ludzie, którzy chcą je wykonywać, jest to ich pasja. Oto kilka przykładów:

  • kowale, niezbędni w każdym miejscu jeszcze sto lat temu, zajmujący się wytwarzaniem narzędzi, gwoździ, podków, siekier i innych przedmiotów z żelaza (nie bez powodu jednym z najpopularniejszych nazwisk w Polsce jest „Kowalski”);
  • fotografowie analogowi, którzy nadal używają błon i specjalnych ladunków do robienia zdjęć i filmowania, a następnie wywołują zdjęcia w pracowniach przy użyciu odczynników chemicznych;
  • tkacze, produkujący tkaniny na krosnach;
  • garncarze, którzy na kołach garncarskich lepią naczynia z gliny;
  • kotlarze wytwarzający garnki z metalu i bednarze produkujący beczki i balie;
  • plecionkarze wyplatający kosze oraz maty, zabawki oraz meble z wikliny;
  • kołodzieje, którzy wciąż naprawiają koła i budują drewniane wozy;
  • rękodzielnicy wytwarzający np. woskowe świece, fajki, ozdoby.

Można długo wymieniać zawody, które straciły na znaczeniu, lub zmieniły się nie do poznania. Dawni stróże nocni stali się dzisiejszymi ochroniarzami, ciesielstwo rozwinęło się w stolarstwo i budownictwo, zdunów zastąpili pracownicy ciepłowni, kasztelanów – policjanci.

Zobacz też:

Które zawody mogą zaniknąć?

Technika rozwija się bardzo dynamicznie. Tworzy to nowe szanse, ale sprawia też, że niektóre zawody mogą zaniknąć, co rodzi w społeczeństwie duże obawy. Oto kilka przykładów profesji, które w niedługim czasie mogą przestać być potrzebne:

  • telemarketer – już dziś wiele rozmów z klientami przeprowadzają maszyny; jeśli sprawa nie jest skomplikowana (np. oferowanie produktów lub usług), to AI świetnie sobie poradzi; człowiek wkraczać będzie, dopiero gdy klient zdecyduje się już na podpisanie umowy, a być może i to się zmieni;
  • księgowy – oprogramowanie zapewnia obsługę księgową małym i dużym firmom; często jest ono znacznie tańsze, niż pomoc specjalisty;
  • analityk – komputery i sztuczna inteligencja potrafią przetwarzać dane znacznie szybciej, niż ludzie; dlatego praca analityka może niedługo polegać jedynie na zlecaniu zadań i późniejszej weryfikacji wyników;
  • kierowca i kurier – trwają testy dronów i robotów dostarczających przesyłki kurierskie oraz autonomicznych pojazdów; jak na razie nie można stosować ich na wielką skalę, jednak wraz z rozwojem techniki szybko może się to zmienić, co zupełnie przeobrazi branżę transportową;
  • korektor – już dziś AI potrafi redagować teksty, a nawet wprowadzać zmiany do nagrań audio i wideo; algorytmy znają zasady językowe lepiej, niż najlepsi specjaliści;
  • tłumacz – podobnie jak w przypadku korektorów, sztuczna inteligencja będzie niedługo mogła bezbłędnie tłumaczyć większość tekstów i nagrań, a ludzie będą potrzebni co najwyżej do nadzorowania efektów jej pracy i nadawania ostatnich szlifów w przypadku trudniejszych zwrotów lub idiomów;
  • kasjer – w sklepach coraz częściej pojawiają się automatyczne kasy i być może już niedługo całkowicie wyprą kasjerów;
  • geodeta – już dziś ich pracę przy pomiarach wykonują specjalne drony, dlatego w niedługim czasie zawód ten może przestać istnieć;
  • prawnik – AI można nauczyć przepisów i interpretacji prawa; choć trudno wyobrazić sobie, aby algorytmy podejmowały decyzje w sprawach, od których często zależą dalsze losy wielu osób, to prawdopodobnie taka przyszłość nas czeka; być może nie od razu wszystkie wyroki będą wydawane przez boty, ale z czasem i tę dziedzinę mogą one przejąć;
  • lekarz – choć nic nie zastąpi osobistego spotkania z pacjentem, to z czasem sztuczna inteligencja może udzielać prostych porad i ewentualnie potem kierować nas do specjalistów; odciążyłoby to znacznie służbę zdrowia;
  • programista – specjaliści, którzy pracują dzisiaj nad ulepszeniem AI „kręcą na siebie bicz”, bo uczą boty języków programowania; tym samym niedługo sami mogą stracić zatrudnienie.

W wykonywaniu niemal wszystkich współczesnych zawodów pomagają nowe techniki, narzędzia, komputery. Warto przy tym pamiętać, że rozwój wiąże się nie tylko z zanikaniem tego co stare, ale przede wszystkim z powstawaniem nowych możliwości. Wystarczy tylko chcieć i nie bać się zachodzących zmian, ale potraktować je jako szansę.

Dowiedz się więcej:

Zobacz też:

Fot. özgür özkan / Pexels

Opublikowano przez

dr Rafał Cieniek

Autor


Idealista wierzący w miłość, prawdę i dobro, których szuka na świecie i wokół siebie. Mimo to starający się racjonalnie patrzeć na człowieka i rzeczywistość. Od kilkunastu lat związany z mediami elektronicznymi, gdzie był autorem, redaktorem i wydawcą. Lubi być zaskakiwany nowymi odkryciami naukowców, czytać i pisać o rozwoju technologii, historii, społeczeństwie, etyce i filozofii. Ma doktorat z nauk o mediach.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.