Zabójczy mit supermamy. Twoje dziecko wcale nie chce ideału

Kobieta w chwili wytchnienia z kubkiem napoju siedzi na podłodze obok bawiącego się w tle dziecka – wystarczająco dobra mama.

Podobno rodzic nie musi być idealny. To nieprawda. On wręcz nie może być idealny. Donald Winnicott już dekady temu udowodnił, że Twoje potknięcia są biologiczną koniecznością dla rozwoju dziecka.

Supermama ma jeden podstawowy problem

Gdzieś w zasobach internetu żyje supermama. Ma trzecie, niewidzialne ramię, którym jednocześnie trzyma telefon, miesza owsiankę i nigdy – przenigdy – nie ma brudnych rąk. Jest bohaterką Instagrama i Pinteresta. Jak zauważają naukowcy na łamach Canadian Family Physician, taka mama ma tylko jeden problem: nie jest prawdziwą osobą.

A prawdziwi rodzice biegną. Na niewidzialnym kołowrotku, który kręci się coraz szybciej. Bo jeśli się zatrzymają, oznacza to, że są niewystarczający. A to w dzisiejszym języku rodzicielskiej kultury coś w rodzaju moralnej porażki. Może więc warto zapytać nie o to, jak być najlepszym rodzicem – ale o to, co się dzieje, gdy się nim nie jest.

Kim właściwie jest wystarczająco dobry rodzic według nauki?

W 1953 r. brytyjski pediatra i psychoanalityk Donald Winnicott opublikował tekst, który z czasem okazał się dyskretną rewolucją. W artykule Transitional Objects and Transitional Phenomena w świecie surowego, behawioralnego podejścia do dzieci powiedział coś, co brzmiało jak herezja: “matka nie musi być idealna”. Co więcej – „nie powinna taka być”.

Winnicott wprowadził pojęcie wystarczająco dobrego rodzica i zbudował wokół niego jeden z najbardziej ludzkich argumentów w historii psychologii dziecięcej. Rozwinął go później w książce Playing and Reality. Jego teza była prosta: dziecko nie potrzebuje rodzica doskonałego. Potrzebuje rodzica prawdziwego.

Magiczny świat, który musi się skończyć

Wyobraź sobie, że każde twoje pragnienie spełnia się w tej samej chwili, w której je poczujesz. Jesteś głodny – i natychmiast pojawia się jedzenie. Masz wrażenie, że nie tyle prosisz świat o coś, co tworzysz go własnymi potrzebami. Jesteś wszechmocny.

To jest świat niemowlaka w pierwszych tygodniach życia – i według Winnicotta, świat absolutnie konieczny. Matka w tej fazie wchodzi w stan, który Winnicott nazwał pierwotnym zaangażowaniem matczynym. Kobieta rezygnuje z własnego rytmu dnia, ze snu, z potrzeb, niemal zlewając się z dzieckiem. Ta pełna adaptacja daje noworodkowi fundament wszystkiego – przywiązania, zaufania, zdolności do miłości. Ta iluzja wszechmocy jest prezentem na pierwszy okres życia. I tylko wtedy.

Dlaczego wystarczająco dobry rodzic pozwala dziecku na frustrację?

Wyobraź sobie tę samą matkę kilka tygodni później. Dziecko płacze. Ona parzy herbatę. Przez chwilę – może minutę – nie ma jej przy dziecku. Właśnie kończy nalewać wodę, a potem idzie do swojego malucha. W tej krótkiej chwili dzieje się coś niezwykłego.

Dziecko po raz pierwszy napotyka granicę między sobą a światem. Między potrzebą a jej zaspokojeniem pojawia się szczelina. I właśnie w tej szczelinie mózg niemowlaka buduje pierwsze sieci neuronowe odpowiedzialne za tzw. grit – zdolność do czekania, tolerowania frustracji i regulowania emocji.

Winnicott pisał:

Jej [matki] porażka w adaptowaniu się do każdej potrzeby dziecka pomaga mu przystosować się do zewnętrznej rzeczywistości.

Porażka rodzica – nie trauma, nie zaniedbanie, ale zwykła, ludzka chwila niedoskonałości – pomaga dziecku. Uczy je, że świat istnieje niezależnie od jego pragnień. Że czekanie jest możliwe do przeżycia. Rodzic, który nigdy nie zawodzi, paradoksalnie skazuje dziecko na zamieszkiwanie w magicznym świecie, z którego ktoś je prędzej czy później brutalnie wyrwie.

Niewidzialny plecak

Współcześni rodzice noszą ciężki bagaż. Algorytmy serwują im zdjęcia perfekcyjnych domów. Jak zauważyła Chris Prange-Morgan na łamach Psychology Today, odwołując się do teorii Winnicotta, w erze cyfrowej zostaliśmy zalani oczekiwaniami, że jakimś cudem perfekcja jest możliwa. Lęk przed oceną społeczną sprawia, że każda decyzja staje się publicznym egzaminem. Jak twierdzi Prange-Morgan, presja, by być jednocześnie czułym towarzyszem zabaw, dietetycznym ekspertem i CEO życia własnego dziecka, nie ma końca.

Richard Smith, brytyjski lekarz i były redaktor naczelny British Medical Journal, określił to bez ogródek:

Próba bycia najlepszą matką zagwarantuje ci, że nią nie będziesz. Co więcej, możesz stać się matką wysoce szkodliwą.

Rodzic w permanentnym stanie dążenia do nieosiągalnego ideału jest rodzicem wyczerpanym i nieobecnym – nawet jeśli fizycznie siedzi obok dziecka. Chris Prange-Morgan określa to mianem tzw. over-parentingu. Jego paradoks polega na generowaniu dokładnie tej bezradności, przed którą próbuje on chronić.

Wystarczająco dobry rodzic nie jest byle jaki

Trzeba tu być precyzyjnym. „Wystarczająco dobrze” nie oznacza „obojętnie i byle jak”. Jak ujęły to Savithiri Ratnapalan i Helen Batty w komentarzu medycznym na łamach Canadian Family Physician, wystarczająco dobre jest najlepszym, co można zrobić w danej sytuacji, aby spełnić wymagania. Bez eskalowania wysiłku powyżej punktu, w którym zaczyna to przynosić szkody.

To postawa racjonalna – jak u twórców podwalin internetu, którzy celowo wbudowali w protokół TCP/IP mechanizm Principle of Good Enough. Zamiast gonić za idealną niezawodnością, wybrali system elastyczny. Dziś internet działa właśnie dlatego, że jego twórcy nie próbowali go uczynić perfekcyjnym.

Lekcja przetrwania Twojego dziecka

Błąd rodzica nie jest usterką systemu. Jest wręcz prezentem. To szczelina, przez którą do magicznego świata dziecka wpada kawałek rzeczywistości. Współczesna psychologia, powracając do korzeni teorii Winnicotta, potwierdza, że codzienne potknięcia są w istocie lekcjami przetrwania

Kiedy rodzic mówi „za chwilę” – uczy dziecko, że potrzeby innych istnieją. Przepraszając za błąd – pokazuje, że przepraszanie jest ludzkie. Unikając bycia omnipotentną maszyną i będąc po prostu człowiekiem z gorszymi i lepszymi dniami – modeluje przekonanie, że niedoskonałość jest normą, a nie katastrofą.

Akceptacja własnej niedoskonałości to nie kapitulacja. To akt odwagi i jeden z najpiękniejszych gestów miłości. Supermama z Instagrama nie istnieje. Ale ty – ze swoją herbatą, ze swoim zmęczeniem, ze swoją chwilą zwłoki – ty istniejesz naprawdę. I właśnie tego twoje dziecko najbardziej potrzebuje.

Warto przeczytać: Wypaleni rodzice. Jak odzyskać radość bycia z dzieckiem?


Zapraszamy do: ksiegarnia.holitic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Jarosław Kumor

Starszy redaktor


Dziennikarz i autor podcastów specjalizujący się w tematyce psychologicznej, społecznej i religijnej. Twórca Dobrego Podcastu oraz założyciel i redaktor naczelny portalu Siewca.pl. Na co dzień analizuje media cyfrowe i trendy w komunikacji. Doświadczenie zdobywał w Polskim Radiu Kielce, Tygodniku Niedziela oraz w portalu Aleteia, Łączy rzetelność informacyjną z umiejętnością prowadzenia pogłębionych rozmów oraz tworzenia angażujących treści audio i online. Odpoczywa przy książkach – od popularnonaukowych po literaturę faktu – przemierzając mazowieckie trasy rowerowe oraz kibicując Koronie Kielce, Liverpoolowi i Barcelonie.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.