Uśmiech nienawiści i inne problemy z komunikacją

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
VIDEO AVAILABLE: info@cover-images.com An artist has celebrated ten years of the Poop emoji by representing it in 50 different forms. Toronto-based Justin Poulsen's Poo-moji project gets creative with everybody's favourite ice cream-like, smiling stool. Highlights include the poop appearing as a disco ball, mashed potato, a cake, a candle and even the shaving soap on a man's chin. Visual Creator Justin, 29, explains: "I worked together on this idea with creative agency Rethink. We were really interested in the public's draw to the poop emoji as well as the physical shape and how other items take the same form (ice cream, slurpees, etc). "Some of the ideas for how we depicted the poop emojis came from my past work (disco balls, ice cubes, candles). I had previously worked with these materials and the poo-moji video now acts as a subtle homage to my portfolio, as well as an amalgamation of my own artistic experience. "Other ideas were completely new and were picked out of thin air (sand castle, eye patch, dollar bill)." Where: Toronto, Canada When: 13 Dec 2018 Credit: Justin Poulsen/Cover Images **MANDATORY CREDIT: Justin Poulsen/Cover Images. Only for use in this story. Editorial Use Only. No stock, books, advertising or merchandising without photographer's permission *NOT TO BE USED AS STOCK PICTURES* VIDEO AVAILABLE: info@cover-images.com**
East News
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 3 minut Jeszcze kilka lat temu przewidywano, że emoji umożliwią pokonanie barier komunikacyjnych i staną się uniwersalnym językiem internetu. Już wiemy, że były to przedwczesne diagnozy. Emotikonki i piktogramy okazały się systemem niemal tak zniuansowanym jak języki naturalne

Miały swoich przeciwników, którzy twierdzili, że ich używanie zubaża werbalne środki wyrażania emocji. W szybkiej komunikacji internetowej okazały się jednak niezastąpione: dzięki nim możemy stworzyć coś na kształt protezy kontekstu wypowiedzi. W uproszczeniu, pozawerbalnym kontekstem wypowiedzi nazywamy m.in. intonację, gesty i mimikę, które stanowią naturalny element rozmowy face-to-face, a do których nie mamy dostępu, kiedy piszemy z kimś na Messengerze.

Istnieje przekonanie, że dzięki sygnałom pozawerbalnym jesteśmy w stanie zrozumieć nawet kogoś, kto mówi w nieznanym nam języku. Badacze zajmujący się komunikacją dowiedli jednak, że gesty – zwłaszcza tzw. emblematy, czyli np. kciuk uniesiony w górę czy ułożenie palców w literę V – mają różne znaczenia w różnych kulturach. Poza tym wiele zachowań niewerbalnych może zostać źle zinterpretowanych, jeśli rozmówcy nie mają świadomości różnic międzykulturowych. To, co w zamierzeniu Amerykanina miało być wyrazem serdeczności, może zostać odebrane przez Japończyka jako próba dominacji. Podobnie rzecz ma się z emotikonkami i ich graficznymi wersjami, czyli emojis.

Piktogram przedstawiający dwie złożone dłonie pierwotnie miał być wizualizacją tradycyjnego hinduskiego przywitania, tzw. namaste. Osoby z kręgu kultury chrześcijańskiej często używają go jako symbol rąk złożonych do modlitwy, dla Azjatów gest ten oznacza prośbę lub podziękowanie. Niektórzy stosują go też jako obrazkowy ekwiwalent przybijanej piątki.

East News

Kiedy Europejczycy i Amerykanie używają emotikonek, główny przekaz dotyczący emocji zawarty jest w kształcie ust, np. znak 🙂 oznacza zadowolenie, a 🙁 – smutek. Mieszkańcy Azji zapisują te same emocje, kładąc nacisk na wygląd oczu, dlatego emotikonka wyrażająca pozytywne emocje wygląda następująco: (^_^) Choć kształt ust wydaje się zupełnie neutralny, to przymrużone z zadowolenia oczy są dla Japończyka czy Koreanki wystarczającym sygnałem, że ich rozmówca sygnalizuje radość. Co ciekawe, Azjaci są na tyle obeznani z zachodnią kulturą, że nie będą mieli problemów ze zinterpretowaniem „europejskich” emotek. W drugą stronę niekoniecznie zadziała to tak sprawnie.

Jak zauważyli badacze, Chińczycy często używają emotikonki 🙂 jako sposobu na wyrażenie niedowierzania czy nawet sarkazmu. Okazuje się, że być może na tym polu mamy więcej wspólnego z kulturą wschodnią, niż nam się wydaje – w internetowych potyczkach na komentarze tzw. „uśmiech nienawiści” kończący ostrą wypowiedź zyskał przecież w Polsce dużą popularność i doczekał się własnego fanpage’a na Facebooku.

Nieporozumienia

Nieporozumienia zdarzają się także w komunikacji przedstawicieli jednej kultury – i nawet używanie emojis nie jest w stanie temu zapobiec, a czasem może wręcz spowodować poważne komplikacje. W zeszłym roku sprawa, w której głównym dowodem był SMS z sekwencją wesołych emotek, trafiła przed izraelski sąd. Właściciel nieruchomości, wymieniając wiadomości z potencjalnymi najemcami, otrzymał entuzjastyczną odpowiedź uzupełnioną emojis, wśród których znajdowały się między innymi tańcząca postać i butelka szampana.

Jak zrozumiał, klienci byli już gotowi świętować zawarcie umowy, więc wycofał ogłoszenie z rynku. Kiedy ci jednak się rozmyślili, wszedł na drogę sądową. Sąd przyznał mu rację, argumentując, że niewerbalne elementy wiadomości jasno sugerowały chęć przystąpienia do umowy. Niedoszli najemcy musieli zapłacić właścicielowi 8000 szekli odszkodowania.

Według Unicode Standard, istnieje dokładnie 2 823 emojis zróżnicowanych pod względem kulturowym, genderowym i rasowym. Powstały już trzy powieści napisane jedynie za pomocą internetowych piktogramów, a pierwszą z nich było… tłumaczenie Moby Dicka. Mimo to kolorowe obrazki nie okazały się remedium na problemy komunikacyjne, jakich doświadczamy na co dzień – nie tylko w rozmowie z kimś z innego kontynentu. Stały się jednak nieodłącznym elementem komunikacji internetowej i wiemy już na pewno, że aby skutecznie ich używać, potrzebujemy konkretnych kompetencji kulturowych, niemal tak zaawansowanych jak przy opanowywaniu języka obcego.

Źródła: BBC, Quartz, Emojipedia

]]>
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES