Budżet obywatelski. Zamiast głosować, porozmawiajmy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
W ramach Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego na terenie jednego z ogródków jordanowskich powstała huśtawka dla dzieci poruszających się na wózkach inwalidzkich (ARTUT SZCZEPAŃSKI / REPORTER
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut

„Wolę określenie budżet partycypacyjny niż budżet obywatelski, bo to drugie określenie sugeruje, jakoby cała reszta działań podejmowanych przez władze miasta nie była dla obywateli. A tak przecież nie jest, bo radę miasta i prezydenta wybierają mieszkańcy” – mówi Piotr Drygała, pełnomocnik prezydenta miasta Dąbrowa Górnicza ds. społeczeństwa obywatelskiego

Pomysł na wprowadzenie budżetu obywatelskiego powstał w brazylijskim mieście Porto Alegre pod koniec lat 80. Władze miasta zmagające się z ciągłym brakiem środków postanowiły przeprowadzić konsultacje z mieszkańcami i w ten sposób zdecydować, które projekty trzeba zrealizować najpilniej. Proces wyłaniania projektów różnił się jednak od tego, który najczęściej funkcjonuje w polskich miastach. Zamiast urządzać powszechne głosowanie, wyłonieni spośród obywateli delegaci uczestniczyli w kolejnych dyskusjach nad konkretnymi projektami.

Pomysł okazał się sukcesem i po jakimś czasie trafił także nad Wisłę. Pierwszym polskim miastem, które wprowadziło projekt budżetu obywatelskiego, był Sopot. W 2014 r. do grona realizatorów budżetu obywatelskiego dołączyła Dąbrowa Górnicza. Obecnie jest to miasto, które wskazywane jest jako przykład efektywnego angażowania obywateli w realizację budżetu obywatelskiego.

Dialog zamiast konkurencji

W Dąbrowie – na wzór Porto Alegre – dość szybko zrezygnowano z głosowania. „Zorientowaliśmy się, że znakomita większość głosów, które oddawano, to były głosy zebrane przez garstkę aktywistów. Mało kto przeglądał na stronie zgłoszone projekty i zastanawiał się nad tym, co naprawdę jest potrzebne jego dzielnicy. Raczej głosował na coś, bo sąsiad, który był autorem projektu, złapał go na klatce i poprosił o podpis” – wspomina Piotr Drygała.

Władze miasta zdecydowały więc, że o zagospodarowaniu pieniędzy z budżetu partycypacyjnego mieszkańcy będą dyskutowali na specjalnie zorganizowanych spotkaniach. „Odbywają się one pod okiem przydzielonego do danego okręgu animatora, który czuwa nad całym procesem. Pomysł może zgłosić każdy. Jest on omawiany, a następnie – dzięki współpracy mieszkańców, animatora i urzędu miasta – przekształcany w pełnoprawny projekt. Nie jest to już wtedy projekt konkretnej osoby, ale całego osiedla, które nad nim pracuje” – tłumaczy Drygała.

Od tego roku jednak działają regulacje, które obligują władze miasta do przeprowadzenia głosowania. Takie głosowanie odbyło się we wrześniu także w Dąbrowie Górniczej.

Nauka dobra wspólnego

Oczywiście zdarzają się także próby pewnych nadużyć. „Zdajemy sobie sprawę, że mieszkańcy zawsze będą działali tak, żeby jak najwięcej skorzystała grupa interesów, do której należą. Jesteśmy młodą demokracją i prawdopodobnie to kwestia czasu, abyśmy nauczyli się działania dla dobra wspólnego” – podkreśla Piotr Drygała.

Zapraszamy do słuchania podcastu z Piotrem Drygałą – kolejnego odcinka z serii, która pozwoli Wam zrozumieć #JakSięRobiMiasto. 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Zobacz również

IN THE ARTICLES