Zazdrość nie niszczy związku. Najgroźniejszy jest następny krok

mężczyzna ogląda się za inną kobietą, gdy trzyma za rękę swoją partnerkę, która jest niezadowolona z tej sytuacji

Zazdrość nie zawsze rodzi się z braku miłości. Często wyrasta z lęku, samotności i cichej utraty zaufania. Sama w sobie nie musi jeszcze niszczyć relacji. Czasem działa jednak okrutny paradoks: drugą osobę można stracić właśnie wtedy, gdy próbuje się ją zatrzymać za wszelką cenę.

Zazdrość w związku zaczyna się przed awanturą

Koniec bliskich relacji rzadko kiedy zaczyna się od zdrady. Najpierw jest zabezpieczona hasłem skrzynka pocztowa, telefon odwracany ekranem do dołu, wieczór z osobą bliską, ale jakoś nieobecną myślami. A potem z hukiem pojawia się zazdrość. Siada między ludźmi przy stole, tymi samymi, których jeszcze niedawno łączyła bliskość i otwartość. Pary zwykle rozdzielają się w ciągu dnia na długi czas. Różnią ich środowiska pracy, hobby, a nawet grono znajomych. To sprawia, że często widują się dopiero wieczorem. Czasem to za mało.

To właśnie wtedy często pojawiają się myśli: dlaczego jej tak długo nie ma? Czy ona na pewno jest z koleżankami, a nie z kimś innym? Albo czy on naprawdę poszedł na mecz? Kiedyś nasi rodzice kończyli pracę wcześniej i potem byli dla siebie, a dzisiaj często nie mamy tego komfortu. 

– tłumaczy Aleksandra Ciejek, trener szczęścia, w rozmowie z Holistic News.

Kiedy bliskość zamienia się w podejrzenie

Kochali się, że aż strach. Poznali się w liceum, później wspólne studia, wspólne wakacje, wspólne życie w niewielkim, ale własnym mieszkaniu na peerelowskim osiedlu. Dzieci wymarzone. A później pogoń za pracą, za tym, żeby tej ukochanej drugiej połowie i dziecku zapewnić godne życie. Coraz mniej czasu dla siebie. Coraz mniej bliskości, a coraz więcej ponurych myśli – a co jeśli, jest ktoś jeszcze? Niektórzy mówią, że złe myśli przyciągają zagrożenie.

W życiu Jacka i Marty (imiona bohaterów zmienione) pojawił się ktoś trzeci. Jej kolega z pracy. Czarujący, delikatny, zawsze miał czas. Małżeństwo Jacka i Marty przetrwało, ale jak sami opowiadają, nie było łatwo. Był czas, gdy siadali do wspólnej kolacji i nie rozmawiali ze sobą – on patrzył ponuro i ze smutkiem, ona, co jakiś czas stukała na WhatsAppie. Raz przyłapała go, jak przegląda jej pocztę. Skończyło się awanturą. Przetrwali, bo w pewnym momencie usiedli i zaczęli ze sobą ponownie rozmawiać. O wszystkim. Uczciwie. No i było dziecko, mała Kasia, która co jakiś czas przypominała, że ich kocha. Oboje.  

Psychologia relacji międzyludzkich: alarm czy nadzór

Aleksandra Ciejek zwraca uwagę, że zazdrość w związku często wyrasta nie tylko z zachowania partnera, lecz także z braku zaufania i pęknięć w poczuciu własnej wartości.

Jeśli wkrada się brak zaufania, wtedy wydaje nam się, że kontrola będzie najlepszym rozwiązaniem, a nie szczera rozmowa.

– mówi.

To zdanie dobrze opisuje jeden z najcichszych dramatów współczesnych relacji. Nie zawsze rozpadają się one przez zdradę. Czasem przez samą architekturę podejrzeń.

Trzecia osoba rzadko jest całym problemem

Bardzo często bywa jednak tak, że kiedy w związku pojawia się „ktoś trzeci”, burzy spokój i wzbudza zazdrość, wtedy pojawia się odruch, który wydaje się rozsądny. Skoro coś zagraża relacji, trzeba jej bronić. Trzeba sprawdzić, przyjrzeć się, zapytać mocniej, przypomnieć o sobie, zawalczyć o swoje miejsce. Więc co robisz? 

Starasz się być idealnym partnerem dla swojej połówki, by pokazać swoją wartość? Czy kierujesz się zaborczością, próbując bronić związek przed rozpadem? Twój pierwszy odruch, wbrew pozorom, jest bardzo ważny. Wpływa na to, jak wasza relacja ułoży się w przyszłości.

Kontrola w związku udaje troskę

Większość z nas wybierze obronę. Zaczynamy deprecjonować tę trzecią osobę, jednocześnie starając się urosnąć w oczach partnera. Podkreślać długotrwały związek i  nasze szczęście. Podejmiemy działania, które zamiast pielęgnować więź, jeszcze bardziej osaczą ukochaną osobę. Baczniej obserwujemy partnera, analizujemy jego zachowania i szukamy znaków zagrożenia trwałości relacji. Wydaje się to oczywiste i odpowiednie, w końcu chcemy mieć pewność stałości związku, wierności oraz lojalności swojego partnera. Nowe badania pokazują jednak, że taka postawa, zamiast chronić, niszczy więź.

Badania: zazdrość uruchamia destrukcyjny mechanizm

Sprawdziła to trójka badaczy, między innymi z University of Cologne oraz Health and Medical University, w trzech eksperymentach, w których główną rolę odgrywała zazdrość. Sama myśl o zagrożeniu wystarczyła, by zmienić sposób, w jaki badani postrzegali swoją więź. Z jednej strony słabła ich gotowość do głębszego angażowania się w związek. Z drugiej pozostawała potrzeba chronienia relacji przed tym, co mogłoby jej zagrozić.

Ten impuls pozostawiał ślad. Nie tylko w przeszłości i teraźniejszości, ale też w przyszłości, wpływając na to, jak ludzie wyobrażali sobie dalsze losy swojego związku.

Zazdrość karmi się tym, co miało ją uciszyć

Badania opublikowane w Sage Journals wskazują, że kiedy wzrasta nasz poziom zazdrości w szybkim czasie, zaczynamy bardziej chronić swój związek. Czasami przez kontrolę, presję, nieustanne domaganie się zapewnień o lojalności. Prowadzi to do stanu, w którym niszcząca nas zazdrość jeszcze rośnie, wrze w nas, czasami kipi w gestach i słowach, staje się wręcz patologiczna.

Psychologia relacji międzyludzkich podpowiada, że w ten sposób powstaje błędne koło, z którego trudno się wydostać. Samo poczucie zazdrości uruchamia potrzebę zabezpieczenia relacji. Ta potrzeba wzmacnia czujność. Czujność każe obserwować drugą osobę coraz uważniej. Im uważniej patrzymy, tym więcej znajdujemy powodów do niepokoju. A im więcej znajdujemy powodów do niepokoju, tym mocniej wierzymy, że kontrola była konieczna.

Paradoks naszych działań polega na tym, że im bardziej staramy się chronić relację, tym łatwiej znajdujemy powody do niepokoju. To sprawia, że zazdrość nie wygasa, ale napędza spiralę lęku oraz podejrzeń o przyszłość relacji.

Jak dbać o relację, gdy pojawia się lęk

Właśnie dlatego skuteczniejsza okazuje się zupełnie inna postawa. Osoby, które w chwili zazdrości skupiały się na pielęgnowaniu więzi, z czasem odczuwały mniej zazdrości. Nie chodziło o udawanie, że nie ma problemu. Chodziło o wybór innego języka reakcji: mniej obrony, więcej obecności; mniej kontroli, więcej rozmowy.

Zachowania nastawione na ochronę relacji mogą początkowo działać jak środek przeciwbólowy. Partnerzy odczuwają chwilowo większą satysfakcję, bo pojawia się więcej kontaktu, uwagi i zainteresowania. Problem w tym, że zainteresowanie podszyte lękiem szybko przestaje być troską, a zaczyna być naciskiem. Z czasem prowadzi to do spadku zadowolenia ze związku.

Mimo że świetnie wiemy, że to właśnie praca nad związkiem i pogłębienie relacji działa lepiej niż zaborczość, wciąż większość z nas wybiera kontrolę i udowodnienie sobie, że partner jest „ich”. Tylko dlaczego to robią, skoro wiedzą, że jest to destrukcyjne?

Myślę, że po prostu nie ufają. Jeśli wkrada się brak zaufania, wtedy wydaje nam się, że kontrola będzie najlepszym rozwiązaniem, a nie szczera rozmowa.

– powiedziała Aleksandra Ciejek, trener szczęścia, w rozmowie z Holistic News.

Miłość nie potrzebuje ciągłego dowodu

Ekspertka przyznała, że zazdrość bierze się również z braku pewności siebie jako człowieka i partnera w relacji romantycznej. Mimo to zazdrość sama w sobie nie jest tylko złem. Jak sam Robert L. Leahy w książce Lekarstwo na zazdrość tłumaczy, to naturalna emocja, pokazująca znaczenie relacji. Problem nie istnieje w samej zazdrości, lecz reakcjach, które wyzwala.

Kiedy kontrolujemy drugą osobę, domagamy się nieustannych zapewnień i próbujemy wyeliminować niepewność, wchodzimy na drogę bez końca. Każde zapewnienie starcza tylko na chwilę. Każda odpowiedź rodzi kolejne pytanie. Każdy dowód wierności można podważyć, jeśli lęk jest wystarczająco silny. Leahy wskazuje inną drogę: rozwijanie zaufania, akceptowanie niepewności i wzmacnianie więzi.

Aleksandra Ciejek mówi o tym wprost:

Najlepszym rozwiązaniem jest szczera rozmowa i przede wszystkim czas. Jeśli ludzie się tylko mijają, to wtedy poczucie zaufania również maleje. […] Ważna jest walka o to, by mieć, choć kawałek dnia dla siebie nawzajem, a także jeden dzień w tygodniu przeznaczony wyłącznie dla siebie.

Bo to właśnie wspólnie spędzony czas i rozmowa dają bliskość oraz wzmacniają więź. A wtedy zazdrość ustępuje miejsca zwiększającym się poczuciu bezpieczeństwa i własnej wartości. Właśnie dlatego, kiedy czujemy zagrożenie w związku lub gdy pojawia się ktoś trzeci, warto się zatrzymać i pomyśleć, co możemy zrobić, aby wzmocnić więź, a nie bronić jej za wszelką cenę.

Warto przeczytać: Szczęśliwy związek to nie transakcja wymienna. Liczą się emocje



Na scenie zobaczysz:

Spotkasz w strefie książek:

***

Rejestracja ruszyła.
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.