Prawda i Dobro
Podróż może spowalniać starzenie. Nie chodzi tylko o odpoczynek
12 maja 2026

Historyczna propaganda potrafi manipulować ludzkimi emocjami nawet dziesiątki lat po jej powstaniu. Okazuje się, że oglądanie materiałów gloryfikujących dyktatorów czasem łagodzi negatywne emocje związane z minionymi okrucieństwami. Dlaczego propaganda działa nawet wtedy, gdy znamy jej zbrodnicze korzenie?
Czy propaganda posiada „termin ważności”? Czy po upływie czasu traci swoją moc, czy może działa na nas jak trucizna o przedłużonym działaniu – subtelnie, podskórnie, poza naszą świadomą kontrolą? Nowe badania opublikowane w European Journal of Social Psychology sugerują, że historyczna propaganda wciąż potrafi manipulować ludzkimi emocjami – nawet dziesiątki lat po jej powstaniu.
Autorzy badań poprosili współczesnych Niemców, by oglądali zdjęcia nazistowskich zbrodni, czasem „ocieplone” propagandowymi fotografiami uśmiechniętego, „ludzkiego” Hitlera. Okazało się, że takie zestawienie osłabiało poczucie winy i wstydu.
Połączenie danych z kilku eksperymentów ujawniło ogólniejszy efekt: spadek emocji negatywnych oraz wzrost pozytywnych (m.in. spokoju i optymizmu). Innymi słowy, obrazy stworzone po to, by ocieplić wizerunek dyktatora, nadal „działają” – uspokajają, koją, normalizują.
Dlaczego propaganda, która miała działać na nieświadomych odbiorców z lat 30., działa także na osoby wychowane na podręcznikach i filmach o Zagładzie? Na osoby doskonale zdające sobie sprawę, jakie zbrodnie kryły się za łagodnym uśmiechem z plakatu?
Najprostsza odpowiedź brzmi: bo ludzka natura jest emocjonalna. A emocje nadzwyczaj często przeważają nad pamięcią i wiedzą.
Jesteśmy istotami, które szukają narracji dających komfort i sens. Propaganda oferuje prostotę: jasny podział na bohaterów i wrogów, wizję chwały zamiast chaosu prawdy. Nawet jeśli na poziomie intelektualnym odrzucamy jej treść, sama forma – uśmiech, patos, poczucie wspólnoty – może wciąż działać na nasze emocje i skojarzenia.
Propaganda nie wymaga wysiłku intelektualnego. W świecie zalewanym informacjami łatwiej poddać się emocjonalnemu przekazowi niż weryfikować każdy szczegół. Ludzie chcą wierzyć w narracje, które dają im poczucie dumy, bezpieczeństwa lub przynależności. To nie jest kwestia inteligencji – to kwestia ludzkiej kondycji. Nawet najbardziej wykształceni historycy przyznają, że pewne obrazy potrafią poruszyć coś głęboko w duszy, zanim włączy się krytycyzm.
Z filozoficznego punktu widzenia propaganda ingeruje w pamięć zbiorową nie tylko przez to, co mówi, ale przez to, co pozwala nam czuć wobec przeszłości. Jeśli obrazy gloryfikujące dyktatora łagodzą wstyd i winę, to w praktyce modyfikują to, jak przeżywamy historię – nawet jeśli fakty pozostają te same. Historia nie jest bowiem tylko kroniką wydarzeń, ale także emocjonalnym pejzażem — mapą naszych lęków, ran i wygładzonych wspomnień.
Platon w Państwie opisywał ludzi w jaskini, oglądających cienie na ścianie i biorących je za rzeczywistość. Propaganda działa podobnie – rzuca kontrolowane cienie na ekran naszej pamięci zbiorowej. Nawet gdy wychodzimy z jaskini i widzimy słońce faktów, te cienie wciąż wpływają na to, jak interpretujemy świat.
Świadoma i inteligentna manipulacja zorganizowanymi nawykami i opiniami mas jest ważnym elementem demokratycznego społeczeństwa
– tłumaczył Edwara Bernays w książce Propaganda z 1928 roku.
Bernays nie krył, że propaganda (lub jej nowocześniejsza wersja – PR) jest narzędziem kształtowania opinii mas. Dziś, gdy patrzymy na stare filmy Leni Riefenstahl czy sowieckie plakaty, widzimy, jak te mechanizmy przetrwały. Nie zniknęły – tylko czekają na kolejnego widza.
Dlaczego propaganda działa do dziś? Bo nie jest tylko narzędziem politycznym – jest częścią ludzkiej kondycji. Nie ma terminu ważności, ponieważ działa na poziomie, który wykracza poza czas i racjonalność. Nie ma gwarancji, że kiedykolwiek, jako społeczeństwo, „wyrośniemy” z podatności na propagandę – bo nie wyrastamy z potrzeby sensu, wspólnoty, ulgi od winy.
Samo krytyczne myślenie nie wystarczy, jeśli nie obejmie także tego, jak chcemy się czuć wobec świata. Być może jedyną realną obroną jest świadome, czasem bolesne podtrzymywanie niewygodnych emocji: zgody na wstyd, żalu, niepokoju. Tylko wtedy, gdy zrozumiemy, jak głęboko emocje kształtują nasze poglądy, będziemy w stanie bronić się przed nowymi i starymi manipulacjami.
Przeczytaj również: Wojna zaczyna się w głowie. Skąd bierze się zgoda na przemoc
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: