Finowie burzą wizerunek oświaty idealnej

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Biblioteka uniwersytecka w Helsinkach (LEHTIKUVA / EAST NEWS)
Przeczytanie artykułu zajmie około 2 minut

Fińscy uczniowie protestują pod siedzibą parlamentu. Wizerunek najlepszego systemu edukacji stanął pod znakiem zapytania

O fińskim modelu edukacji zrobiło się głośno kilka lat temu za sprawą świetnych wyników uczniów, których Finlandii mogłoby pozazdrościć wiele innych państw. Pomimo bezsprzecznej pozycji lidera w światowych rankingach jakości kształcenia, fiński system ma jednak także wady.

Edukacja w Finlandii zdążyła już obrosnąć w legendy. W gazetach natrafimy zarówno na nagłówki chwalące system, w rodzaju: „Fińskie dzieci nie otrzymują prac domowych” (co nie jest prawdą), jak i na podważające jego sens, np. „Fińskie dzieci uczą się na lekcjach masturbacji”.

W Polskich mediach przeważają pozytywne opinie, co prawdopodobnie wynika z naszej tęsknoty za mniej opresyjnym systemem nauczania. Zanim jednak wystawimy Finom kolejną laurkę, warto podkreślić, że fińska szkoła na pewno nie wyglądałaby tak idealnie, gdyby nie olbrzymie nakłady finansowe.

Mocne hasła na transparentach protestujących

To właśnie konieczność ponoszenia rzeczywistych kosztów nauki przez licealistów i uczniów szkół zawodowych zmotywowała ich do wyjścia na ulice Helsinek. Z pozoru edukacja na tym etapie również jest bezpłatna, lecz uczniowie muszą dokupić z własnej kieszeni sporo pomocy naukowych, książek i materiałów dydaktycznych. Ich protest to bezpośrednie wezwanie do rządu, po tym jak obywatelska inicjatywa w sprawie kosztów nauki, podpisana przez 50 tys. osób, z powodów formalnych została odrzucona przez parlamentarną komisję do spraw edukacji.

Setki uczniów zgromadziły się przed siedzibą parlamentu, by pokazać światu, iż fiński system edukacji „nie jest najlepszy na świecie”. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, uczestnicy manifestacji przynieśli transparenty z hasłami: „Szkolnictwo –  bezpłatne!”; „Zaufanie – zawiedzione!”, „Komisja edukacji legła w gruzach!”.

„Rząd uprawia pewien rodzaj propagandy” – mówi Ella, licealistka i jedna z uczestniczek demonstracji. „Stawia nasz system za wzór dla innych europejskich krajów, jednocześnie przeszkadzając w zdobywaniu wykształcenia. To rodzaj przemocy ekonomicznej” –  dodaje.

„Jak mamy sprawić, by uczniowie z rodzin imigrantów poprawnie asymilowali się w społeczeństwie, kiedy kwoty za możliwość kontynuacji nauki są dla nich zaporowe” – mówi Erkki, uczeń szkoły zawodowej.

Mit na temat fińskiej edukacji?

Protestujący nie widzą szansy na kompromis i oczekują szybkiej korekty obowiązującego prawa. Według danych, na które się powołują, co czwarty Fin z podstawowym wykształceniem deklaruje, że nie ukończył szkoły średniej z powodu problemów finansowych. Inne statystyki mówią o tym, że 15 proc. absolwentów szkół ponadpodstawowych kończy je dopiero po 25. roku życia.

Co ciekawe, fińska konstytucja zawiera zapis gwarantujący „możliwość rozwoju bez względu na przeszkody ekonomiczne” oraz deklarację, że „władze publiczne (…) zapewniają każdemu jednakowe możliwości dostępu do wykształcenia innego niż podstawowe”.

Fińscy edukatorzy i aktywiści wspierający protest uczniów zgodnie twierdzą, że to mit. Wychowankowie szkół średnich mogą wprawdzie starać się o tzw. stypendium edukacyjne (w wysokości od kilkudziesięciu do kilkuset euro), ale – wg ekspertów – jest to kwota zbyt mała. Co więcej, nie wszyscy mogą skorzystać z państwowej formy wsparcia.

Podczas protestu nie zabrakło także reprezentacji uczniów właśnie kończących szkołę podstawową. Walka o prawo do bezpłatnej edukacji jest dla nich priorytetem. Komentatorzy twierdzą, że młodzi Finowie wybrali dobry moment na targowanie się o darmowe szkoły średnie, bo w kwietniu odbędą się w Finlandii wybory parlamentarne.

Pierwsze ugrupowania polityczne zapowiedziały już wpisanie do programów wyborczych kwestii zniesienia opłat za naukę w szkołach średnich. Według ministerstwa edukacji, koszt takiej ulgi w skali kraju to ok. 100 mln euro rocznie.

Źródła: Yle/PAP/TV Finland/Helsigin Sanomat

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on linkedin
LinkedIn
Wiktor Cyrny

Wiktor Cyrny

Reportażysta, dziennikarz, filmowiec. Pisał m.in. dla „Newsweeka”, „Wprost” czy „Krytyki Politycznej”, współtworzył dokumenty Canal+ Discovery. Za swoje reportaże otrzymał m.in. nagrodę Ambasady Stanów Zjednoczonych (dwukrotnie: w 2012 i 2013), oraz stypendium Telewizji Polskiej (2014). Podwójny magister UW na kierunkach: film dokumentalny (MISH) i dziennikarstwo. Jego trzy największe pasje to: czytanie, pisanie i podróżowanie - najlepiej ze sobą połączone. Miłośnik arabskich barłogów, afrykańskich miast i europejskiej wolności.