Prawda i Dobro
Wygrywasz i nagle możesz wszystko. Wtedy zaczyna się najtrudniejsze
28 kwietnia 2026

Próbujesz przewidzieć przyszłość, żeby się zabezpieczyć. W teorii ma to dać spokój. W praktyce dzieje się coś odwrotnego. Pojawia się napięcie, a zamiast odpowiedzi mnożą się kolejne pytania. Z czasem zauważasz, że coraz częściej jesteś po prostu zmęczony. I choć łatwo to przeoczyć, moment przekroczenia granicy wytrzymałości przychodzi szybciej, niż się wydaje.
Mimo że jeszcze nic się nie wydarzyło, twój umysł działa na najwyższych obrotach. Tworzysz scenariusze, przewidujesz każdy możliwy obrót spraw, próbujesz uprzedzić problemy, które istnieją wyłącznie w wyobraźni. W założeniu nadmierne myślenie ma dawać kontrolę albo przynajmniej jej iluzję. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta strategia obraca się przeciwko tobie. Zamiast chronić, wciąga w spiralę wyczerpującego analizowania
To mnie wyniszcza, ale nie potrafię tego zatrzymać – opowiada nam Hanna, mieszkanka południa Polski. I dodaje – Wystarczy najmniejszy problem i natychmiast rozkładam go na czynniki pierwsze. Analizuję, przewiduję, sprawdzam każdą możliwą wersję wydarzeń. Z czasem zaczęło to przypominać paranoję. Cierpię nie tylko ja, ale też moi bliscy.
W rozmowie z Holistic News przyznaje, że kiedyś takie myślenie dawało jej poczucie pewnej przewagi, a nawet komfortu psychicznego. Pozwalało przewidywać niektóre sytuacje i odpowiednio na nie reagować. Dziś działa odwrotnie. Zamiast upraszczać rzeczywistość, mechanizm zamartwiania się zaczyna ją komplikować i odbierać spokój nawet w najprostszych sytuacjach.
I nie jest w tym wyjątkiem. Wielu z nas zna to pytanie aż za dobrze. Co będzie, jeśli? Niewinne, a jednocześnie uruchamiające lawinę scenariuszy. To próba przygotowania się na wszystko i jednocześnie sposób na stworzenie złudzenia kontroli nad tym, co dopiero może się wydarzyć.
Takie zachowanie nie jest przypadkowe. Prof. Ekrem Dere z Ruhr University Bochum oraz Sorbonne Université wskazuje, że wybieganie myślami w przyszłość może działać jak mechanizm, który sam się napędza. To hipoteza, która pomaga zrozumieć, dlaczego tak trudno przerwać ten schemat, nawet wtedy, gdy zaczyna nas kosztować więcej, niż daje.
W psychologii nadmiernego myślenia zjawisko to określa się jako podróże mentalne w czasie. To zdolność wyobrażania sobie przyszłych sytuacji i testowania ich, zanim w ogóle się wydarzą.
Ten mechanizm zamartwiania się opisano w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym Psychological Review. Jak czytamy, jeśli wyobrażamy sobie, że w przyszłości znajdujemy skuteczne rozwiązanie problemu, mózg może uruchomić układ nagrody. Właśnie dlatego samo obmyślenie planu może sprawić, że poczujemy krótkotrwałe poczucie ulgi.
Z czasem mózg uczy się tego schematu. Wracamy do niego coraz częściej, bo przynosi chwilową ulgę. Właśnie dlatego tak łatwo zamienia się w nawyk i jest wzmacniany przez ten sam system, który odpowiada za motywację i nagrodę. Choć mechanizm ten dotyczy wszystkich, jego skutki mogą być bardzo różne.
Problem zaczyna się wtedy, gdy zamartwianie trafia na podatny grunt. U osób z depresją lub zaburzeniami lękowymi nadmierne myślenie często przybiera formę uporczywego analizowania i tworzenia czarnych scenariuszy. Powtarzane w kółko, nie przynosi ukojenia. Wręcz przeciwnie, może pogłębiać trudności psychiczne.
To właśnie dlatego odkrycia badacza mają znaczenie nie tylko dla osób, które zmagają się z nadmiernym myśleniem, ale również dla psychoterapeutów. Jeśli hipoteza znajdzie potwierdzenie w kolejnych badaniach, może pomóc uchwycić ten moment graniczny, kiedy planowanie jeszcze wspiera, a kiedy zaczyna szkodzić.
Warto przeczytać: Taki sposób myślenia niszczy związki. Szybciej niż zdrada
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: