Zdania chudną, myśli giną. Uproszczenie języka nas zmienia

Dwa połączone zdjęcia przedstawiające ewolucję komunikacji: starszego uczonego przy maszynie do pisania oraz młodego człowieka przy laptopie, ilustrujące uproszczenie języka polskiego.

Nasze zdania kurczą się w zastraszającym tempie, a wraz z nimi znika zdolność do głębokiego myślenia. Algorytmy i media promują „kod ograniczony”, który kastruje język z logiki i piękna. Czy w świecie rządzonym przez prostotę jesteśmy jeszcze w stanie zrozumieć drugiego człowieka?

Zdania rąbane jak siekierą

Prof. Jerzy Bralczyk odnosząc się do telewizyjnych wypowiedzi polityków, skomentował dwa lata temu w RMF FM: 

Trzeba mówić krótko, szybko, wyraziście, wręcz dosadnie.

Językoznawca, na przykładzie jednego z polskich polityków, pokazał uproszczenie języka polskiego. W latach 90. polityk ten konstruował rozbudowane, wieloczłonowe wypowiedzi, a z czasem – w opinii prof. Bralczyka – przestawił się na coś zupełnie innego: zdania „rąbane”, urwane, serwowane z intonacją sugerującą, że każde z nich jest „oczywistą oczywistością”. Kamera tego wymaga. Algorytm to nagradza. Mózg odbiorcy zapewne już niczego więcej nie oczekuje.

Z drugiej strony od ponad dziesięciu lat w internecie działa aplikacja Jasnopis. Narzędzie szczytne w zamierzeniu: mierzy zrozumiałość tekstu w skali od 1 do 7 i podpowiada autorom, że optymalne zdanie nie powinno przekraczać dwudziestu wyrazów. Chodzi o to, żeby obywatel rozumiał pisma z urzędu, żeby bank nie ukrywał haczyka w gąszczu zdań podrzędnych.

Tu uproszczenie języka polskiego wydaje się zasadne i trudno być przeciwko temu. A jednak kłuje w oczy pewien paradoks: oto narzędzie, które ma nam z jednej strony pomagać, z drugiej świadczy o naszej intelektualnej kapitulacji. Skracamy, bo musimy. Widocznie już nie umiemy inaczej.

Uproszczenie języka polskiego a statystyki

Językoznawczyni Karolina Rudnicka z Uniwersytetu Gdańskiego postanowiła zmierzyć to zjawisko i to na ogromnym historycznym materiale. Sięgnęła po COHA – Corpus of Historical American English, liczący ponad czterysta milionów słów zapis języka angielskiego z lat 1810-2009. Przeanalizowała ponad dziewiętnaście milionów zdań. Wyniki jej pracy wydane w publikacji naukowej Diachronic Corpora, Genre, and Language Change są jednoznaczne.

W 1810 roku przeciętne zdanie w anglojęzycznym magazynie liczyło ponad dwadzieścia siedem słów. W roku 2000 – już tylko siedemnaście. Literatura faktu: spadek z dwudziestu ośmiu słów do niespełna dwudziestu. Prasa: z ponad dwudziestu jeden (1860) do niecałych siedemnastu (2000). Najbardziej dramatyczny przypadek to scenariusze filmowe – traktowane przez badaczkę jako „proxy” języka mówionego. Tu zdanie skurczyło się z siedemnastu słów na początku XX wieku do zaledwie ośmiu i pół pod jego koniec. Ponad połowa objętości zdania wyparowała w ciągu stulecia – właśnie w przypadku tego gatunku języka pisanego, który jest najbliższy codziennej ludzkiej mowie. Czy to ma wpływ na uproszczenie języka polskiego? W dobie przenikania się społeczeństw i wszechobecności anglicyzmów i języka angielskiego jako takiego odpowiedź wydaje się oczywista.

Średnik – zapomniany znak interpunkcyjny

Rudnicka wskazuje tu na kilka mechanizmów. Jednym z nich jest kolokwializacja: pismo coraz bardziej upodabnia się do mowy, przejmując jej rytm i urywkowy charakter. Drugą znaczącą obserwacją jest zanik średnika – znaku, który pozwalał autorowi trzymać myśl przez dłuższy czas, budować napięcie między zdaniami składowymi, prowadzić czytelnika przez labirynt zależności. Dziś średnik to niemal osobliwość typograficzna. Wraz z nim odeszła pewna architektura myślenia. Widać to w języku angielskim, ale obserwując uproszczenie języka polskiego, możemy zapytać sami siebie, kiedy ostatnio widzieliśmy w jakimś tekście średnik.

Sama badaczka przyznaje, że nie wszystko jest tu jasne. Dlaczego zdania skracają się także w scenariuszach, które imitują mowę potoczną – a więc w medium, które nigdy nie było pisane z myślą o wyszukanej składni? To pytanie, jak zauważa Rudnicka, wymaga dalszych studiów socjologicznych i kognitywnych. Zjawisko jest potwierdzone, ale jego głębia jeszcze nie do końca zdefiniowana.

Uproszczenie języka polskiego to pułapka

Prof. Marian Bugajski, językoznawca z Uniwersytetu Zielonogórskiego, pisząc o tabloidyzacji dzisiejszego języka, sięga po teorię kodów językowych socjologa Basila Bernsteina. Kod ograniczony – język sygnałów, emocji, skrótów, oczywistości – wygrywa z kodem rozwiniętym, który wymaga precyzyjnych pojęć, złożonej składni, cierpliwości zarówno nadawcy, jak i odbiorcy. To jasna definicja uproszczenia języka polskiego. Bugajski twierdzi, że tracąc skomplikowane struktury zdaniowe, tracimy zdolność do budowania abstrakcji. Język przestaje być narzędziem myślenia – staje się jedynie „kodem towarzyszącym” obrazom.

Bugajski opisuje mechanizm samoutrwalający się z bezwzględną logiką: odbiorca kultury tabloidowej poszukuje tekstów zabawnych, prostych, przyjemnych. Media mu takich dostarczają. Co z kolei negatywnie oddziałuje na poziom jego kultury umysłowej. A to z kolei zwiększa apetyt na jeszcze większe uproszczenie języka. Spirala zamyka się i kręci coraz szybciej.

Mało książek, dużo rozrywki

Dane dydaktyczne, które przywołuje badacz, są w tym kontekście wymowne. W 2008 roku aż 62 proc. Polaków nie przeczytało w ciągu roku ani jednej książki. Taki stan rzeczy utrzymuje się do dziś. Dane z 2024 r. mówią o 41 proc. ankietowanych, którzy przeczytali w ciągu roku przynajmniej jedną książkę.

Dr hab. Jan Pleszczyński, prof. UMCS, uzupełnia ten obraz diagnozą równie niepokojącą. Na łamach czasopisma naukowego Oblicza Komunikacji pisze, że media, owszem, podają wiedzę – ale czynią to, „przemycając” ją między nieistotnymi informacjami, opakowując w konwencję zabawy i rozrywki, rozmywając jej ciężar. Infotainment – inforozrywka – sprawia, że każda tematyka, nawet tragiczna, podawana jest w konwencji show. Świat ludzkich przeżyć staje się surowcem do produkcji konsumpcyjnych wrażeń. Uproszczenie języka polskiego w czasach tak silnej presji na rozrywkowy charakter przekazu medialnego wydaje się więc nieuniknione.

Dobro kulturowe na wyprzedaży

Tabloidyzacja naszego języka jest jak światło z ekranu telewizora, które rozmywa ostre kontury, pozwalajce dostrzegać różnice. Nie niszczy, a rozmywa. To ważne rozróżnienie. Takim właśnie obrazem posługuje się medioznawca ks. prof. Stanisław Drożdż opisując uproszczenie języka polskiego. Tabloidyzacja nie uderza pięścią (choć niektóre nagłówki by temu przeczyły), ale wygładza, uśrednia, redukuje kontrast między tym, co ważne, a tym, co błahe. Aż w końcu przestajemy widzieć różnicę i uproszczony język nie powoduje w nas specjalnej refleksji, poczucia, że coś tracimy.

Pytanie, z którym zostajemy, nie jest akademickie. W świecie zdominowanym przez gonitwę „kontentu” i bodźców, przez zdania „rąbane” pod dyktando algorytmu, przez aplikacje czuwające, by przekaz był prosty – czy jesteśmy jeszcze w stanie porozumieć się na poziomie, który ks. prof. Drożdż nazywa poziomem „umysłów i serc”? Czy zostały nam tylko biologiczne sygnały i emocjonalne okrzyki?

Jasnopis zmierzy zrozumiałość tego tekstu. Prawdopodobnie w jego standardach będzie on zbyt złożony. Ale nie zmierzy tej intelektualnej głębi i zwykłej ludzkiej bliskości, którą tracimy, coraz rzadziej pisząc zdania dla Jasnopisu niepożądane.

Warto przeczytać: Tych 6 zdań niszczy rozmowę z młodymi. Sprawdź, czy ich używasz


Zapraszamy do: ksiegarnia.holitic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Jarosław Kumor

Starszy redaktor


Dziennikarz i autor podcastów specjalizujący się w tematyce psychologicznej, społecznej i religijnej. Twórca Dobrego Podcastu oraz założyciel i redaktor naczelny portalu Siewca.pl. Na co dzień analizuje media cyfrowe i trendy w komunikacji. Doświadczenie zdobywał w Polskim Radiu Kielce, Tygodniku Niedziela oraz w portalu Aleteia, Łączy rzetelność informacyjną z umiejętnością prowadzenia pogłębionych rozmów oraz tworzenia angażujących treści audio i online. Odpoczywa przy książkach – od popularnonaukowych po literaturę faktu – przemierzając mazowieckie trasy rowerowe oraz kibicując Koronie Kielce, Liverpoolowi i Barcelonie.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.