Czy sztuczna inteligencja powinna wskrzeszać zmarłych muzyków?

W ciągu ostatnich kilku lat byliśmy świadkami niemalże biblijnych wydarzeń. Dzięki sztucznej inteligencji muzycy, którzy już dawno odeszli napisali, zaśpiewali i wydali nowe piosenki. Z jednej strony jest to dość ciekawe, szczególnie dla fanów, ale czy jednocześnie daje do myślenia. Czy zgoda na korzystanie z dorobku zmarłych artystów nie jest bezczeszczeniem ich dorobku? A może jest to tylko ciekawostka, chwilowa moda, która przeminie tak szybko, że nie potrzeba sobie tym zaprzątać głowy.

Sztuczna inteligencja umożliwia tworzenie w sposób, o jakim dotąd nie mogliśmy marzyć. Jak inaczej nazwać stworzenie przez nią zupełnie nowej piosenki Nirvany? Grunge’owe brzmienie, styl wokalisty Kurta Cobaina i depresyjne słowa – utwór napisany przez AI był gratką dla fanów zespołu. Powstaje pytanie, czy to w porządku, że za pomocą kilku kliknięć programista może opracować utwór w stylu każdego zespołu? Czy nakarmienie algorytmu tysiącami piosenek zmarłych muzyków powinno być dopuszczalne? Wreszcie, czy nie jest to lekceważenie dorobku życia artystów?

Hołd muzyczny

Po śmierci znanego muzyka często jego koledzy po fachu organizują koncert, który jest hołdem oddanym zmarłemu. To swego rodzaju muzyczne pożegnanie już nie raz przechodziło do historii. Wiele osób zapamiętało koncert zagrany w hołdzie Freddiemu Mercury’emu, na którym wystąpiły największe gwiazdy ówczesnej sceny. Podobny koncert odbył się również po śmieci George’a Harrisona. Jednak sposobów na upamiętnienie artystów jest więcej. Organizowane są festiwale ich imienia, konkursy, przeglądy czy fundowane są specjalne stypendia. I bez wątpienia są to piękne wydarzenia, które sprawiają, że pamięć o zmarłym i jego dorobku trwa.

Zobacz też:

Postęp w dziedzinie sztucznej inteligencji sprawił, że można dzisiaj bez większego trudu przywrócić do życia wielu zmarłych. Mogliśmy usłyszeć nową piosenkę Nirvany, Kurta Cobaina, a także Johna Lennona czy Davida Bowiego. Możemy postawić pytanie, czy nasi idole chcieliby być wykorzystywani w ten sposób? Za twórczością artystów, a w szczególności muzyków, często stoją ich osobiste przekonania i idee. Trudno wyrokować czy John Lennon chciałby ponownie zagrać na jednej scenie z Paulem McCartneyem (doszło do tego w zeszłym roku podczas festiwalu Glastonbury). Podobne „występy” zaliczał również raper Tupac, Ronnie James Dio czy nawet rodzima Anna Jantar. Czy wszyscy ci artyści zgodziliby się na występ?

Zmarli na ekranie

Duety żyjących gwiazd z ich zmarłymi kolegami nie jest szczytem współczesnej techniki. To nic więcej jak fragment nagranego przed laty koncertu puszczony do muzyki wykonywanej na żywo. Więcej pracy wymaga wskrzeszenie gwiazd kina. Współczesna technologia potrafi zdziałać cuda. Lista „ożywionych” w ten sposób gwiazd jest długa. Na przykład Audrey Hepburn wystąpiła w reklamie, podobnie jak James Dean. Znów wraca pytanie dotyczące tego, czy wymienieni aktorzy zgodziliby się na udział w podobnych przedsięwzięciach.

Nie zawsze jednak wykorzystanie AI do wskrzeszenia „gwiazd” oznacza działanie dla czystego zysku. W filmie „Łotr 1. Gwiezdne wojny historie” na ekranie zobaczyliśmy zrekonstruowanego Petera Cushinga, który w oryginalnej trylogii wcielał się w postać Komandora Tarkina. Cyfrowa wersja zmarłego aktora pojawiła się w kilku scenach, które były znaczące dla przedstawionej historii.

Czy wskrzeszać zmarłych?

Nostalgia to potężna broń w ręku firm z branży rozrywkowej. Ich kierownictwo zawsze zdawało sobie z tego sprawę, ale obecnie przedsiębiorstwa mają w ręku potężne narzędzie, które bez kontroli może doprowadzić do „ożywienia” wielu zmarłych aktorów, muzyków czy celebrytów. Choć prawo daje rodzinie zmarłych kontrolę nad ich wizerunkiem, to wciąż nie daje ono odpowiedzi na pytanie o wolę nieżyjącego artysty.

Polecamy: Cyfrowe życie pozagrobowe. Po śmierci możemy żyć dalej, ale w sieci

Być może każdy muzyk, aktor, reżyser, itd., który ma na koncie już spory dorobek powinien zawczasu pomyśleć i odpowiedzieć na pytanie, czy chce, aby jego wizerunek był nadal wykorzystywany po jego śmierci? A co ze zmarłymi, którzy już zostali „ożywieni” przez AI? Historia ich życia się już zakończyła i nie powinniśmy bezcześcić ich twórczości, która niejednokrotnie była dorobkiem wielu lat ciężkiej pracy. Jeśli mamy jakikolwiek szacunek do swoich idoli, to zostawmy ich w (świętym) spokoju.

Źródła:

  1. Arwa Haider, „BBC Culture”, „The Beatles’ 'final’ record: Should we bring singers back from the dead?”, 2023

Może cię również zainteresować:

Opublikowano przez

Mateusz Tomanek

Autor


Krakus z urodzenia, wyboru i zamiłowania. Uprawiał dziennikarstwo radiowe, telewizyjne, by ostatecznie oddać się pisaniu dla Holistic.news. W dzień dziennikarz, w nocy zaprawiony muzyk, tekściarz i kompozytor. Jeśli nie siedzi przed komputerem, to zapewne ma koncert. W jego kręgu zainteresowań znajduje się technologia, ekologia i historia. Nie boi się podejmować nowych tematów, ponieważ uważa, że trzeba uczyć się przez całe życie.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.