Jak ograniczyć ryzyko wypadków w górach?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Ratownicy przygotowują się do wylotu na miejsce akcji ratunkowej w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach. Zakopane, 19 sierpnia 2019 r. (PAWEŁ MURZYN / EAST NEWS)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 6 minut

Tragiczna w skutkach burza, która w czwartek przeszła nad Tatrami, pokazuje jak kruchy jest człowiek w kontakcie z naturą. Ogrom dramatu i bólu rodzin ofiar żywiołu po raz kolejny przywołuje pytania dotyczące bezpieczeństwa górskich wędrówek i minimalizowania ryzyka wystąpienia wypadku

To jeden z najsmutniejszych tygodni dla miłośników Tatr i ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego od wielu lat. Zaczęło się od wypadku profesjonalnych grotołazów w jaskini Wielkiej Śnieżnej, najgłębszej i najdłuższej w Polsce. W czwartek wieczorem poinformowano o odnalezieniu ciał jednego z poszukiwanych mężczyzn, w piątek – o graniczącej z pewnością śmierci drugiego z nich

Do jaskini Wielkiej Śnieżnej przeciętny turysta spędzający wakacje na Podhalu lub wybierający się na jednorazowy wypad w góry nigdy nie trafi. Wystarczy rzut oka na dostępne w sieci zdjęcia i filmiki, by zrozumieć, że skala trudności odstraszy przypadkowego gościa, nawet jeśli jakimś cudem zawędrowałby w okolice wejścia do jaskini.

Udostępnione przez TOPR zdjęcia z wnętrza Jaskini Wielkiej Śnieżnej w trakcie akcji poszukiwawczej, 20 sierpnia 2019 r. (TOPR / EAST NEWS)

Bilans czwartkowej burzy w Tatrach to cztery ofiary śmiertelne i ponad 150 poszkodowanych. Stan części rannych jest poważny, w nocy z czwartku na piątek zoperowano przynajmniej kilku z nich. Skalę operacji ratunkowej rzecznik TOPR Jan Krzysztof porównał do skutków ataku terrorystycznego, a burmistrz miasta Leszek Dorula ogłosił trzydniową żałobę.  

Żywioł, który w czwartek uderzył z wielką mocą jest tym straszniejszy, że szlak na Giewont jest jednym z najbardziej zadeptanych w całych Tatrach, a część osób ucierpiała, choć znajdowała się daleko od łańcuchów i gołych skał. To, że na liście ofiar znaleźć się mógł każdy wielbicieli górskich wycieczek, potwierdza powtarzaną od lat przez ratowników i przewodników regułę, że minimalizowanie ryzyka wystąpienia wypadku na szlaku obowiązuje każdego bez wyjątku. Zwłaszcza, gdy zabieramy na wycieczkę dzieci.

Miliony turystów, setki interwencji TOPR

Szczyt sezonu letniego trwa w Tatrach w najlepsze. Sierpień i wrzesień to – obok lipca – najbardziej popularne miesiące wśród amatorów górskich wędrówek.

Według danych Tatrzańskiego Parku Narodowego ponad połowa z 3,6 mln sprzedanych w ubiegłym roku biletów wstępu rozeszła się właśnie tym okresie. Tłok na najczęściej uczęszczanych trasach (od Morskiego Oka przez Giewont, Kasprowy Wierch i Rysy po doliny – Kościeliską i Chochołowską) oznacza również wzmożoną aktywność ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Turyści na Orlej Perci, jednym z najtrudniejszych szlaków w Tatrach (ALBIN MARCINIAK / EAST NEWS)

W ubiegłym roku interweniowali oni w Tatrach 653 razy, w tym 209 razy z użyciem śmigłowca, udzielając pomocy 766 turystom. Niemal co druga z poszkodowanych osób doznała ciężkich urazów, a 15 wypadków zakończyło się śmiercią, spowodowaną przeważnie upadkiem z wysokości.

Poza interwencjami uzasadnionymi, ratującymi ludzkie życie lub zdrowie, ratownicy otrzymują szereg absurdalnych zgłoszeń. Do rangi symbolu turystycznej bezmyślności urosły telefony piechurów z Morskiego Oka, zaskocznych tym, że konie przestały kursować, a romantyczny zachód słońca prędko zamienił się w zmierzch. Dłuższy spacer asfaltową drogą (oświetloną chociażby latarką ze smartfona) wykracza nieraz poza siły turystów, więc dzwonią po TOPR jak po… taksówkę.

Najczęstsze błędy turystów

Ale to tylko niewielki odsetek górskiego krajobrazu, o tyle popularny, że nagłaśniany przez media. Jednak nie wygodnictwo gości TPN jest największą zmorą przewodników i ratowników, lecz brak zdrowego rozsądku i ignorancja już na etapie planowania wyjazdu.

„Najczęstszym błędem turystów jest całkowite nieprzygotowanie się do wycieczki, bagatelizowanie trudności i przecenianie swoich umiejętności. Co poza tym? Niepilnowanie czasu przejścia, wychodzenie zbyt późno na szlak. Często spotykam również turystów zaskoczonych nagłą zmianą warunków atmosferycznych, bez odpowiedniego ubioru. Wspomnę również o nadmiernym spożywaniu alkoholu, powodującym zaburzenia równowagi oraz ogólne osłabienie organizmu” – wylicza w rozmowie z Holistic.news Wojciech Sowa, wysokogórski przewodnik tatrzański.

Przygotowania do wyprawy w góry trzeba zacząć od sprawdzenia prognozy pogody. Obecna technologia pozwala monitorować zmiany warunków atmosferycznych ze sporą dokładnością. Nie wolno z nich rezygnować i polegać jedynie na własnym przeczuciu i przyzwyczajeniach pogodowych pochodzących z nizin.

„Sprawdzanie pogody to absolutny priorytet” – podkreśla ratowniczka medyczna Barbara Seweryn. „Pamiętajmy o tym, żeby korzystać z wiarygodnych portali, specjalizujących się w prognozowaniu pogody w górach. Prawie w każdym kraju są dostępne strony internetowe opracowujące tego typu informacje” – podkreśla.

Jak dodaje, kolejną kwestią jest rozsądne i adekwatne przygotowanie potrzebnego ubioru i sprzętu, a także zaplanowanie trasy zgodnie z naszymi umiejętnościami.

Ekwipunek turysty – co zabrać ze sobą w góry?

Znając szlak, czas trwania i skalę trudności wycieczki, sprawdźmy na mapie, gdzie znajduje się najbliższe schronisko lub w którym miejscu – w razie załamania pogody – możemy najszybciej ewakuować się z odkrytego skalistego terenu, szczególnie niebezpiecznego w trakcie burzy. Starajmy się nie wędrować sami, jeśli idziemy w grupie, starajmy się iść razem. Pamiętajmy, żeby poinformować kogoś o naszych planach, jeśli musimy iść w pojedynkę.

Uzbrojeni w tę wiedzę możemy zabrać się za przygotowanie ubioru i spakowanie plecaka.

Turyści w Dolinie Gąsienicowej (ALBIN MARCINIAK / EAST NEWS)

 „W górach pogoda może zmieniać się bardzo gwałtownie, dlatego miejmy ze sobą ciepłe ubrania, kurtkę od deszczu, jedzenie i wodę. Turysta w górach może się bardzo szybko odwodnić, a odwodnienie powoduje znaczne osłabienie organizmu” – podkreśla Wojciech Sowa. „Ja dodatkowo polecam zawsze mieć przy sobie choćby małą latarkę. Miejmy ze sobą sprawny i naładowany telefon z zapisanym numerem alarmowym i/lub aplikacją Ratunek. Pomocny może się również okazać powerbank. Nie zapominajmy też o lekach, jeśli jakieś przyjmujemy” – wylicza.  

„Warto mieć w plecaku środki przeciwbólowe, rozkurczowe i przeciwgorączkowe, rękawiczki, plastry na odciski i drobne rany, a także folię NRC. Tyle wystarczy. Ze względu na trudne warunki udzielania pomocy w górach nie ma sensu zabierać ze sobą zbyt dużej apteczki” – dodaje Barbara Seweryn.

Zdrowy rozsądek i monitorowanie organizmu

Aby ułatwić turystom przygotowanie do sprawnego i bezpiecznego poruszania się w górach, Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adolfa Hyły wydało przed paroma dniami broszurę informacyjną „ABC tatrzańskiego turysty”. Broszury zawierające m.in. wskazówki dotyczące bezpieczeństwa i zasad obowiązujących na terenie parku i wykazem szlaków można pobrać w Punkcie Informacyjnym TPN w Zakopanem (ul. Chałubińskiego 44) oraz w punktach wejść do Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Stowarzyszenie, w ramach akcji „Bezpieczni i rozważni w Tatrach”, przypomina, żeby – w trosce o środowisko naturalne i nas samych (spotkanie z niedźwiedziem może się skończyć gorzej niż upadek z kilku metrów) – nie zbaczać z wytyczonych szlaków, zabierać ze sobą wszystkie śmieci, w tym odpadki organiczne, a także nie zrywać kwiatów i nie kąpać się w górskich jeziorach. To niby oczywiste wskazówki, jednak strażnicy patrolujący TPN najlepiej wiedzą, że wciąż trzeba o nich przypominać…

Inną ważną radą, na którą zwracają uwagę rozmówcy Holistic.news, jest mierzenie sił na zamiary i stałe monitorowanie nie tylko warunków atmosferycznych, lecz także naszego organizmu. Coraz częściej ratownicy są wzywani do zasłabnięć i problemów kardiologicznych. Często dlatego, że turyści zbyt wysoko oceniają swoją dyspozycję lub ignorują ostrzeżenia (wysokie tętno, nadmierna potliwość, podniesione ciśnienie).

Maszerujesz wolniej niż to wynika z oznakowań szlaku? Męczysz się, nie możesz złapać oddechu? Odpocznij, zerknij na mapę i zawróć lub zejdź do najbliższego schroniska. Góra zaczeka.

Zdarzył się wypadek. Co mam zrobić?

Według statystyk Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego najczęściej do wypadków w górach dochodzi z powodu: potknięcia, zachorowania, nieodpowiedniego wyposażenia, braku umiejętności, zabłądzenia, upadku z wysokości lub uderzenia kamieniem, strąconym przypadkowo przez znajdujących się wyżej turystów.

Jak powinniśmy się zachować, kiedy będziemy świadkami wypadku lub sami zostaniemy poszkodowani? „Przede wszystkim trzeba zachować spokój i zastanowić się, w miarę możliwości z chłodną głową, nad ewentualnymi rozwiązaniami. Spróbujmy zlokalizować się w terenie i wezwać pomoc. Kiedy nawiążemy kontakt z ratownikami, postępujmy zgodnie z udzielanymi wskazówkami” – tłumaczy Barbara Seweryn.

Ratownik TOPR wyrusza na akcję, po tym jak piorun uderzył w grupę turystów na Giewoncie. Zakopane, 22 sierpnia 2019 r. (PAWEŁ MURZYN / EAST NEWS)

Po pomoc – w razie wypadku – można zadzwonić zawsze, nawet jeśli nie wiemy, na ile poważne jest zdarzenie. Osoba po drugiej stronie słuchawki pomoże nam ocenić stan poszkodowanego (lub nas samych), wyjaśni, jakie kroki należy podjąć, a w razie potrzeby skieruje do nas ratowników. Właśnie ze względu na możliwość wystąpienia wypadku warto chodzić po górach w towarzystwie. Partner lub partnerka może udzielić pomocy, wezwać ratowników, a także podtrzymać na duchu.

Nie tak dawno temu do centrali TOPR zadzwonił turysta, który poprosił o poradę. Towarzyszącą mu osobę dopadł paniczny strach przed wysokością. Ratownik spokojnie wytłumaczył, jak w takiej sytuacji udzielić wsparcia, a gdy emocje opadły, turyści kontynuowali zdobywanie szczytu. Jeśli jesteśmy sami, nie wstydźmy się poprosić o wsparcie w takiej sytuacji innych tatromaniaków. Górski savoir vivre nie dość, że jeszcze nie umarł, to wcale nie ogranicza się do pozdrowienia na trasie.

Kampanie społeczne i nieustanna edukacja

Wyprawa w góry zawsze niesie za sobą ryzyko wypadku. Widzimy to doskonale, obserwując doniesienia z akcji ratunkowej w jaskini Wielkiej Śnieżnej czy też śledząc kronikę wypadków TOPR. Wielu przykrych niespodzianek można jednak uniknąć, o ile dobrze zaplanujemy wyjazd w Tatry i wsłuchamy się w powtarzany niczym mantrę przy każdej możliwej okazji apel ratowników o zachowanie zdrowego rozsądku.

W zminimalizowaniu liczby błędów popełnianych przez turystów pomóc może tylko nieustanna edukacja. „Jako przewodnicy cały czas przypominamy, jak należy przygotować się do wyjścia w góry. Dużą rolę mogą i odgrywają media. Myślę, że akcje społeczne podobne do tych zapobiegającym wypadkom drogowym czy letnim utopieniom również mogłyby uzmysłowić turystom, jakie zagrożenia czekają na nich w górach. Zarówno TPN, jak i TOPR robią wszystko, co mogą, by uświadamiać turystom możliwe ryzyko” – zaznacza Wojciech Sowa.

Wystarczy odrobina rozwagi, pokory i dostosowania ambicji do warunków atmosferycznych i naszych umiejętności, żeby wyprawa w góry stała się niezapomnianą przygodą z happy-endem.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES