Jacek Piekara: Polska futbolową potęgą? To już nie brzmi jak żart

Kibice na stadionie Lecha Poznań podczas meczu. Pełne trybuny pokazują, jak zmienia się polska piłka klubowa i jej ambicje w Europie.

Polski nie będzie na tegorocznym mundialu, ale polski futbol wcale nie zniknął z Europy. Jacek Piekara, pisarz i kibic piłkarski pisze o lekcji, którą polska piłka odrobiła bardzo późno: kluby kojarzone przez lata z kartofliskami, korupcją i stadionami z innej epoki dziś pną się w rankingu UEFA i grają o coraz większe pieniądze.

Moje pokolenie do tej pory wspomina wielkie sukcesy reprezentacji narodowej i dwa trzecie miejsca zdobyte na Mistrzostwach Świata, w roku 1974 oraz w roku 1982. Ale za tą medalową fasadą, za tym pozłotkiem kryła się nędza, patologia oraz zaniedbania w każdym zakresie. Dzisiaj nie mamy jakościowej reprezentacji, ale w zamian za to staliśmy się dziesiątą europejską potęgą klubową (co wiąże się z ogromnymi bonusami finansowymi).

Jak to się mogło stać, że w tym roku po raz pierwszy aż pięć polskich klubów zagra w europejskich pucharach? Jak to się mogło stać, że jesteśmy tylko o krok od tego, by w fazie ligowej Ligi Mistrzów, mistrz Polski występował od razu, bez potrzeby rozgrywania eliminacji? Jak to się mogło stać, że jeszcze kilka lat temu polska piłka klubowa była klasyfikowana około 30 miejsca obok takich „potęg” jak Luksemburg, Białoruś czy Liechtenstein, a dzisiaj śmiało puka do czołówki?

Polska piłka klubowa długo płaciła za PRL

Dzisiejszy futbol to gigantyczne pieniądze. Największe ligi mają budżety porównywalne z budżetami małych państw (liga angielska miała w 2023 roku ponad 7 miliardów euro przychodu), zawodnicy zarabiają dziesiątki milionów euro rocznie, a wynoszące kilkadziesiąt milionów euro transfery gwiazd pomiędzy klubami nie budzą już niczyjego zdziwienia.

Zawodowstwo w piłce nożnej istniało zawsze, ale dopiero od niedawna osiągnęło tak wielką skalę. A warto też przypomnieć, że w epoce PRL i w krajach socjalistycznych futbol zawodowy nie istniał. Piłkarze teoretycznie byli milicjantami, żołnierzami, górnikami, hutnikami, kolejarzami czy studentami, lecz swój zakład pracy widzieli tylko wtedy, kiedy raz w miesiącu przychodzili po wypłatę.

Na Zachodzie postępowano dużo uczciwiej, oferując po prostu kontrakty zawodowe (chociaż w uboższych klubach również zdarzał się tryb mieszany, na przykład właściciel klubu zatrudniał piłkarzy w swoim przedsiębiorstwie).

Stylizowany archiwalny kadr z meczu piłkarskiego na dawnym stadionie. Obraz pokazuje, z jakiego punktu startowała polska piłka klubowa.
Fot. Archiwum Państwowe w Szczecinie

Era „Fryzjera” i „Piłkarskiego Pokera”

Polska piłka nożna pieniędzy nigdy nie miała w porównywalnym stopniu do krajów Zachodu. Byliśmy ubogimi krewnymi, którzy ekscytowali się niewielkimi zarobkami, takimi, które dla klubów Zachodu ledwie by wystarczyły „na waciki”. Mieliśmy nędzne stadiony, pozbawione właściwej infrastruktury, zarówno treningowej, jak i kibicowskiej, czy handlowej, mieliśmy fatalne boiska, które czasami przypominały kartofliska, a nie areny sportowe.

Mieliśmy patologiczny system zarządzania pieniędzmi i kontroli finansowej, mieliśmy wreszcie wszechobecną i wszechogarniającą korupcję, sprzedajnych sędziów, a także właścicieli klubów, którzy albo byli hochsztaplerami, albo realnymi bogaczami, ale pozbawionymi umiejętności zarządzania tak specyficzną gałęzią biznesu, jaką jest piłka nożna. Jednak od czasu organizowanego przez Polskę Euro 2012 wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze. W przypadku jednych klubów był to skok wręcz potężny, w przypadku innych powolna ewolucja.

Pieniądze w futbolu nie zmniejszyły dystansu

Dzisiaj dystans finansowy dzielący nas od piłkarskiego Zachodu wcale nie zmalał. Bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni… no właśnie i tu już nie pasuje stare powiedzenie mówiące, że „biedni stają się coraz biedniejsi”. Bowiem pieniądze skapują również do państw i klubów nieznajdujących się w światowej superlidze. Co prawda dystans jest nadal ogromny. Gigantyczny. Gdyż bogaci stają się dużo bogatsi, a biedni stają się bogatsi tylko trochę. Na przykład wartość wszystkich zawodników w czołowych polskich klubach jest mniejsza niż jednej gwiazdy z ligi angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej czy niemieckiej.

Kasę trzeba umieć wydawać

Oczywiście zawsze musimy przypominać kolejne znane powiedzenie, które mówi, że „na boisku pieniądze nie grają”. W polskiej skali świetnie przekonał się o tym właściciel Widzewa Łódź miliarder Robert Dobrzycki, który w tym sezonie przeznaczył na transfery piłkarzy ponad 20 milionów euro (suma w polskiej piłce nadal kosmiczna), a zaowocowało to tylko tym, że o mało nie spuścił Widzewa do niższej ligi. To, czego nas nauczyła piłka nożna, zarówno polska, jak i zagraniczna, to tego, że pieniądze należy wydawać rozumnie, gdyż inaczej równie dobrze można napalić nimi w kominku.

Na szczęście w Polsce mamy coraz więcej klubów całkiem nieźle zarządzanych oraz kierowanych przez właścicieli, którzy albo sami nauczyli się tajników tego zarządzania, albo umieją wynająć odpowiednio przygotowanych profesjonalistów i, co bardzo ważne, potem umieją im uwierzyć, nawet jeśli nie wszystko od początku idzie po ich myśli.

Kibice Lecha Poznań z wielką oprawą na stadionie podczas meczu w europejskich pucharach. Kadr pokazuje, jak zmienia się polska piłka klubowa.
Fot. Wojciech Wybranowski

Polska piłka klubowa przyciąga kibiców

Polska jest państwem stosunkowo zamożnym. Mamy piękne stadiony, piękne boiska, nowoczesne akademie piłkarskie, sprowadzamy piłkarzy oraz trenerów nawet z krajów bogatszych od naszego. Mamy również coraz bardziej zamożnych kibiców, a piłka nożna ma coraz lepszy pijar.

Stadiony stały się bezpieczne

Kibicowanie nie jest już uważane za zajęcie godne co najwyżej prymitywnego motłochu (bo wiadomo, prawdziwy intelektualista spędza wolny czas, czytając Finneganów Tren w oryginale!), ale jako impreza towarzyska nie tylko dla tak zwanej klasy średniej, lecz również dla ludzi wysoko usytuowanych czy to w hierarchii majątkowej, czy politycznej, czy po prostu znanych i rozpoznawalnych.

A tacy kibice mają też odpowiednio wysokie oczekiwania, dotyczące nie tylko poziomu sportowego, lecz również własnej wygody i bezpieczeństwa. Wszystkie te czynniki wspomagają się nawzajem i zależą od siebie, a ich kołem napędowym jest oczywiście wynik sportowy, który w dzisiejszym świecie coraz częściej zależy od pieniędzy oraz rozsądnego ich wydawania.

Duże pieniądze płyną coraz szerzej

Władze organizacji piłkarskich, takich jak FIFA czy UEFA, świetnie rozumieją, że bogactwo państw i klubów jest również ich bogactwem, a pieniądze przekazywane tym państwom i klubom zwracają się. Dlatego właśnie władze związków piłkarskich wciąż poszerzają formuły zawodów. W finałach Mistrzostw Świata wystąpi w tym roku aż 48 drużyn!

Dla mnie to cały czas brzmi nieprawdopodobnie, bo pamiętam, kiedy w 1974 roku tych zespołów było 16. W klubowych europejskich rozgrywkach, takich jak Liga Mistrzów, Liga Europy i Liga Konferencji (to właśnie sukcesy naszych klubów w tej lidze pozwoliły nam wzlecieć w rankingu), aż 108 zespołów awansuje do finałowej fazy ligowej! STO OSIEM!

Kawałek tortu też dla polskiej piłki klubowej

Przeliczmy to na zyski z praw telewizyjnych, zyski z dnia meczowego (bilety, pamiątki, jedzenie i napoje) i wreszcie niepoliczalne, ale bardzo istotne zyski marketingowe: wzmacnianie marki klubu oraz wzmacnianie marki piłkarzy biorących udział w rozgrywkach, co pozwala potem przeprowadzać lepsze transfery. UEFA przeznacza niemal trzy i pół miliarda euro na nagrody dla klubów biorących udział w pucharach. TRZY I PÓŁ MILIARDA co roku. Na taki podział zysków z klubami stać ją w tej chwili. A ta suma będzie tylko rosnąć.

Kibice Lecha Poznań z wielką oprawą na stadionie podczas meczu w europejskich pucharach. Kadr pokazuje, jak zmienia się polska piłka klubowa.
Fot. Depositphotos

Polskie kluby w Europie grają o miliony

Polska liga nie dostaje jeszcze dużych kawałków tego ogromnego finansowego tortu, ale już w tej chwili dla klubów dobrze radzących sobie w pucharach, takich jak Legia Warszawa, Lech Poznań, Jagiellonia Białystok czy Raków Częstochowa, dochody z rozgrywek europejskich stanowią istotny punkt budżetu. W tym roku te cztery kluby zarobiły łącznie 26 milionów euro z tytułu samych premii.

Przed polskimi klubami grającymi w Europie otworzyły się na oścież drzwi do naprawdę dużych pieniędzy. Najbliższe sezony będą decydujące dla tego, czy będziemy jako polska liga kontynuować zwycięski marsz i umocnimy się na pozycji w pierwszej dwunastce, a może nawet pierwszej dziesiątce rankingu (pozycja w rankingu przekłada się bezpośrednio na wysokość zarobków), czy też znowu spadniemy do poziomu bezbarwnej przeciętności.

Porażki nie zmieniają dobrego obrazu

I jeszcze jedna sprawa: możemy jako kibice naśmiewać się z klęsk drużyn, których nie lubimy (na przykład: klęska Lecha Poznań z mistrzem Gibraltaru (sic!) wywołała szyderstwa i paroksyzmy śmiechu kibiców innych klubów), ale w Europie powinniśmy kibicować każdemu zespołowi Ekstraklasy. Bo tak to już jest, że w międzynarodowych pucharach, zwycięstwa Legii działają na korzyść Lecha, a zwycięstwa Lecha na korzyść Legii (i dotyczy to każdego innego klubu). Warto więc przynajmniej na czas międzynarodowych pucharów chować domowe urazy do kieszeni.

Przeczytaj również: Biznes na stadionie. Miliarderzy inwestują w piłkę nożną


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Jacek Piekara

Dziennikarz


Jacek Piekara: jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy fantasy, dziennikarz i publicysta. Autor głośnego „Cyklu Inkwizytorskiego”, kilkudziesięciu książek, całego szeregu opowiadań. Współpracował również z prasą branżową i popularną, w tym z czasopismami „Click!” i „Gambler”. Poza literaturą Piekara zajmuje się scenariuszami do gier komputerowych i publicystyką.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.