Prawda i Dobro
Nie każde cierpienie to choroba. Pułapki kultury terapeutycznej
19 maja 2026

Anna Zapolska, autorka profilu „Miejski Survival Matki Polki" i książki o przetrwaniu w sytuacjach kryzysowych, opowiedziała w rozmowach Holistic News o swojej drodze od ignorancji do rozsądnego przygotowania na kryzys. Zaczęła od diagnozy banalnej i jednocześnie uderzającej: "Większość z nas nie jest gotowa nawet na 30 minut bez prądu i wody".
Kiedy w lutym 2022 roku wybuchła wojna w Ukrainie, Anna Zapolska – jak większość Polaków – była w szoku. Jej pierwsza myśl? Agregat prądotwórczy. Mąż szybko sprowadził ją na ziemię.
Mówi do mnie: Anka, nie masz wiadra na wodę, a gdzie agregat prądotwórczy? Nie jesteśmy w ogóle przygotowani.
To wiadro stało się dla niej symbolem. Podkreśla: jeśli nie pomyślałaś o wiaderku – jest cała masa innych rzeczy, o których też nie pomyślałaś. I właśnie od tego miejsca zaczęła budować swoje przygotowanie.
Nie rozważała scenariuszy wojennych i nie szykowała się do survivalu w lesie. Zaczęła od prostych, codziennych rzeczy, których na ogół brakuje w mieszkaniu w bloku.
Zapolska od początku rozmowy stawia sprawę jasno: przygotowanie na kryzys nie jest przygotowaniem na wojnę. To przygotowanie na rzeczywistość, która może nastąpić po każdej większej burzy, wichurze, powodzi czy cyberataku. Takie wydarzenia miały miejsce w Polsce już wielokrotnie — i wydarzą się znowu.
Problem polega na tym, że żyjemy w komforcie pełnej dostępności. Wszystko można kupić przez internet, wszystko jest pod ręką. Wystarczy brak prądu – i terminal w sklepie nie zadziała. Wystarczy awaria wodociągów – i pojawia się beczkowóz, ale żeby przynieść wodę na trzecie piętro, musisz mieć siłę i mieć w czym ją wnieść.
Zapolska mówi o rzeczach prostych, które większość z nas po prostu pomija.
Leki. Nie suplementy – podstawowe leki, w tym te przyjmowane na stałe. Większość z nich pochodzi z Azji. W przypadku zakłóceń łańcucha dostaw może ich po prostu zabraknąć.
Gotówka. Konkretna kwota, nie hasło „wypłacajcie gotówkę”. Zapolska przesłuchując dziesiątki podcastów, wyciągnęła średnią z polecanych kwot: 800 złotych na osobę lub połowa miesięcznych wydatków.
Jeśli wiem ile mam mieć gotówki w domu, to prędzej ją wypłacę, niż gdy ktoś rzuci mi hasło: miej gotówkę.
Radio. Jesteśmy uzależnieni od internetu i GPS-u. Zapolska przyznaje, że niedawno zgłupiała wyjeżdżając z własnego osiedla bez nawigacji – mimo że mieszka w swoim mieście od lat.
Jedzenie gotowe do spożycia. Nie makaron i kasza – to był błąd pandemii. Puszki, zupy w słoiku, rzeczy, które można podgrzać bez dostępu do wody.
To fragment rozmowy, który może zaskoczyć. Zapolska mówi wprost: jedną z kluczowych spraw w przygotowaniu na kryzys jest znajomość sąsiadów.
Młody mężczyzna podczas jednego z jej wywiadów był w autentycznym szoku – że ktoś może oczekiwać od niego odezwania się do sąsiada.
A to właśnie lokalna sieć – wiedza, kto jest ratownikiem medycznym, kto złotą rączką, kto ma odpowiedni samochód – może w sytuacji kryzysowej okazać się cenniejsza niż jakikolwiek sprzęt. Pandemia to pokazała: bloki potrafiły się zmobilizować nawet między obcymi sobie ludźmi.
Przepis Zapolskiej jest prosty: zacznij od uśmiechu w windzie. Następnym razem powiedz „dzień dobry”. Za trzecim razem zapytaj o pogodę. To wszystko.
Większość ludzi zakłada, że w razie kryzysu wsiądzie w samochód i wyjedzie. Zapolska rozbija ten mit spokojnie i skutecznie.
Podejmując decyzję o ewakuacji narażamy się na milion rzeczy, które mogą wydarzyć się po drodze. Możemy nie wyjechać z miasta, bo będą zamknięte ulice, może pęknąć opona, może zabraknąć paliwa. Czy w ogóle wyjedziemy? Czy się nie zgubimy, bo nie będzie GPS-u?
Dom – nawet w sytuacji zagrożenia – to miejsce, które znasz. Masz tam zapasy, znasz sąsiadów, znasz okolice. Ewakuacja powinna być planem B, nie A.
Deklaracja ewakuacji trochę nas usprawiedliwia. Ja nie muszę mieć wody, nie muszę mieć jedzenia – i tak wyjadę.
Jak mówi Zapolska, to błędne myślenie, które sprawia, że większość z nas nie jest przygotowana na nic.
Na koniec rozmowy Zapolska podaje trzy konkretne kroki.
Anna Zapolska nie straszy. Nie sprzedaje apokalipsy. Mówi o rzeczach, które – jeśli się nie wydarzy nic złego – i tak wyjdą nam na plus: sprawność fizyczna, porządek w dokumentach, znajomość sąsiadów, świadome dzieci, które wiedzą co robić gdy zawyje syrena.
Przygotowanie na kryzys to nie zmiana stylu życia, ale korekta kilku nawyków i zrobienie kilku zakupów, które nie wydają się pilne, a nagle mogą stać się najważniejsze.
Warto przeczytać: Gra w dehumanizację. Tak działa marketing wojny






***
Rejestracja ruszyła.
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: