Kultura
Umarł Bond, niech żyje Bond. Ale jaki?
25 kwietnia 2026
Cavatina Philharmonic Orchestra to przykład prywatnej inicjatywy, która wykracza poza lokalny, a nawet krajowy standard – artystycznie celuje w poziom europejski. Tymczasem Bielsko-Biała, nawet szczycąc się w 2026 roku tytułem Polskiej Stolicy Kultury, wciąż funkcjonuje w logice „miasta powiatowego”. - wytyka znany dyrygent Andrzej Kucybała.
Bez biurokratycznego balastu, na podstawie jednej decyzji właściciela Cavatina Holding S.A., stworzono orkiestrę, która ma szanse w krótkim czasie stać się czołowym zespołem symfonicznym na polskich, ale także europejskich estradach. To dla biurokratycznego myślenia i sposobu działania nie do pomyślenia, aby stworzyć od podstaw, praktycznie w ciągu 8 miesięcy, zespół orkiestry symfonicznej.
Decyzja — styczeń 2024 – a już we wrześniu z wielkim sukcesem odbył się pierwszy koncert, na który, jako solistę, zaproszono jednego z najwybitniejszych polskich pianistów, Szymona Nehringa. To wydarzenie artystyczne odbyło się szerokim echem w kręgach muzycznych nie tylko w Polsce. Wybitni muzycy i krytycy muzyczni zaproszeni na ten koncert byli totalnie zaskoczeni i pytali, jak to jest możliwe, że w tak krótkim czasie powstał zespół orkiestrowy o takim wspaniałym brzmieniu, technice i własnym artystycznym wyrazie. O tym wydarzeniu mówiło się także w Berlinie.
Pierwszym szefem artystycznym i dyrygentem został Stanley Dodds, skrzypek i dyrygent związany zawodowo z symfonikami berlińskimi od ponad 35 lat. Właściwie, patrząc wstecz, sam nie wierzę, że to wszystko się udało.
Niewielki zespół w składzie praktycznie czterech osób, ja jako koordynator, Jacek Stolarczyk, Jacek Obstarczyk oraz Stanley Dodds, oraz pomagająca nam w sprawach prowadzenia korespondencji mailowej Dominika Malik, dokonaliśmy niemożliwego.
Przesłuchaliśmy ponad 760 zgłoszonych nagrań muzyków aplikujących do zespołu. Wspólnie wysłuchaliśmy ponad 160 muzyków na estradzie Cavatina Hall i wybraliśmy grupę najwybitniejszych z najwybitniejszych, którzy stworzyli trzon tego zespołu.
A miasto? Przy powstawaniu nowych projektów władze miasta często operują w trybie zachowawczym – procedury, wizje, budżety. Oczywiście, dzięki dostrzeżeniu przez Prezydenta Miasta Jarosława Klimaszewskigo olbrzymiego potencjału, jaki drzemie w tym projekcie artystycznym, miasto wspomogło finansowo działalność CPO.

W niewielkim zakresie, ale jak to mówi polskie przysłowie, „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”. W naszym wypadku każdy dodatkowy „grosz” miał wymiar i ciężar sztabki złota. Ale wspaniały początek to również problemy.
Brak długofalowej strategii współpracy między sektorem prywatnym a samorządem w kulturze wysokiej przybija swą pieczęć.
Orkiestra mogłaby być wizytówką miasta na wzór innych europejskich ośrodków, ale brak pełniejszego wsparcia oznaczać może zmarnowany potencjał promocyjny i wizerunkowy. Oczywiście finansowanie kultury przez samorząd często opiera się na schematach niedostosowanych do ambitnych projektów i myślę, że warto tu postawić pytanie:
Chyba jednak to się nie zdarzy, to marzenie tzw. ściętej głowy.
Wielkim problemem dotyczącym współpracy samorządu z orkiestrą stają się lokalne układy, sympatie i kalkulacje polityczne. Wielka sztuka w tym wypadku stała się zakładnikiem krótkoterminowych interesów i interesików. A rosnące zainteresowanie publiczności dowodzi, że mieszkańcy są otwarci na kulturę wysoką i potrzebują jej, a nawet upominają się o nią.
Przypomnę tylko rok 2022 i zbieranie podpisów pod petycją o powołaniu bielskiej orkiestry symfonicznej. To właśnie ta petycja, którą poparło kilka setek bielskich melomanów, zaowocowała powstaniem projektowej orkiestry symfonicznej, która we współpracy z Cavatina Hall dała od września 2023 roku do czerwca 2024 roku 10 koncertów symfonicznych, z wypełnioną po brzegi publicznością. I zapoczątkowała myślenie o stworzeniu prywatnej orkiestry symfonicznej przy Cavatina Hall.
Problem nie leży w popycie, ale w systemie zarządzania kulturą. Czy CPO i włodarze miasta znajdą wspólny język, czy może nadal z wielką stratą dla wysokiej kultury trwać będą dwa odrębne byty i obiegi kultury – prywatny (ambitny) i publiczny (zachowawczy)?
Najbliższe lata pokażą, w którym kierunku rozwijać się będzie kultura muzyczna w Bielsku-Białej. Czy zwycięży populizm, czy kultura poszerzy swe oblicze, pozwalając na szerokie jej postrzeganie — od kultury zachowawczej do ambitnej?
Miasto z ambicjami, miasto kultury, miasto „nie takie prowincjonalne” i właśnie dlatego historia Cavatina Philharmonic Orchestra jest tak niewygodna – bo pokazuje, ile w tych ambicjach jest czczej deklaracji, a ile realnej gotowości do ich udźwignięcia.
Nagle okazuje się, że nazwa, którą się szczycimy „Bielsko-Biała to mały Wiedeń” nie wyrasta poza nazwę „mały” – mając wszak wszelkie możliwości lokalowe (Cavatina Hall, Teatr, BCK) i potencjał ludzki i twórczy, aby z tej nazwy odstawić określenie „mały” na boczny tor.
Pojawia się prywatna orkiestra symfoniczna, która nie chce być lokalną, w tym swojskim, bezpiecznym znaczeniu. Nie aspiruje do roli tła dla miejskich uroczystości. Celuje wyżej – w poziom, który wymaga talentu, ale i odwagi instytucjonalnej.

I tu zaczyna się problem. Wydaje się, że Bielsko-Biała lubi ambitne projekty najbardziej wtedy, gdy są one umiarkowanie ambitne. Takie, które dobrze wyglądają w sprawozdaniu, ale nie wymagają zmiany myślenia. Takie, które mieszczą się w tabelkach Excela, ale nie zadają zbyt wielu pytań i nie żądają wielu skomplikowanych wyjaśnień.
Na przykład takiego najprostszego. Czy orkiestra może być ważnym ośrodkiem kultury, działającym na zasadach pełnej symbiozy z Miastem, czy tylko będzie jednym z elementów sprawozdania włodarzy miasta opisanym w sprawozdaniu rocznym z działalności kulturalnej na sesjach Rady Miasta.
Za projektem przecież nie stoi miasto, ale prywatna organizacja, którą reprezentuje Fundacja Fiducia, która działa szybko, konkretnie i bez charakterystycznego dla sektora publicznego zamiłowania do proceduralnej kontemplacji. I nagle okazuje się, że zderzają się dwa światy: jeden, w którym coś się robi i drugi, w którym coś się konsultuje.
Oczywiście należy zrozumieć także ten zachowawczy sposób działania organów miasta. Są przecież narzucone odgórnie procedury, budżety, odpowiedzialność. To wszystko prawda. Tyle że ostrożność i zachowawczość bywa czasem jedynie elegancką nazwą dla bezruchu. A bezruch w kulturze ma tę wadę, że nie gwarantuje ani jakości, ani prestiżu, a co najwyżej spokój urzędniczego sumienia.
Najciekawsze w historii powstania Cavatina Philharmonic Orchestra jest jednak to, że publiczność zdaje się o krok przed decydentami. Melomani przychodzą, słuchają, reagują. Ich nie trzeba przekonywać, że warto zaufać temu, co już działa. Sami tego doświadczają.
Bo dziś wygląda to trochę tak, jakby miasto i orkiestra funkcjonowały w dwóch równoległych rzeczywistościach. W jednej powstaje coś żywego, dynamicznego aspirującego do standardów europejskich i światowych, a w drugiej trwa permanentna analiza, czy przypadkiem to, co się dzieje, nie jest zbyt żywym, zbyt dynamicznym i zbyt aspirującym bytem tzw. muzycznej kultury wysokiej. Można oczywiście udawać, że to norma. Każdy robi swoje.
Tylko że kultura, ta prawdziwa – niefolderowa – rzadko rozwija się w samotności. Potrzebuje wsparcia, współpracy, zaufania i minimum odwagi. Zwłaszcza odwagi, by powiedzieć: „tak, chcemy być częścią czegoś większego”. Na razie jednak ta symbioza miasta z CPO wygląda na najbezpieczniejszą strategię, jaką jest strategia przeczekania.
A przeczekanie w kulturze działa mniej więcej tak, jak cisza w muzyce. Może być piękna, ale tylko wtedy, gdy jest częścią utworu. Jeśli trwa za długo – publiczność zaczyna się niecierpliwić. I wtedy należy sobie odpowiedzieć na najważniejsze dla Bielska-Białej pytanie: czy chce być miastem, które gra w tym samym zespole co Cavatina Philharmonic Orchestra, czy takim, które siedzi na widowni i zastawia się, kto właściwie płaci za bilety za taki koncert ciszy.
Na razie wszystko wskazuje na to, że największym problemem w symbiozie miasta, Cavatina Hall i CPO to nie brak pieniędzy, tylko nadmiar wątpliwości. A z wątpliwości – jak wiadomo – jeszcze żadna filharmonia nie powstała.
***
Rejestracja ruszyła.
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: