Uchodźcy zostaną przeniesieni na niebezpieczną wyspę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Wyspa Bashan Char u wybrzeży Bangladeszu, październik 2018 r. (POLASH SHIKDER / AFP / EAST NEWS)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 3 minut

Rząd Bangladeszu ogłosił, że umieszczenie uchodźców Rohindża na bezludnej wyspie, częściowo zalewanej i narażonej na cyklony, jest jedynym możliwym rozwiązaniem

Bashan Char, która została uformowana przez rzeczny muł, leży w Zatoce Bengalskiej. Jej powierzchnia zmienia się zależnie od przypływów i odpływów – kurczy się z 55 do 40 km². Podczas pory deszczowej, czyli od czerwca do września, nad wyspą szaleją cyklony i powodzie. W okresie suchym podobno staje się schronieniem dla piratów.

To właśnie tam bangladeski rząd planuje umieścić część uchodźców Rohindża. Uciekli oni przed krwawymi prześladowaniami z sąsiedniej Mjanmy (dawniej Birma). Szczyt migracji przypadł na rok 2017. Obecnie szacuje się, że uchodźców jest ponad milion. Większość znalazła schronienie w regionie Koks Badźar.

„My nie zbliżamy się do wyspy”

Rząd Bangladeszu zdradził kontrowersyjny plan związany z tajemniczą wyspą w ubiegłym roku. „Każdego roku część Bashan Char zostaje zniszczona przez monsun” – powiedział organizacji Human Rights Watch jeden z mieszkańców sąsiedniej wyspy. „W tym czasie (porze monsunowej – red.) my nigdy nie zbliżamy się do wyspy. Jak więc mają tam zamieszkać tysiące Rohindża?” – zastanawiał się.

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy wyspę powoli zagospodarowywano, jednak dziennikarze nie zostali na nią oficjalnie wpuszczeni. Sami Rohindżowie obawiają się niestabilnej pogody, zagrożenia powodzią i odcięcia od międzynarodowej pomocy. 

Rząd Bangladeszu twierdzi, że najpierw na wyspę zaprosi pracowników Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM), a później przeniesie tam grupę uchodźców, by zobaczyć, jak to rozwiązanie sprawdza się w rzeczywistości. Dopiero potem zapadnie ewentualna decyzja o relokacji pozostałych uchodźców.

Ryzykowne schronienie

W ubiegłym tygodniu bangladeski minister spraw zagranicznych poinformował, że pierwsze relokacje rozpoczną się za dwa lub trzy miesiące. „Plan polega na zapewnieniu uchodźcom lepszego schronienia” – stwierdził Shahriar Alam w rozmowie z dziennikiem „Guardian”. Wymienił również zalety nowej lokacji. „Jest tam schron na wypadek nadejścia cyklonu i staw, w którym (uchodźcy – red.) będą mogli łowić” – dodał.

Rohindża to prześladowani muzułmanie. Buddyjska większość i nacjonalistyczni mnisi już kilkukrotnie wypędzali ich z kraju – w 1978 r. i w latach 1991–1992. W Mjanmie nie mają obywatelstwa, prawa do pracy, edukacji czy opieki zdrowotnej.

W bangladeskim regionie Koks Badźar mieszkają w przeludnionych obozach. Ponad milion ludzi egzystuje tylko dzięki pomocy humanitarnej – nie mogą pracować, bo pracy brakuje także dla mieszkańców kraju. W obozach nie jest bezpiecznie, a w porze deszczowej będzie jeszcze gorzej.

Więzienna wyspa przetrwania

„Organizacje humanitarne są zaniepokojone zdrowiem i bezpieczeństwem uchodźców w regionie Koks Badźar, ale izolowanie ich na Bashan Char, prawdopodobnie z ograniczonym dostępem do edukacji i usług zdrowotnych, może być jeszcze bardziej problematyczne” – komentuje Brad Adams, regionalny dyrektor Human Rights Watch w Azji.

Obóz dla uchodźców Rohindża w Koks Badźar. Bangladesz, lipiec 2019 r. (SULTAN MAHMUD MUKUT / SOPA IMAGES / LIGHTROCKET / GETTY IMAGES)

Na Bashan Chan wybudowano już betonowe, solidne schrony. Kiedy dziennikarze pytają, dlaczego wyglądają jak więzienie, władze sugerują, że mediom brakuje wiedzy o warunkach panujących w kraju. Tu każdy dom stawia się właśnie w taki sposób, by mógł przetrwać ekstremalną pogodę.

Shahriar Alam w rozmowie z dziennikiem „Guardian” nie martwi się zalaniem wyspy. „Cyklon dziesiątej kategorii (ostrzeżenia są w Bangladeszu wydawane w skali od 1 do 10 – red.) wpłynie nie tylko na nich (uchodźców przeniesionych na wyspę – red.), ale na 20 proc. naszej populacji. Sami jesteśmy narażeni, oni nie będą narażeni bardziej” – uważa minister.

Co ciekawe, Koks Badźar to jeden z terenów, w które najbardziej uderzą skutki katastrofy klimatycznej. Stworzony przez ekspertów z Banku Światowego raport mówi, że jeśli emisje gazów cieplarnianych będą się utrzymywać na stałym poziomie, to do 2050 r. Koks Badźar stanie się najgorszym miejscem do życia w Azji Południowej. Standard życia, mierzony wydatkami gospodarstw domowych, może spaść nawet o 20 proc.

Źródła: Guardian, Al-Dżazira

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Zobacz również

IN THE ARTICLES