Obraz piękny inaczej niż budynek. Twój mózg to rozróżnia

Kobieta w nowoczesnej galerii spoglądająca na obraz starej kamienicy, zastanawiająca się jak oceniamy piękno

Spacerujesz ulicą starego miasta. Widzisz piękną, symetryczną kamienicę – zachwyca cię. Wchodzisz do galerii. Na obrazie ta sama kamienica jest pochylona, nieładna, a jednak wciąż piękna. Co się dzieje w twojej głowie? Neurobiologia zaczyna rozumieć, jak oceniamy piękno. I to nie jest jeden prosty wzór.

Mózg nie ma jednego wzorca piękna

Wyobraź sobie, że spacerujesz ulicą starego miasta. Przed sobą widzisz piękną kamienicę – okna ustawione w idealnej symetrii, rytmiczny układ fasady, solidne proporcje. Jej piękno wydaje się naturalne, oczywiste, niemal namacalne. Kilka kroków dalej wchodzisz do małej galerii sztuki. Na ścianie wisi obraz z podobnej epoki – linie wyraźnie pochylone, kompozycja niezrównoważona, symetria zaburzona. I nagle to samo oko, ten sam mózg uznaje to za piękne – głęboko poruszające, pełne napięcia i sensu. Dlaczego te same zmysły stosują tu zupełnie inne kryteria?

Najnowsze badania sugerują, że nasz mózg nie posługuje się jednym, uniwersalnym wzorcem estetycznym. Inaczej „myśli” o pięknie obrazu, inaczej o pięknie budynku – nawet jeśli oba odnoszą się do tego samego miejsca. Okazuje się, że w architekturze najbardziej cenione są cechy sprzyjające poczuciu stabilności: symetria, równowaga i powtarzalność wzorców oraz dominacja linii pionowych i poziomych.

W malarstwie mózg „akceptuje” – a nawet ceni – większą nierównowagę, różnorodność orientacji i mniejszą przewidywalność form.

Kiedy mówimy, że coś jest piękne, liczy się kontekst tego, co widzimy

– podkreśla autor badań, Norberto Grzywacz.

To oznacza, że nasz system estetyczny działa inaczej w zależności od tego, co oceniamy. Mózg stosuje różne standardy piękna względem architektury i sztuki, jakby uruchamiał osobne zestawy kryteriów. To, jak oceniamy piękno, nie jest więc prostym odczytaniem obiektywnej cechy świata, lecz wynikiem dostosowanego do kontekstu procesu interpretacji.

Piękno jako proces nadawania znaczenia

Jeżeli architektura i malarstwo mogą być piękne na różne sposoby, trudno bronić tezy, że piękno jest jedną, abstrakcyjną własnością rzeczy. Bardziej przekonująca wydaje się myśl, że istnieje wiele rodzajów piękna: muzealne, użytkowe, cielesne. Każde z nich jest kompromisem między tym, co świat oferuje – symetrią, kolorem, fakturą, światłem – a tym, jak mózg uczy się z tego korzystać w danym kontekście.

To, jak oceniamy piękno, zależy więc od tego, czego aktualnie oczekujemy od obiektu. Dom ma zapewniać schronienie i porządek, obraz może sobie pozwolić na niepokój, eksperyment, dysonans. Dzieło sztuki, które byłoby idealną fasadą, może wydać się martwe na ścianie galerii. I odwrotnie – to, co fascynuje na płótnie, mogłoby w architekturze budzić wrażenie chaosu.

W takim ujęciu piękno nie jest własnością rzeczy, którą można zmierzyć jak długość czy wagę. Jest raczej momentem, w którym różne elementy świata – linie, kolory, przestrzenie – układają się w naszym mózgu w sensowną całość. To, co widzimy, splata się z tym, czego aktualnie potrzebujemy: bezpieczeństwa, pobudzenia, ukojenia, zaskoczenia. Piękno staje się więc sposobem nadawania znaczenia, a nie etykietą, którą przyklejamy do „ładnych” obiektów.

Jak oceniamy piękno?

Neurobiologia coraz wyraźniej pokazuje, że za nasze sądy estetyczne odpowiada nie jeden „ośrodek piękna”, lecz wiele współpracujących obszarów mózgu. Gdy kontemplujemy obraz, silniej pracują obszary związane z pamięcią, skojarzeniami, symboliką kulturową. Gdy oceniamy przestrzeń architektoniczną, aktywują się regiony odpowiedzialne za orientację i poczucie bezpieczeństwa. Jeszcze inaczej mózg reaguje na ludzkie ciało, w którym liczą się subtelne sygnały zdrowia, ekspresji, tożsamości.

Z zewnątrz upraszczamy to wszystko do słów „ładne” albo „brzydkie”, ale w tle mózg wykonuje za każdym razem inną pracę, korzystając z innych kryteriów. To, jak oceniamy piękno, okazuje się efektem działania wielu trybów percepcji, zestrojonych z funkcją obiektu i naszym udziałem w danej sytuacji.

Na tym tle spór o to, czy piękno odkrywamy w świecie, czy raczej nadajemy mu kształt w procesie postrzegania, traci swoją ostrość. Odkrywamy pewne regularności, które „lubią” nasze zmysły i układ nerwowy: rytm, harmonię, czytelność struktury. Jednocześnie to mózg decyduje, w jakim kontekście te regularności stają się źródłem zachwytu, a kiedy pozostają jedynie tłem.

Dlaczego nie ma uniwersalnego piękna?

Einstein miał pełne prawo zastanawiać się, jak ludzki umysł może być nieuporządkowany. Ale im głębiej go badamy, tym bardziej odkrywamy, że ten nieporządek wynika z mechanizmów, które mają sens. Dostosowują one każdego człowieka tak dobrze, jak to możliwe, do jego indywidualnego kontekstu

– podkreśla Grzywacz, nawiązując do słów Einsteina, który twierdził, że im więcej czytał, tym bardziej był zdumiony ładem wszechświata i nieładem ludzkiego umysłu.

Jak oceniamy piękno? To zależy

Piękno jest jednym z efektów tego dostosowania. Samo w sobie nie jest ani całkowicie obiektywne, ani całkowicie dowolne – jest współtworzone przez świat i przez nasz sposób bycia w świecie. Nie ma jednego, obiektywnego piękna, które moglibyśmy zmierzyć uniwersalnym algorytmem. Zamiast tego istnieje dynamiczny system, w którym mózg negocjuje znaczenie między tym, co widzi, a tym, czego w danej chwili potrzebuje.

Kiedy zrozumiemy, że nasze standardy piękna zmieniają się w zależności od rodzaju rzeczy i sytuacji, łatwiej będzie nam zaakceptować estetyczną różnorodność – innego piękna w nowoczesnym wieżowcu niż w gotyckiej katedrze, innego w abstrakcyjnym płótnie niż w realistycznym portrecie. Każde z nich może być jednak równie „prawdziwe” w swoim kontekście.

Przeczytaj również: Czy otaczając się pięknem, stajemy się lepszymi ludźmi? Piękno a dobro


Na scenie zobaczysz:


***

Rejestracja ruszyła.
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.