Wpis na Facebooku wywołał gorącą debatę na temat edukacji

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
STUART KINLOUGH / IKON IMAGES / EAST NEWS
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut Prof. Jakub Andrzejczak w gorzkich słowach podzielił się swoimi obserwacjami na temat systemu edukacji, który według niego „od dziecka oczekuje, by było jednocześnie najlepsze ze wszystkiego”. „Wielu komentujących pod moim postem zarzucało mi, że hołduję przeciętności. Każdy, kto zrozumiał moje intencje, wie, że jest zupełnie odwrotnie” – mówi w rozmowie z Holistic.news

Jakub Andrzejczak jest profesorem nauk humanistycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od lat zajmuje się socjologią edukacji oraz kształceniem przyszłych nauczycieli. Krytyczny post na temat systemu edukacji, jaki umieścił na swoim fanpage’u na Facebooku, w ciągu kilku dni zyskał sporą popularność.

Głos krytyki w debacie o stanie polskiej edukacji

Prof. Andrzejczak w rozmowie z Holistic.news przyznaje, że sam był zaskoczony zainteresowaniem, z jakim spotkał się jego post, jako że jego fanpage miał trafiać do wąskiego grona odbiorców.

„Zamysłem mojego profilu była po prostu komunikacja z moimi studentami. W pewnym momencie zaczęło się to rozwijać, a ja publikowałem moje różnego rodzaju przemyślenia na temat edukacji. Zupełnie nie spodziewałem się tego, co wydarzyło się przez ostatni tydzień” – podkreślił.

https://www.facebook.com/drandjakub/posts/2260377894211556?__tn__=K-R

Post w krótkim czasie stał się popularnym viralem. Obecnie ma ponad 70 tys. reakcji, ponad 50 tys. udostępnień i ponad 7 tys. komentarzy. W dyskusji na forum uczestniczą zarówno dzieci, jak i rodzice.

„Wiele osób odnosiło ten wpis do relacji ze swoimi dziećmi, ale bardzo duża grupa ludzi odnosiła go do siebie i relacji ze swoimi rodzicami, do czasów, gdy sami chodzili do szkoły. Ten post tak samo dotyczy dzisiejszych młodych ludzi, jak i młodych ludzi 30 lat temu” – zaznaczył prof. Andrzejczak.

Uczeń to nie tylko „tabelki i wyliczenia”

Naukowiec we wpisie umieścił również zdjęcie swojego świadectwa szkolnego. Oceny z lat szkolnych wskazywały, że był średnim uczniem, ale w żaden sposób nie przeszkodziło mu to w zrobieniu kariery naukowej. Prof. Andrzejczak przyznał, że w szkole był „przeciętniakiem”, a w siódmej klasie na świadectwie miał „mierny z fizyki”.

Profesor przyznał, że także jego syn jest „przeciętniakiem”, ale podczas zakończenia roku szkolnego będzie z niego tak samo dumny, jak rodzice dzieci przynoszących do domu świadectwo z paskiem. Dlaczego? Bo jest koleżeński, empatyczny, kreatywny i „nie stał się tym, czego oczekuje od niego system numerków, tabelek i ewaluacji”.

„Wielu komentujących pod moim postem zarzucało mi, że ja w rzeczywistości hołduję przeciętności. Każdy, kto zrozumiał moje intencje, wie, że jest zupełnie odwrotnie. Ten »przeciętniak«, o którym pisałem, jest taki, bo tak go rozumie ten system złożony z tabelek, dzienników, arkuszy ewaluacyjnych itd. W rzeczywistości ten »przeciętniak« może mieć masę zainteresowań, które nie wpisują się w te tabelki, dzienniki i wyliczenia” – podkreśla w rozmowie  z Holistic.News.  

We wpisie prof. Andrzejczak polskie szkolnictwo nazwał „systemem masowej, zbiurokratyzowanej edukacji”, w którym nie ma miejsca na życzliwość, własny sposób myślenia, zainteresowania, kreatywność czy samostanowienie.

]]>
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES