Poprzedni
Następny

  Z aparatem na wojnę. Jak wygląda praca fotoreportera wojennego?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Zachodni część Mosulu po zakończeniu walk z tzw. Państwem Islamskim, Irak, 2017 r. (MICHAŁ ZIELIŃSKI)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut

„Robię zdjęcia, bo interesują mnie ludzkie historie, a świat i inni ludzie nie są mi obojętni” – mówi Michał Zieliński, gość kolejnego odcinka podcastu Audioplastykon i wielokrotnie nagradzany fotoreporter, który pracował w najniebezpieczniejszych rejonach świata

Fotografia czyli chwila

„Nie można być obojętnym wobec innego człowieka. Jedni to robią za pomocą aparatu, inni pióra czy mikrofonu, ale cel jest taki sam” – tłumaczy Zieliński w rozmowie z Dominiką Kardaś i Łukaszem Grzesiczakiem. Jak dotąd obserwował i fotografował konflikty m.in. w Syrii, Palestynie, Libanie i na Ukrainie. Jego zdjęcia ukazują się m.in. na łamach „Polski Zbrojnej”, „Tygodnika Powszechnego” i „National Geographic”.

„Fotografowanie na początku było moją pasją, którą świadomie dołożyłem do pisania, z racji tego, że chciałem robić zdjęcia. Spodobało mi się to. Później moje pisanie i fotografia zbilansowały się” – mówi Michał Zieliński. „Prywatnie wolę fotografować niż pisać, aczkolwiek nadal zajmuję się jednym i drugim. Robienie zdjęć przychodzi mi łatwiej, może dlatego, że jest to zatrzymywanie chwili tu i teraz. Oczywiście, wymaga pewnego warsztatu i przygotowania, ale dzieje się bardzo dynamicznie. Pisanie to proces, który jest dużo mocniej rozłożony w czasie” – dodaje.

To wojna trafiła na mnie

Michał Zieliński nie chce, by nazywać go fotoreporterem wojennym. Podkreśla, że nie wszystkie jego projekty fotograficzne związane są z wojną. „Krzysztof Miller (autor fotoreportaży m. in. z wojen w Bośni i Gruzji – red.) wielokrotnie mówił, że fotoreporterem wojennym się bywa, a nie, że się jest. Nie pracowałem nigdy jako fotoreporter w agencjach newsowych, wciąż zajmowałem się różnymi tematami, nie tylko wojną. To nie jest tak, że jeżdżąc na Bliski Wschód, zawsze szukałem wojny. To ona trafiała na mnie” – wspomina.

Uchodźcy syryjscy po ucieczce z części Ar-Rakki kontrolowanej przez tzw. Państwo Islamskie. Syria, 2017 r. (MICHAŁ ZIELIŃSKI)

Po co fotografować konflikty zbrojne? „Trzeba o tym mówić. Jeżeli się o tym nie mówi, więcej zła może przemknąć niezauważone. My jako ludzie, którzy żyjemy w bardzo uprzywilejowanej części świata – i mówię tu też o Polsce – w jakimś stopniu bierzemy odpowiedzialność za to, co się dzieje na świecie. I powinniśmy reagować, jeżeli tylko mamy taką możliwość” – uważa Zieliński.

Więcej rozmów prowadzonych przez Dominikę Kardaś i Łukasza Grzesiczaka znajdziesz na playliście Audioplastykonu. Zapraszamy do słuchania!
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES