Nauka
Nie starzejemy się tak, jak myśleliśmy. Dwa momenty są przełomowe
11 września 2026

Twoje dziecko dostało świetną ocenę. Dopiero później przyznaje, że przy zadaniu pomagał mu ChatGPT. Niby wszystko się zgadza: odpowiedź dobra, praca oddana, ocena wysoka. Tylko ile z tego naprawdę zostało w głowie? Badania pokazują tu zaskakujący paradoks.
AI weszła już do szkół na dobre. Korzystają z niej nauczyciele, ale przede wszystkim uczniowie. I właśnie przy uczniach zaczyna się najciekawszy problem. Część dzieci i młodzieży wykorzystuje AI do odrabiania prac domowych czy pisania tekstów. ChatGPT w szkole napisze rozprawkę, rozwiąże równanie i poda gotową odpowiedź. Wszystko w kilka sekund. Mimo że z pozoru wszystko wygląda w porządku – w końcu efekt jest ten sam, to jednak po drodze, między jednym promptem a drugim zanika to, co najważniejsze.
W czerwcu 2026 roku Światowe Forum Ekonomiczne wydało raport Shaping the Future of Learning: Education Readiness for the Age of AI. Wynika z niego, że choć uczniowie korzystający ze sztucznej inteligencji lepiej radzą sobie z zadaniami szkolnymi, w dłuższej perspektywie tracą więcej, niż zyskują. Bo kiedy odebrano im możliwość korzystania z modeli językowych, efekty ich samodzielnej pracy były jeszcze gorsze niż tych uczniów, którzy nigdy nie korzystali z takiej formy pomocy.
Tyczy się to kluczowych dziedzin: czytania, matematyki oraz nauk ścisłych. Ma to też duże znaczenie przy innych ważnych kompetencjach takich jak: analityczne myślenie, kreatywność i złożone rozwiązywanie problemów. Istnieje jeszcze jedno zagrożenie ze strony sztucznej inteligencji: AI potrafi bardzo przekonująco się mylić.
Sztuczna inteligencja generuje odpowiedzi z dużą pewnością. Nie waha się, wręcz często halucynuje, przez co z uporem przedstawia informacje jako prawdziwe – mimo że pojawiają się w nich liczne błędy faktograficzne. Ta sytuacja ma dwie konsekwencje. Błąd AI to jedno. Drugie ryzyko pojawia się wtedy, gdy przestajemy go szukać.
Przestajemy kwestionować i nie zastanawiamy się nad prawdziwością słów. W zamian przyjmujemy wszystko tak, jak jest – bez krytycznej oceny i weryfikowania informacji. Najbardziej narażone są na to najmłodsze dzieci. U nich nie zdążyła się rozwinąć umiejętność krytycznej oceny. Ale szkoła to nie tylko odpowiedzi, zadania i oceny. Jest jeszcze relacja z nauczycielem.
W przypadku sztucznej inteligencji chatbot stara się przejąć rolę nauczyciela: naśladować jego ekspresję i styl bycia. Mimo to, wciąż pozostaje maszyną, a takie relacje mogą doprowadzić do osłabienia więzi społecznych przez ucznia. Wniosek nie powinien jednak brzmieć: wyrzucić AI ze szkoły. Chodzi raczej o to, by nauczyć się korzystać z niej tak, żeby pomagała uczniowi, zamiast go wyręczać.
Dopiero wtedy system edukacji i sztuczna inteligencja mogłyby istnieć obok siebie, współpracować ze sobą, ale nie zagrażać uczniom w ich rozwoju – zarówno umysłowym, jak i społecznym.
Właśnie dlatego sztuczna inteligencja w szkole wymaga działań systemowych na wielu poziomach, które zapobiegną dezinformacji, pogorszeniu relacji społecznych, czy bezkrytycznemu podejściu do wiedzy i świata. Szkoła nie wygra z AI samymi zakazami. Może za to nauczyć ucznia czegoś, czego chatbot za niego nie zrobi: sprawdzać, pytać i samodzielnie dochodzić do odpowiedzi.
Warto przeczytać: Sztuczna inteligencja w pracy. Najpierw ulga, potem niepokój
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: