Prawda i Dobro
Władza i długowieczność. Demokraci starzeją się szybciej
18 kwietnia 2026

Przez dziesięciolecia psychologia i filozofia wpajały nam jedno: człowiek z natury jest egoistą, a cywilizacja to krucha powłoka, która ledwie powstrzymuje bestię. Rutger Bregman odwraca tę tezę. Według niego człowiek jest dobry i to współpraca, nie konkurencja, uczyniła nas dominującym gatunkiem na Ziemi.
Bregman proponuje zabawne, ale celne przemianowanie gatunku: zamiast Homo sapiens (człowiek rozumny) proponuje Homo puppy – człowieka-pieska, czy też człowieka-szczeniaczka. Chodzi o to, że naszą ewolucyjną przewagą nie była wyjątkowa inteligencja czy bezwzględność, lecz zdolność do współpracy, zaufania i empatii. To one pozwoliły nam przetrwać.
Przez stulecia – od Hobbesa przez Freuda po Stevena Pinkera – dominowała tak zwana „teoria weneer”, czyli teoria cienkiej warstwy cywilizacji. Według niej ludzie są z natury drapieżni i samolubni, a dopiero prawa, instytucje i religia trzymają ich w ryzach. Bregman pokazuje, że ta teoria nie ma solidnych podstaw.
Najbardziej spektakularnym przykładem jest kontr-historia wobec słynnej powieści Williama Goldinga. Golding, który pływał na okręcie Royal Navy i widział ludzkie okrucieństwo, był przekonany, że bez instytucji człowiek wraca do barbarzyństwa. Jego Władca much – historia chłopców, którzy po katastrofie statku na bezludnej wyspie popadają w przemoc – stał się kanonicznym dowodem na tę tezę.
Tyle że – jak odkrył Bregman – Golding się mylił. W 1965 roku sześciu chłopców z Tonga faktycznie rozbiło się na bezludnej wyspie. Przez ponad rok żyli razem, zbudowali wspólnotę, dzielili się jedzeniem, opiekowali chorymi. Kiedy zostali uratowani, wszyscy byli zdrowi i żaden nie zginął. Do dziś pozostają przyjaciółmi.
Wizja Goldinga wynikała natomiast z tego, że sam miał skłonności do alkoholizmu i przemocy, także wobec swoich dzieci. Sam zresztą miał powiedzieć: „Zawsze rozumiałem nazistów, ponieważ sam z natury jestem takiego typu”.
Bregman nie poprzestaje na anegdotach. W Humankind systematycznie demontuje klasyczne eksperymenty psychologiczne, które miały udowadniać ludzką podłość.
Eksperyment Milgrama (1962) – ten, w którym uczestnicy mieli porażać prądem innych ludzi, posłuszni autorytetowi naukowca. Bregman zauważa, że analiza nagrań pokazuje coś innego: wielu uczestników protestowało, a ci, którzy kontynuowali, często wierzyli, że pomagają w ważnym eksperymencie. Milgram sam przyznawał, że tylko niewielki odsetek osób wykazywał się autentyczną bezwzględnością.
Eksperyment więzienny w Stanford (1971) – Philip Zimbardo musiał przerwać go po sześciu dniach, gdy „strażnicy” zaczęli poniżać „więźniów”. Bregman pokazuje, że eksperyment był fatalnie zaprojektowany, a Zimbardo sam zachęcał strażników do brutalności. Wielu uczestników później przyznało, że celowo odgrywali swoje role, bo taka była oczekiwana narracja.
Jeśli ludzie są z natury dobrzy, skąd tak silne przekonanie o ich złym usposobieniu? Bregman wskazuje na dwa źródła.
Po pierwsze, media. Złe wiadomości sprzedają się lepiej niż dobre. Miliony codziennych aktów dobroci – ktoś ustąpił miejsca w autobusie, ktoś pomógł starszej sąsiadce – pozostają niewidoczne.
Po drugie, to, co Bregman nazywa „nocebo stories” – historie, które sprawiają, że zachowujemy się gorzej. Gdy wmawia się ludziom, że są z natury samolubni, zaczynają się tak zachowywać. Władca much Goldinga nie opisywał rzeczywistości – on ją tworzył.
Po Humankind, książce opisowej, przyszedł czas na Moral Ambition (2025) – książkę, która jest wezwaniem do działania. Bregman stawia tezę: skoro wiemy, że człowiek jest dobry, przestańmy marnować swoje talenty w „bullshit jobs” (bezużytecznych pracach), a zacznijmy rozwiązywać największe problemy świata. Tak streszcza swój główny postulat:
„Moralna ambicja to wola, by uczynić świat szalenie lepszym miejscem”
Nie chodzi o drobne gesty, nie o symboliczną pomoc. Chodzi o to, by najlepsze umysły swojego pokolenia – ci, którzy kończą Harvard, Yale czy Oksford – przestali pracować dla korporacji doradczych i funduszy hedgingowych, a zajęli się zmianą klimatu, ubóstwem, czy pandemiami. Czy to przez organizacje pozarządowe, czy inne bezpośrednie działania.
Bregman jest bezwzględny wobec postawy, którą nazywa „szlachetnym przegranym” – kogoś, kto ma czyste intencje, ale nie osiąga żadnych wymiernych rezultatów.
Według Bregmana nie wystarczy podnosić świadomości i powtarzać, że człowiek jest dobry. Nie wystarczy protestować. Trzeba budować koalicje, zdobywać większość w legislatywie, zmieniać prawa. Bregman przytacza historię Ralpha Nadera, amerykańskiego adwokata, który w latach 60. wymusił na przemyśle samochodowym wprowadzenie pasów bezpieczeństwa. Nader nie tylko mówił – on działał.
Oba dzieła Bregmana tworzą spójną całość. W Humankind autor mówi: ludzie są lepsi, niż myślisz. Przez Moral Ambition dodaje: więc przestań marnować swoje życie, tylko zacznij to wykorzystywać.
Czy Bregman ma rację? Jego diagnoza ludzkiej natury jest optymistyczna i inspirująca. Ale ma też swoich krytyków. Zarzuca mu się wybiórczość, elitaryzm (mówi głównie do absolwentów Harvardu, pomijając nauczycieli, pielęgniarki i inne profesje) oraz technokratyzm – jego wizja jest odgórna i scentralizowana, a nie oddolna. A także – jak twierdzą krytycy – naiwna. Zakłada bowiem, że samo przekonanie wystarczy, by ludzie porzucili swoje interesy, by zająć się realizacją „’większego dobra”.
Sam Bregman przyznaje zresztą, że po Humankind poczuł, iż „stworzył potwora” – niektórzy czytelnicy uznali, że skoro ludzie są dobrzy, oznacza to jedynie tyle, że mogą pracować mniej i cieszyć się życiem.
Mimo to, jego książki działają jak zimny prysznic. Szczególnie dla kogoś, kto przywykł myśleć, że świat jest zły i nic się nie da zrobić, Humankind jest jak otwarcie okna w zadymionym pokoju. A Moral Ambition – jak kopniak, by wyjść na zewnątrz i zmienić świat.
Przeczytaj także: Czy odkrycia neuronauki zmieniają człowieka? To błąd każdej epoki
***
Rejestracja ruszyła.
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: