Humanizm
Te 3 sekundy mówią wszystko. Czy stać nas na zwykłe dobro?
17 kwietnia 2026

Jak zacząć od nowa, gdy wszystko, co znasz, nagle przestaje istnieć? Moment, w którym życie się rozpada, nie musi oznaczać końca. Czasem to właśnie wtedy zaczyna się coś, czego wcześniej nie widziałeś.
Są momenty, gdy świat nie tylko się chwieje – po prostu pęka. I nie zawsze są to wydarzenia spektakularne. Czasem wszystko zaczyna się od cichego przesunięcia sensu, tak subtelnego, że trudno uchwycić moment, w którym rzeczywistość przestaje być tą samą. A mimo to ludzie się nie poddają. Zbierają to, co im zostało – fragmenty opowieści, okruchy codzienności, garść wspomnień – i próbują budować życie na nowo.
Młodemu piłkarzowi Marcinowi Oleksemu wypadek na budowie odebrał nogę i przerwał wszystko, co było wcześniej. Z dnia na dzień zniknęły plany i sport. Najpierw była codzienność: nauka poruszania się, odzyskiwanie samodzielności, proste czynności, które nagle przestały być oczywiste. Piłka zeszła na dalszy plan. A potem wrócił na boisko. Na kulach, w zupełnie nowej rzeczywistości. Dziś jest jednym z liderów ampfutbolowej reprezentacji Polski i laureatem nagrody im. Ferenca Puskása w plebiscycie FIFA The Best 2022.
Jacek Czech tuż przed maturą, po skoku do wody, doznał poważnego urazu kręgosłupa. Jego życie zatrzymało się w czterech ścianach. Plany na dorosłość trzeba było odłożyć. Zostało pytanie: co dalej.
Przez pierwsze miesiące tylko patrzyłem w sufit. Potem powolna rehabilitacja i mozolny powrót do życia. Walka o to, żeby usiąść, żeby zacząć jeździć na wózku. To wszystko zajęło bardzo dużo czasu.
– wspominał w rozmowie z Holistic News.
Krok po kroku odzyskiwał kontrolę nad ciałem. Dziś jest paraolimpijczykiem, mistrzem Polski i Europy oraz czterokrotnym wicemistrzem świata.
Historia uczy, że nawet po wielkiej katastrofie człowiek może powstać. Wojny, przemoc, bezduszne systemy, które widziały tylko statystykę, nie człowieka – to wszystko potrafiło zrównać życie z ziemią. A jednak w miejscu, gdzie ktoś kończy, ktoś inny zaczyna od nowa. Po cichu, z uporem, często bez nadziei na pomoc ze strony innych.
Nie wynika to z nagłego przypływu siły ani wiary w proste rozwiązania. Raczej z momentu, w którym trzeba zdecydować, czy zostać w miejscu, czy spróbować ruszyć dalej, nawet bez pewności, dokąd to prowadzi. Wtedy pojawia się konkretne pytanie, jak zacząć od nowa, kiedy to, co było wcześniej, przestaje mieć znaczenie.
Odbudowa rzadko ma formę przełomu. Częściej to ciąg drobnych działań, które stopniowo przywracają kontrolę nad własnym życiem. To właśnie w nich pojawia się coś ważniejszego niż optymizm, czyli poczucie sprawczości. Ono nie rozwiązuje wszystkiego, ale pozwala zrobić kolejny krok.
Ten mechanizm powracania po upadku widać wyraźnie w literaturze. Dwie powieści – Miasto w chmurach Anthony’ego Doerra i The Heaven & Earth Grocery Store Jamesa McBride’a – dotykają tego samego pytania: co zostaje, gdy wszystko tracimy? Każda odpowiada inaczej.
Doerr przedstawia kilka historii rozpiętych na sześć stuleci. Jego narracja towarzyszy tym, którzy znaleźli się na granicy dwóch światów – tego, który znają, i tego, który dopiero ma powstać. Wątki są różne: upadek Konstantynopola, współczesna Ameryka, gdzie dochodzi do starcia między pamięcią a gniewem, a także przyszłość. W każdej epoce ktoś traci wszystko i próbuje zaczynać od nowa.
McBride opowiada inaczej. Akcja toczy się w małej dzielnicy USA, gdzie ludzie żyją obok siebie nie z wyboru, lecz z konieczności. Historia opowiada o kruchej i napiętej wspólnocie, która wciąż trwa mimo uprzedzeń, nierówności i przemocy. A w środku tej historii jest mały sklep. Pozornie zwykłe miejsce, w którym splatają się losy ludzi walczących o przetrwanie. I w którym zapadają decyzje o konsekwencjach, jakich nikt nie przewidział.
Obie te publikacje są niczym dwie różne fotografie, przedstawiające to samo zjawisko. Doerr ukazuje wielowiekowy łańcuch, opowieść niczym DNA cywilizacji. McBride z kolei przedstawia niewielką zmianę. Jeden sklep na jednej dzielnicy, w którym kilka osób ma odwagę sprzeciwić się systemowi. W obu tych sytuacjach pojawia się ten sam motyw, czyli próba odbudowy po doświadczeniu zła.
Nie dostrzeżemy w tym patosu. W zamian pojawia się zwyczajny ludzki upór. Tym samym historia nie obiecuje łatwego życia. Pokazuje jednak, że po każdej – nawet największej – katastrofie pojawi się ktoś, kto powie: zaczynamy od nowa.
Warto przeczytać: Pomaganie jak fizyczna potrzeba. Jak zmieniać świat wokół siebie
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: