Nauka
AI w polityce nie musi wygrać kłótni. Wystarczy, że stworzy tłum
28 maja 2026

Nieufność łatwo pomylić z chłodem, cynizmem albo trudnym charakterem. Tymczasem dla części ludzi może być czymś zupełnie innym: strategią, której nauczyli się jeszcze w dzieciństwie. Nowe badanie pokazuje, że nawet wysokie zdolności poznawcze nie zawsze wystarczają, by zatrzeć skutki dorastania w biedzie, napięciu i braku bezpieczeństwa.
Dzieciństwo nie kończy się w dniu osiemnastych urodzin. Zostaje w drobnych odruchach, których często nawet nie zauważamy: w tym, komu ufamy, kiedy się wycofujemy i jak szybko uznajemy, że ostrożność jest bezpieczniejsza niż otwartość.
Prof. Chris Dawson z University of Bath przeanalizował dane ponad 24 tys. osób z Wielkiej Brytanii. Chciał sprawdzić, czy wyższe zdolności poznawcze tak samo pomagają budować zaufanie ludziom wychowanym w stabilnych warunkach i tym, którzy dorastali w biedzie, niepewności lub braku wsparcia. Wynik jest ważny, bo podważa proste przekonanie, że sama inteligencja wystarczy, by zostawić za sobą trudny start.
U osób, które dorastały w spokojniejszych, bardziej przewidywalnych warunkach, wyższe zdolności poznawcze częściej prowadziły do większego zaufania. Łatwiej było im uznać, że współpraca z innymi ludźmi ma sens, a drugi człowiek nie musi od razu oznaczać ryzyka. Inteligencja pomagała więc nie tylko rozumieć świat, ale też trochę odważniej w niego wchodzić.
U osób po trudnym dzieciństwie ten sam mechanizm działał słabiej. Mogły dobrze analizować sytuacje, szybko wyciągać wnioski i rozumieć intencje innych, ale to nie zawsze przekładało się na większą gotowość do zaufania. Według University of Bath społeczny zysk z inteligencji mierzony poziomem zaufania, był w tej grupie mniej więcej o połowę mniejszy niż u osób wychowanych w bardziej uprzywilejowanych warunkach.
Badanie opublikowane w Personality and Social Psychology Bulletin pokazuje, że inteligencja nie jest magicznym wyjściem awaryjnym. Może pomagać rozumieć ludzi i sytuacje, ale nie działa w oderwaniu od dzieciństwa. Jeśli pierwszą lekcją życia była niepewność, możemy mieć problem z zaufaniem innym ludziom.
Osoby, które dorastały w stabilniejszych i bardziej przewidywalnych warunkach, częściej uczą się, że współpraca ma sens. Łatwiej im oceniać intencje innych ludzi, podejmować ryzyko zaufania i dostrzegać, że otwartość może przynosić korzyści.
Inaczej jest wtedy, gdy dzieciństwo upływa w napięciu, biedzie albo braku wsparcia. W takim świecie zaufanie nie zawsze wygląda jak szansa. Czasem bardziej przypomina ryzyko. A to przecież zaufanie społeczne decyduje o tym, jak ludzie współpracują, budują relacje, działają w pracy i odnajdują się we wspólnocie.
Zaufanie jest naszym cichym kapitałem. Pomaga wejść w relacje, podjąć współpracę, odnaleźć się w pracy i nie zakładać od razu, że drugi człowiek chce nas wykorzystać. Dlatego jego wyższy poziom często idzie w parze z lepszym samopoczuciem psychicznym, większą aktywnością społeczną i poczuciem, że świat jest miejscem, w którym można choć trochę opuścić gardę.
Dlaczego ten mechanizm słabnie właśnie u osób po trudnym dzieciństwie? Jedna z odpowiedzi jest prosta i bolesna: w świecie pełnym napięcia człowiek uczy się przede wszystkim uważać. Gdy codzienność oznacza stres, niepewność i brak wsparcia, najważniejsze staje się nie to, komu można zaufać, ale przed czym trzeba się ochronić. W takim środowisku dystans i czujność nie są wadą. Są sposobem przetrwania. Dawson zwraca jednak uwagę na coś jeszcze.
Inteligencja nie działa w próżni. Jeżeli ktoś od dziecka żył w miejscu pełnym niepewności i napięcia, to jego wysokie zdolności poznawcze nie przełożą się na społeczne korzyści. Efekty pracy brytyjskiego naukowca wpisują się w teorię „mnożenia zasobów”, inaczej zwaną efektem Mateusza.
Według tej teorii przewaga z dzieciństwa nie znika po wejściu w dorosłość. Pracuje dalej. Dziecko, które dorasta w bezpieczniejszych warunkach, może łatwiej rozwijać talent, ufać innym i sprawdzać, że współpraca się opłaca. Dziecko z trudniejszego środowiska często wykorzystuje te same zdolności inaczej: żeby czytać zagrożenie, przewidywać kłopoty i nie ryzykować bardziej, niż musi. Podobny ślad widać nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także w danych międzynarodowych.
Naukowcy zauważyli podobny mechanizm także poza Wielką Brytanią. W bogatszych krajach związek między inteligencją a zaufaniem społecznym był wyraźniejszy. W biedniejszych państwach słabł. To pokazuje, że nierówności nie kończą się na pieniądzach, szkole i pracy.
Czasem zostają w człowieku znacznie głębiej – w odruchu nieufności, w napięciu wobec obcych, w przekonaniu, że lepiej nie odsłaniać się przed światem zbyt szybko. Artykuł What Childhood Leaves Behind przypomina, że dzieciństwo nie tylko mija. Ono potrafi zostać w sposobie, w jaki dorosły człowiek patrzy na innych.
Warto przeczytać: Świat jawi Ci się niesprawiedliwy? Cofnij się do swojego dzieciństwa
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: